Cosenza: Polka poniżona i uderzona w twarz bo… nie miała pieniędzy na przezent dla nauczycielki

Cosenza: kilka dni temu w miejscowej szkole rozegrał się ludzki dramat i haniebny przykład nietolerancji i rasizmu. Rodzice uczniów pewnej klasy zorganizowali zbiórkę na prezent dla nauczycielki. W spotkaniu brała udział również nasza rodaczka, której córka uczęszczała do tej klasy.

Kobieta mieszka we Włoszech od ponad 15 lat, ciężko pracuje i płaci podatki. Każdy jednak, kto zna choć trochę południe Wloch lub tu mieszka, wie że życie tutaj i warunki płacowe są bardzo ciężkie i niepewne, szczególnie dla obcokrajowców.

Polka przeprosiła zebranych rodziców, przyznając się jednocześnie, że przeżywa teraz trudny okres i nie jest w stanie przyłączyć się do zbiórki pieniędzy. Znajdowała się ona w trudnej sytuacji finansowej, spowodowanej problemami ze zdrowiem. Wychowuje swoją córkę samotnie, a więc cały ciężar utrzymania siebie i dziecka spoczywa na jej barkach.

W cywilizowanym świecie kobieta z całą pewnością spotkałaby się ze zrozumieniem, a nawet inni rodzice staraliby się jej pomóc. Stało się jednak zupelnie inaczej … Polka została upokorzona i poniżona przez osoby dorosłe, przez rodziców – którzy powinni dawać przykład, na których wzorują się ich dzieci. Matki uczestniczące w spotkaniu zwyzywały kobietę, nazywając ją ‚brzydką imigrantką ‚,’umierajacą z głodu’, kazały jej się wynosić tam, skąd przyszła, skoro nie stać ją na życie we Włoszech.

Na obraźliwych epitetach się nie skończyło, gdyż Włoszki zaczęły popychać Polkę, potrząsać jej ramionami, szczypać. Została ona także… uderzona w twarz.

Polka po całym tym bestialskim wydarzeniu zdobyła się jednak na odwagę i zgłosiła całe zajście na policję, która natychmiast wszczęła dochodzenie w tej sprawie. Burmistrz Cosenzy, Mario Occhiuto, jest głęboko poruszony tym incydentem. Stwierdził, że szkoła publiczna to miejsce, w którym młodzi ludzie powinni uczyć się tolerancji, gdzie nigdy nie powinny zdarzać się akty rasizmu i dręczycielstwa. Obiecał pomoc i pełne wsparcie. Polka natomiast walczy nie tylko o sprawiedliwość dla siebie i swego dziecka, ale także o to, aby podobne sytuacje już nigdy nie miały prawa się wydarzyć. Jak można wymagać od dzieci, aby były tolerancyjne i szanowały drugiego człowieka, jeśli w swoich domach mają takich ‚wychowawców’. Nigdy nie można przymykać oczu na bestialstwo i poniżanie. Nie wolno nam udawać, że nie widzimy problemu. Na przemoc – słowną lub fizyczną nie może być zezwolenia. Nie wszyscy jesteśmy tacy sami, niektórzy są zbyt biedni, zbyt szczupli, zbyt grubi, zbyt czarni, zbyt biali… „Inny” nie znaczy gorszy lub zły.

Na zakończenie warto dodać, że upominki dla wychowawców nie są obowiązkowe. To zwyczaj archaiczny, popularny wśród nizin społecznych, a nawet nieetyczny.
.
.
.
.
Sprostowanie w dniu 12.11.2017:
Do redakcji dotarły informacje z Cosenzy, że ofiarą opisywanej sytuacji jest kobieta pochodzenia ukraińskiego,a nie tak jak pisała włoska prasa, Polka. Chcielibyśmy podziękować Polakom mieszkającym w Kalabrii za niespotykane zaangażowanie.
.
.
Korespondencja z Cosenzy: Józefina Plesner



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *