Lidia Nawrocka, artystka i projektantka z Como: „pierwsze kroki stawiałam jako zwykły rysownik. Z czasem zaczęłam projektować nie tylko tkaniny, ale również ubiory”

Zapraszamy na rozmowę z Lidią Nawrocką, artystką i projektantką z Como

Lidio, przyjechałaś do Włoch na początku lat 90-tych, zaraz po studiach ASP w Poznaniu. Jak zaczynałaś swoją karierę artystyczną we Włoszech? Mile wspominasz te początki, czy raczej był to trudny okres?

Tak, był to bardzo dobry okres dla przemysłu tekstylnego. W tym okresie studia projektowania tkanin poszukiwały często projektantów z zagranicy, których  projekty były inne i przez to ciekawe. Dostałam się do takiego studia i pracowałam tam nieprzerwanie prze 17 lat. Pierwsze kroki stawiałam jako zwykły rysownik. Z czasem zaczęłam projektować nie tylko tkaniny, ale również ubiory. Przez wiele lat współpracowałam z projektantami firm szczycącymi się wysokim poziomem  na rynku odzieżowym. Miło wspominam ten okres podczas którego nie tylko pogłębiłam moją wiedzę i umiejętności ale również poznałam wiele interesujących osób. Z wielkim sentymentem wspominam ten okres mojego życia zawodowego w którym wiele eksperymentowałam i poznałam nowe dla mnie techniki pracy.

Opowiedz naszym czytelnikom o pracy projektanta, proponujesz własne motywy i wzory, czy raczej ma tu decydujący wpływ zamówienie klienta? 

Wzory, które proponuję klientom śledzą ogólne tendencje i pokazy mody na świecie, ale są również odzwierciedleniem mojej wyobraźni i gustu. Moje projekty robię bezpośrednio na materiale. Wszystkie motywy malowane są ręcznie, czasami używam komputera projektując szale i inne przedmioty.

 

Pracujesz obecnie dla stałych klientów, czy także uczestniczysz w targach i innych tego typu eventach?

Pracuję dla stałych klientów. Są to firmy przede wszystkim w okolicach Como, bo tu właśnie jest najważniejsze centrum  tekstylne. Współpracuję bezpośrednio z kilkoma włoskimi markami odzieżowymi (m. in. Erto, Cavalli).  Uczestniczę również w międzynarodowych targach tekstylnych w Como. Są to bardzo interesujące targi, bo biorą w nich udział projektanci z całej Europy. Najwięcej jest projektantów z Anglii, Włoch, ale są też Francuzi, Niemcy, Szwajcarzy…

Gdzie wystawiałaś już swoje obrazy?

Wystawialam moje prace w Como, Cernobbio, Menaggio,  Mediolanie, Rzymie, Padwie, Dolceacqua (IM) nad Jeziorem Garda (XXI Miedzynarodowy Tydzień Sztuki), w Szwajcarji; Lugano, Mendrisio. Bardzo chciałabym zaprezentować moje prace w Polsce. Moim następnym celem i cichym marzeniem jest wystawa w Warszawie.

Pierwszą moją wystawę w Como miałam na pięknym dziedzińcu,  w centrum miasta. Było to w 2005 roku, były nas 3 artystki; ja i moja koleżanka malarki i jej siostra (obydwie francuski) projektantka lamp i abażurów. Koleżanka rozmawiając z właścicielką u której wynajmowała apartament zaproponwała nam wystawę na dziedzińcu. Ponieważ w tym samym miejscu znajdował się sklep odzieżowy, który prowadzony był przez dwie artystki, pomysł zorganizowania takiej wystawy i wernisażu wydał nam się interesującą inicjatywą.  Tam  właśnie po raz pierwszy wystawiłam moje sowy i kwiaty, które z czasem stały się moją wizytówką. Pierwsze sowy zrobiłam na zamówienie dla kolekcjonisty, a to była moja pierwsza wystawa na której zaproponowałam te fascynujące zwierzęta. Na tej wystawie wyeksponowałam po raz pierwszy również czerwone kwiaty. Nie chciałam ich wystawić bo uznałam, że są banalne, mimo to, moja przyjaciółka wyeksponowala je i powiesiła praktycznie silą. Był to jeden z piewszych obrazów, który sprzedałam! Tak zaczęła się moja kariera artystyczna.

Mieszkasz w Como, w Lombardii, to bardzo malownicze miejsce, które od wieków przyciąga wielu artystów z całego świata. Czy otoczenie i krajobrazy mają bezpośredni wpływ na twoją sztukę?

Oczywiście. Zgadzam się z tym, że otoczenie i krajobrazy mają wpływ na sztukę. Kiedy budzę się rano i otwieram okiennice, zdaję sobie sprawę, że mam niesamowite szczęście mieszkając w tak malowniczym miejscu jak Como. Mamy praktycznie wszystko: wysokie góry, malownicze jezioro, dużo zieleni, trochę śniegu, często słońce, a nawet i deszcz.  Myślę, że łatwiej jest tworzyć sztukę w miejscu, w którym możemy czerpać czystą energię z natury.

Jesteś osobą bardzo kreatywną, lubisz eksperymentować, czy jest jeszcze jakaś forma artystyczna, którą chciałabyś lepiej poznać?

Tak, oczywiście! Kiedyś w Szwajcarii, podczas konkursu ,,Sztuka w mieście”, w którym brałam udział, wystawione były rzeźby zwierząt w dość dużych rozmiarach. Wywarły one na mnie niesamowite wrażenie. Może dlatego, że uwielbiam malować zwierzęta. Tamta wystawa polegała na umieszczeniu na wszystkich placach i we wszystkich oknach biur, sklepów i innych pomieszczeń dzieł różnych artystów. Te rzeźby, umieszczone w małych i większych dziedzińcach, były wykonane z różnych metali. Metal zawsze mi się podobał. Chciałabym eksperymentować z różnymi materiałami używając jednocześnie motywu moich zwierząt, chociaż przypuszczam, że praca nie byłaby łatwa.

Czy pozostaje ci jeszcze czas i motywacja na inne pasje, takie jak sport, podróże…?

Uwielbiam ruch i zawsze udaje mi się znaleźć na to czas. Spaceruję, biegam, podróżuję. Nie muszą to być dalekie i długie wyjazdy, wystarczy nawet krótki wyjazd na weekend. Zawsze znajduję czas na wyprawy, bo kiedy wracam do domu jestem nasycona pozytywną energią i nowymi pomysłami zebranymi podczas podróży. Częstym miejscem, które odwiedzam od dłuższego czasu jest Maroko. Uwielbiam tam luźną atmosferę, zapachy przypraw, które docierają do nas wzbudzając silne i przyjemne sensacje. Coś wspaniałego co zawsze silnie na mnie działa, to kolory, które spotykam spacerując na targowiskach. Zachwycam się szalami i ich kolorami, klapkami… Zawsze w mojej walizce można znaleźć kilka par typowych butów – kapci. Kolory i zapachy przypraw na targowiskach zachęcają do kupna, i tak zawsze w mojej walizce mieszają się zapachy cynamonu, który uwielbiam z charakterystycznym i mocnym zapachem curcumy. Zawsze wracajac z Maroka mam tak dużo energii, że ostro zabieram się do pracy artystycznej. Innym miejscem, które silnie na mnie działa jest morze, tam spaceruję, biegam. Uwielbiam Ligurię, myślę że dla sportowca nie ma nic lepszego jak bieg brzegiem morza. Ostatnio odkryłam region Piemonte ze swoimi wzgórzami, na których uprawia się winogrona i produkuje wspaniałe wina. Jestem sportowcem, ale lubię dobrze zjeść i oczywiscie nigdy nie odmówię lampki czerwonego wina. Spotkałam się z  określeniem tego miejsca ” piccola Toscana” i jest w tym trochę prawdy.

 

Na zakończenie popatrzmy co będzie modne w najbliższym sezonie wiosenno-letnim: trendy, kolory i wzory polecane przez designer Lidię Nawrocką:

.



.

Dziękuję serdecznie za rozmowę i zapraszamy na stronę http://lidianawrocka.blogspot.it/

Rozmawiała Agnieszka B. Gorzkowska

Lidia Nawrocka (z prawej) i Agnieszka B. Gorzkowska

 




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *