Bożena z Katanii

Zapraszamy na rozmowę z panią Bożeną Zofią Kachel, poetką, publicystką, tłumaczką, lektorem języków i pilotem wycieczek.

 

Od jak dawna mieszka Pani na Sycylii i co wpłynęło na tak ważną „przeprowadzkę” życiową?

– Na Sycylii mieszkam od 1993 roku. Potrzebowałam zmiany w moim życiu i uważałam, że osiągnę ten cel zmieniając miejsce zamieszkania. Po raz pierwszy, w lipcu 1991 roku, znalazłam się na tej największej wyspie Morza Śródziemnego, gdzie spędziłam czterodniowe wakacje. Zauroczona widokiem morza, palmami, Etną oraz klimatem powróciłam na nią w sierpniu 1993 roku i zostałam do dzisiaj. Wcześniej poznałam Budapeszt, Nowy Sad w Serbii, Moskwę, Berlin, lecz żadne z tych miejsc nie wywarło na mnie tak silnego wrażenia i nie oddziałało tak emocjonalnie jak Sycylia. Wciąż widzę przed oczami pierwsze spojrzenie na nią z dobijającego promu do portu w Mesynie. Dlatego zdecydowałam się zamieszkać na tej przepięknej wyspie. Na przeprowadzkę wybrałam Katanię, metę mojej pierwszej podróży, ale cały czas utrzymuję stały kontakt z krajem.

KACHEL_1993_Etna

Czy trudno się było Pani przyzwyczaić do życia na wyspie, praktycznie na „końcu Europy”? Jak wspomina Pani pierwsze lata pobytu?

– W momencie osiedlenia się na Sycylii znałam po włosku zaledwie kilka słów. Tak więc przyzwyczajenie się do nowego życia rozpoczęłam od intensywnej nauki języka. Szybko zaakceptowałam sycylijską kuchnię, lecz przyznaję, że długo nie mogłam zapomnieć o polskich czerwonych buraczkach. Sycylijczycy sporadycznie jedzą buraczki i zupełnie w innej formie. Nieco dłużej zajęło mi przyzwyczajenie się do niepunktualności tubylców, a jeszcze dłużej zrozumienie formy odpowiedzi „domani”. Otóż, jeśli Sycylijczyk/ka nie może spełnić prośby od razu, to nie odpowiada „nie”, lecz mówi „domani” (pl. jutro). Słowo „domani” w tym kontekście ma znaczenie prawie zawsze jako „nigdy”. Sycylijczycy odpowiadają tak, żeby nie wyrazić niegrzeczności wobec interlokutora i żeby nie okazać braku zainteresowania problemem.

Naturalnie, nie można sprowadzić wszystkich do wspólnego mianownika.

Czy są jakieś popularne stereotypy dotyczące Sycylijczyków, które chciałaby Pani obalić, np. czy można tu się czuć bezpiecznie?

Mówiąc o obalaniu stereotypów ma Pani na myśli stereotypy negatywne. Ja osobiście nie czuję się osobą, która chciałaby „obalać” cokolwiek i gdziekolwiek. Staram się żyć tak, żeby negatywne stereotypy nie utrudniały mi życia. A pozytywne stereotypy watro podpatrzeć, a niektóre nawet wnieść we własny styl życia. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to według mnie jest tu w miarę bezpiecznie, lecz mnóstwo ludzi uważa że nie. Faktycznie lokalne kroniki często donoszą o napadach kieszonkowców, przede wszystkim na turystów obcokrajowców. Z mojego punktu widzenia wielokrotnie można było uniknąć tego typu zdarzeń.

KACHEL_2011_Obrona_pracy_magisterskiej

Z jakich powodów nigdy nie opuściłaby Pani Sycylii, oprócz rodzinnych z pewnością?

Nie opuściłabym Sycylii ze względu na klimat oraz jej ogromną ilość zabytków. Lubię podróżować, a tu niemalże każda miejscowość może sobą zauroczyć. Ponadto, „zaprzyjaźniłam się” z Etną. Z mojego mieszkania mogę ją obserwować każdego dnia. Od kilku lat dokumentuję jej wybuchy i brakuje mi jej widoku podczas moich pobytów w Polsce. Do kompletu dodam morze. Uwielbiam pływać, a w Polsce z Warszawy nad Morze Bałtyckie w 20 minut nie dojadę.

–  Turystycznych walorów Sycylii chyba nie trzeba nikomu zachwalać, ale jak dzisiaj wygląda życie na Sycylii z punktu widzenia emigrantów? Jakie problemy mogą napotkać Polacy przyjeżdżający tutaj w celu osiedlenia się na stałe lub czasowo?

Sycylia to piękny rejon. Przyciąga turystów i nie tylko, z całego świata. Baza turystyczna jest satysfakcjonująca, ale nie należy do najtańszych w Europie.

Natomiast życia tu, z punktu widzenia emigrantów, nie da się wyrazić jednym zdaniem. Należy najpierw określić emigranta, czy tj. np. współmałżonek Włocha, czy osoba utrzymująca się z własnej pracy, czy też emeryt posiadający zasoby finansowe na spokojne życie. Najczęstszym i najtrudniejszym przypadkiem są emigranci przybywający za pracą. W ostatnich 5-ciu latach spadło zatrudnianie obcokrajowców i sytuacja pogarsza się z dnia na dzień. Prawie połowa młodych Sycylijczyków nie ma pracy. Tak więc emigranci nie mogą liczyć na zatrudnienie, a jeśli już to po minimalnych stawkach.

Bez problemów i szczęśliwie można tu zamieszkać nawet na stałe, jeśli posiada się środki finansowe.

KACHEL_2012_Pantalica

A turyści? Na co mogą liczyć przyjezdni z myślą o zwiedzaniu wyspy? Czy komunikacja miejska działa sprawnie, czy w biurach turystycznych, bankach, wypożyczalniach samochodów, itd. łatwo można się porozumieć w innych językach?

W dużych miastach komunikacja działa lepiej niż przed laty, ale spóźnienia się zdarzają. W biurach turystycznych i bankach nie ma kolejek. Bankomaty zewnętrze funkcjonują dosyć dobrze, ale wypożyczenie samochodu np. na lotnisko zajmuje około godziny. Języki obce nie są mocną stroną Sycylijczyków, aczkolwiek w miejscach o dużym ruchu międzynarodowym bez problemu można porozumieć się w języku angielskim i nowi przewodnicy turystyczni posiadają przygotowanie wielojęzyczne.

Po dzień dzisiejszy trudno jest poruszać się turystom na własną rękę. Autostop nie jest praktykowany. W soboty, w niedziele i święta do mniejszych miejscowości kursuje bardzo mało autobusów. Tego typu problemów nie napotykają turyści korzystający ze zorganizowanych wyjazdów, choćby byli indywidualnymi turystami.

Czy na Sycylii działają koła, ludoteki, biblioteki lub stowarzyszenia polonijne? Czy organizowane są wystawy, koncerty, spotkania?

Tak, na Sycylii działają stowarzyszenia kulturalne, m.in., Amici dell’Europa, Dagome (ja należę do tego stowarzyszenia). Muszę przyznać, że życie Polonii nabierało rozkwitu, kiedy w Katanii był Konsulat Generalny RP. W tym czasie były organizowane wystawy, koncerty, spotkania, m.in. z Polonią z Kalabrii, Msze Św. itp. W Katanii do dziś utrzymała się tradycja święcenia jaj, co jakiś czas odprawiane są msze po polsku oraz spotkania poświęcone polskiej poezji. W 2013 roku w marcu Pani Ewa Świderek z Amici dell’Eurpoa była głównym współorganizatorem spotkania „Ad alcuni piace la poesia”, podczas którego i ja czytałam wiersze W. Szymborskiej. Natomiast 2012 roku ja prowadziłam takie spotkanie, podczas którego miałam przyjemność wspomnieć własne przeżycia ze spotkania z Noblistką. Wisławę Szymborską poznałam pracując w Konsulacie w Katanii podczas jej wizyty w 2008 roku. Niestety nie ma w Katanii ludoteki. Uważam, że to bardzo dobra forma działania, żeby pomóc dzieciom polskiego pochodzenia uczyć się języka polskiego i wiedzy o Polsce, którą należy tu zorganizować.

Porozmawiajmy teraz o pani pasjach: pisze Pani wiersze, niektóre z nich można znaleźć na pani blogu: https://bkachel.blogspot.it/. O czym jeszcze opowiada Pani na swojej witrynie internetowej?

Wiersze zaczęłam pisać już jako nastolatka, a obecnie piszę także artykuły i opowiadania. W centrum zainteresowania stawiam przede wszystkim tematy społeczne, czyli te, w których bohaterami stają się zwykli ludzie, poszukujący prawdy i sensu życia, m.in. na emigracji.

Moimi dodatkowymi hobby są: podróżowanie, fotografowanie i filmowanie. Przodujący temat mojej witryny internetowej to dokumentowanie wybuchów wulkanu Etna. W wolnych chwilach tłumaczę na język włoski poezje polskiego poety, Wojciecha Kudyby.

KACHEL_2011_Katania

Na zakończenie możemy prosić o jakiś ulubiony pani wiersz specjalnie dla czytelników Polacywewloszech.com?

Tak, oczywiście, oto jeden z moich ulubionych wierszy, dotyczący emigrantów.

Młodzieńcy

Trzem młodzieńcom dnia pewnego

wpadł do głowy pomysł taki,

by wyruszyć z domu swego

i poznawać nowe szlaki.

 

Pierwszy z nich ruszył za chlebem.

Drugi był spragniony zabaw.

Trzeci dom wybrał pod niebem,

żyjąc w nim bez żadnych obaw.

 

Tak przygody w obcym kraju

w swój życiorys wpisywali.

Mimo że im het do raju,

to szczęśliwców udawali.

 

Pierwszy zbyt ciężko pracował.

Drugi bawił się do woli.

Trzeci gdzie chciał tam nocował

i czas im płynął powoli.

 

Nagle coś się w nich zmieniło.

Chęć by znowu gdzieś pobiegli.

Wokół wszystko ich znudziło.

Czy inni to też dostrzegli?

 

Już nie chcieli przygód nowych.

W mgnieniu oka się zmówili

i za śladem wierzb przydrożnych

do swych domów powrócili.


 Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Barbara Gorzkowska




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *