Meri z Rzymu: „jestem zdeterminowaną Polką”

Zapraszam serdecznie na rozmowę z panią Meri Lalik z Rzymu.

 

Od jak dawna mieszka Pani w Rzymie i jak to się stało, że osiedliła się Pani tu na stałe? Przez przypadek czy z wyboru?

W Rzymie mieszkam od prawie 6 lat. Siedem lat temu poznałam w Krakowie pierwszego w moim życiu Włocha, w którym zakochałam się bezgranicznie. Jedyne co potrafiłam powiedzieć po włosku, to „ciao, buongiorno, buonasera, grazie”. Nigdy też wcześniej nie byłam we Włoszech. Od niego nauczyłam się pierwszych słów. Rozpoczęłam kurs języka włoskiego w Krakowie, uczęszczałam na dwa jednocześnie, podstawowy i zaawansowany, chociaż z tego drugiego nic nie rozumiałam, ale kiedy już osiągnęłam poziom zaawansowany, wiedziałam więcej niż inni. Zawsze kiedy podejmuję jakieś wyzwanie, które mi się podoba, idę na całość. Rok później przyleciałam na 3-miesięczny kurs do Rzymu, do szkoły Dante Alighieri.

Po roku comiesięcznych odwiedzin tego kraju, zdecydowałam, że chcę tutaj żyć, z wielu powodów oprócz miłości, jak żywność, klimat, morze, słońce, ponieważ jestem strasznym zmarzluchem. Był to więc wybór, ale wybór miłości do mężczyzny i do kraju, nie zarobkowo.

W Polsce zajmowałam się funduszami inwestycyjnymi. Kiedy podjęłam decyzję o rozpoczęciu życia we Włoszech, przed przeprowadzką, znalazłam firmę w Polsce, która miała siedzibę również w Rzymie, a która zajmowała się dystrybucją suplementów. Przyleciałam tutaj na własną rękę, wynajęłam pokój u pewnej Polki i sama próbowałam sobie radzić. Nie miałam pomocy z nikąd. Mój ukochany nie był gotowy na związek, tak więc wszystkich wyzwań podejmowałam się sama, bez jakiegokolwiek wsparcia, ani finansowego, ani moralnego.

Meri2

 

Pani życie zawsze „kręciło się” tutaj wokół mody, prawda? Założyła Pani agencję modelek, a teraz współpracuje Pani ze znaną firmą pończoszniczą…

Moje życie nie kręciło się tylko wokół mody, chociaż w Polsce moja córka zajmowała się troszeczkę modelingiem, kiedy była młodsza, ja natomiast przez kilka lat zajmowałam się współpracą ze szwedzką firmą kosmetyczną Oriflame, w której zrobiłam również karierę osiągając w 8 miesięcy tytuł Dyrektora Klubu Oriflame. Tak więc tam nie miałam styczności strikte z modą, jednak z urodą jak najbardziej.

W roku 2012 założyłam w Rzymie Agencję Modelek – w większości z Polek, w której było 35 dziewczyn. Niestety popyt był bardzo niezadowalający dla mnie, ponieważ proszono mnie wyłącznie o hostessy, które byłyby dyspozycyjne po ewentach. Nie chciałam psuć reputacji ani sobie, ani dziewczynom, więc zamknęłam Agencję. Włosi, to szczególny naród i nawet, jeśli źle to odbierałam, to to już mi wystarczyło żeby się wycofać definitywnie. Chciałam pracować ze stylem, z klasą, z pięknem, z czymś co będzie zachwycać, a nie wzbudzać wątpliwości.

Półtora roku temu, szukając dla siebie pończoch, bardzo szczególnych, które kupowałam zawsze w Polsce, zdałam sobie sprawę, że nie ma tutaj dla mnie pończoch, rajstop czy bielizny. Mimo, że Italia słynie z mody, to tych akurat produktów nie znajdywałam. Ponadto, Włoszki pytały mnie często gdzie kupuję takie piękne pończochy i wtedy zapaliła się lampka w mojej głowie – muszę je tutaj sprowadzić Włoszkom, pokazać że my też mamy piękne rzeczy.

Skontaktowałam się wtedy z moją siostrą, która mieszka również we Włoszech, i która zajmowała się robieniem stron internetowych. Ona podchwyciła pomysł i zaczęłyśmy razem. Wiola od strony internetowej, ja od strony logistycznej. Niestety, po 4 miesiącach, doszło do niezgody między nami, ponieważ ja, będąc sama i mając mnóstwo czasu na ten projekt, po prostu szalałam w niesamowitym tempie, a ona nie mogła za mną nadążyć, co mnie irytowało, ponieważ ja utrzymywałam się sama i musiałam się śpieszyć.  Moja siostra natomiast zajmowała się również inną własną działalnością, co bardzo mnie irytowało. W efekcie wielu niezgodności, nagle, w jednej minucie, moja siostra rzuciła wszystko i zostałam ze wszystkim sama, na stronie internetowej było wprowadzonych tylko 26 par rajstop, a ja nie miałam pojęcia jak obsługuje się panel administracyjny. Musiałam natychmiast nauczyć się sama robić stronę. Co nieco już wiedziałam podpatrując jej pracę, ale to nie wystarczało do zarządzania całą stroną. Mój syn natychmiast znalazł mi webmastera z Polski, młodego 18-latka, który okazał się bardzo pomocny i niezastąpiony, zwłaszcza w sprawach technicznych. Ja natomiast w dwa tygodnie nauczyłam się robić strony internetowe.

Tak stworzyłam mój dzisiejszy sklep internetowy „Lady-M”, który zawiera 1000 produktów. Przez 8 miesięcy pracowałam nad stroną po kilkanaście godzin dziennie, ponieważ często przy wprowadzaniu do panelu administracyjnego jednego kompletu bielizny trzeba było wprowadzić na przykład 70 kombinacji z rozmiarami biustonosza od A-1 do J-90 (kobiety wiedzą o co chodzi). Znajomi próbowali mnie odciągać wiele razy, wypychali mnie z domu, by się gdzieś rozerwać, i nigdy się nikomu nie udało, ponieważ dla mnie rozrywką było robienie sklepu internetowego, to dawało mi radość, chociaż padałam ze zmęczenia. Wychodziłam tylko do kuchni, łazienki i po zakupy 🙂

Podjęłam współpracę z siedmioma znanymi producentami polskimi sprzedającymi ekskluzywne wyroby pończosznicze oraz ekskluzywną bieliznę damską, ponieważ producentom bardzo spodobała się moja strona internetowa z ich produktami, dlatego też wystawili mi rekomendacje z prośbą o wsparcie do Ambasady Polskiej w Rzymie.

Nie miała Pani oporów zaczynać działalność gospodarczą w branży odzieżowej w samym środku kryzysu gospodarczego Włoch? Jest Pani optymistką czy lubi Pani takie ryzyko?

Kryzys to dla mnie pojęcie względne. Jedni zbijają fortunę na kryzysie, inni popadają w nędzę. Wszystko zależy od podejścia do tematu. Jestem osobą bardzo zdeterminowaną i chyba to pomogła mi przetrwać moje własne traumatyczne przeżycia tutaj, z powodu braku znajomości mentalności włoskiej, diametralnie różnej od polskiej, braku języka, bo przecież 6-miesięczny kurs teoretyczny, to jeszcze nie znajomość języka obcego oraz braku znajomości podstaw prawnych oraz systemu panującego w tym kraju.

W Polsce nie miałam problemów ze znajomością prawa, to była moja pasja, przesiadywałam często w bibliotece sądowej studiując prawo karne, cywilne i administracyjne, tak dla własnych potrzeb. Więc byłam zawsze sama sobie adwokatem, tutaj zderzyłam się z inną rzeczywistością.

Mimo to, przyzwyczajona od lat w Polsce do pracy na własny rachunek, za wszelką cenę chciałam i tutaj pracować na własny rachunek. Kryzys nie był dla mnie żadną przeszkodą, jestem zdeterminowaną Polką, znającą kryzys od dziecka w Polsce.

Przed przyjazdem do Włoch wiele lat spędziłam na szkoleniach. Kiedy firma Oriflame ogłosiła konkurs na najlepszego sprzedawcę, ja byłam w firmie od jakichś 6 miesięcy, spośród 300 000 konsultantów komputer wyłonił 10 najlepszych sprzedawców w Polsce. W tej dziesiątce moje nazwisko pojawiło się dwa razy. Miałam 1000 osobistych klientek, robiąc karierę i wychowując jednocześnie sama troje dzieci, bo właśnie rozwiedliśmy się z mężem, który od razu zniknął. Żadnej pomocy, żadnego wsparcia finansowego, nic, więc siłą rzeczy, kobieta staje się robotem, by nie stracić dzieci. Nie powiem, że wszystko zrobiłam bardzo dobrze, ale nauczyłam się walczyć i przetrwać. To była najtrudniejsza lekcja życia, która świetnie przygotowała mnie do przetrwania samej we Włoszech.

Prawie każdy Włoch tutaj próbuje ściągnąć mnie w dół, zupełnie nieświadomie, powtarzając „jest kryzys, ludzie nie mają pieniędzy”. Ja zawsze wtedy odpowiadam: „Kryzys nie jest mi obcy, pojawił się w Polsce 15 lat temu i wszyscy mi mówili – nikt nie kupi tych kosmetyków, są za drogie, jest kryzys, ludzie nie mają pieniędzy”, a ja im mówiłam, ludzie mają pieniądze, pieniądz wciąż krąży”. I okazało się, że byłam jednym z najlepszych sprzedawców w Polsce, również w sprzedaży 30-letnich programów inwestycyjnych osiągałam sukcesy. Tylko dlatego, ze nie słuchałam pesymistów. To wszystko przygotowało mnie do radzenia sobie tutaj, chociaż jest naprawdę ciężko.

Rajstopy, to produkt, który się zużywa i wciąż trzeba się w niego zaopatrywać i jeśli jest on podany w elegancki sposób, z miłą i rzetelną obsługą, nie ma możliwości, by się nie sprzedał.

To nie kryzys powala ludzi, to ich nastawienie do kryzysu podcina im skrzydła. Podstawową zasadą jest przestać przebywać z ludźmi, którzy lamentują, ukierunkować swój cel, i iść w jego kierunku nie słuchając pesymistów. To jedyny sposób radzenia sobie z kryzysem.

Według Pani cudzoziemcom posiadającym własną firmę łatwiej zaczynąć od klienteli rodzimej, mam na myśli Polonię włoską, czy lepiej od razu rzucić się na głęboką wodę i konkurować z włoskimi firmami na rynku?

Według mnie, nie ma to większego znaczenia. Jeśli jest się dobrze przygotowanym, jak wspomniałam wyżej, klientem zostanie zarówno Polak jak i Włoch. Pozwalamy sobie na uprzedzenia, nie wyłączając mnie, ale tak naprawdę to nie ma znaczenia. Nie należy się nad tym zastanawiać, moim zdaniem, tylko robić to, co się zaplanowało. Zarówno klienci polscy jak i włoscy są dobrymi klientami, to tylko kwestia podejścia przedsiębiorcy. Być może niektórzy czują się mocniejsi rozpoczynając od Polonii włoskiej, inni od razu od firm włoskich, to zależy od znajomości języka, znajomości mentalności włoskiej, ich potrzeb. Jeśli już to znamy, to rzucanie się na głęboką wodę z firmami włoskimi może okazać się nie takie straszne, zwłaszcza, że Włosi są bardzo chętni do współpracy i dość przyjaźnie nastawieni w tym względzie.

Skoro jednak o modzie mowa, to może podpowie Pani naszym czytelniczkom, jakie są trendy rajstop i pończoch w tym sezonie i co trzeba koniecznie założyć na tegorocznego Sylwestra?

W tym sezonie trendy rajstop, to wzory jak również, bardzo modne obecnie, rajstopy imitujące pończochy. Na Sylwestrową Noc polecałabym jednak rajstopy ze srebrzonymi wzorami metalizowaną nitką, mamy tak wiele wzorów na stronie, że przyprawiają o zawrót głowy 🙂

logo

Zapraszam na stronę www.lady-m.eu

Jaką bieliznę radziłaby Pani wybrać na zimny ale elegancki wieczór?

Oczywiście najbardziej niezobowiązującym kolorem jest czarny, uniwersalny, ale osobiście doradzałabym również ognistą czerwoną bieliznę, która już samym kolorem rozgrzewa, oprócz tego, że jest romantyczna, jeśli weźmiemy pod uwagę wieczór we dwoje 🙂

Czy klientki zwracają się do Pani także o poradę, na przykład jak dobrać model bielizny do sukienki?

Zdarza się, że klientki proszą o poradę zarówno w sprawach bielizny jak i pończoch, ale większość kobiet wie doskonale czego chce. Większy kłopot mają mężczyźni, którzy chcą wybrać coś dla swojej kobiety i to oni częściej zwracają się z prośbą o poradę. Odkrywam wtedy jak bardzo są zagubieni w tym temacie i niewiarygodnie sympatyczni kiedy mówią o swoich kobietach 🙂

Moda to takie stereotypowe „zajęcie” dla kobiet, a tymczasem zaskakuje wiadomość o drugiej pani pasji: fizyce kwantowej, biologii molekularnej i veganizmu. Skąd takie nietypowe zainteresowania?

Znając dzisiaj zasady działania biologii molekularnej wiem, w jaki sposób ojciec zaszczepił we mnie chęć do odkrywania tych ciekawostek. Ponadto jestem Wodnikiem, a to znak odkrywców ciekawych świata, którzy nigdy się nie zatrzymują. Właściwie przez wiele lat się tym nie interesowałam, moje dzieci były małe, nie było czasu myśleć o niczym innym poza nimi, ale kiedy zostałam sama z trojgiem dzieci i zaczęłam się w pewnym momencie bać, zaczęłam czytać książki.

Rozpoczęłam od książki Dale Carnegie – „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”. Później na potrzeby mojej działaności, by zdobyć jak najwięcej klientek przeczytałam jego książkę – „Jak zyskać przyjaciół i zjednać sobie ludzi”, która otworzyła mi wrota do klientek. Zaczęłam od wielu książek, które uczyły mnie jak przetrwać i zarabiać. Od Dale Carnegie, poprzez Napoleona Hilla, ZigZiglara, Roberta Kiyosaki, Brian Tracy, Paula McKenna i wielu innych dotarłam do książki i filmu RhondyByrne „The Secret”. To był film, który obudził moje zainteresowania. To był właśnie przełom do fizyki kwantowej Zaczęłam się interesować wszystkim tym, na co nie znajdywałam odpowiedzi w dzieciństwie. Wiele razy zastanawiało mnie wiele rzeczy z dziedziny psychiki człowieka, ale nie znajdywałam odpowiedzi i wciąż mnie coś nurtowało, zastanawiało, wciąż były pytania bez odpowiedzi.  Wiele odkryłam studiując książki o sztuce zdrowego manipulowania klientem, o mowie ciała, NLP. To wszystko zapoczątkowało moje zainteresowania, by pójść dalej. Odkryłam rzeczy niesamowite dotyczące możliwości ludzkiego umysłu, które są w zasięgu każdego człowieka. To z kolei, poprzez informacje o możliwości samoleczenia poprzez umysł, poprowadziło mnie do odkrycia szokujących informacji na temat farmakologii, co z kolei doprowadziło mnie do nowych odkryć w biologii komórkowej, genetyce i epigenetyce.

Meri3

Zaczęłam czytać i słuchać Bruce’a Liptona, Gregga Braden-a. Pomogli mi odkryć rzeczy, które jeszcze bardziej pomogły mi przetrwać we Włoszech sytuacje naprawdę dramatyczne. To oni dają mi siłę by tutaj żyć i nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Oczywiście to doprowadziło mnie do niesamowitych odkryć w polityce globalnej i żywności. Natknęłam się na wywiad z Garym Yourofsky’m i po pół roku porzuciłam wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego. Schudłam w ciągu miesiąca pięć kilogramów, choć nigdy nie miałam nadwagi, ale poczułam się lekka i oczyszczona.

Dzisiaj nie nazywam siebie Veganką, ale kimś, kto chce się zdrowo odżywiać, ponieważ nawet Veganie kupując gotową żywność, np. w metalowych puszkach, szkodzą własnemu zdrowiu. Kupując również mąkę i cokolwiek, do czego ręce włożył człowiek. Ja staram się unikać produktów wyprodukowanych przez człowieka, ponieważ mam wiedzę, ponieważ zawsze staram się dbać o moje ciało i umysł.

Jak się te dziedziny przekładają na nasze życie codzienne?

Fizyka kwantowa, biologia molekularna, niewielka znajomość polityki globalnej  pomagają zrozumieć jak funkcjonuje świat, dlaczego woda ma pamięć, dlaczego komuś żyje się dobrze, a innemu gorzej. To są tematy tak bardzo obce większości osobom, jak komputer 100 lat temu. Ale niestety, albo stety, po erze cyfrotechnologii weszła już era psychotechnologii i medycyny informatycznej. Mało kto wie, że geny tylko w 5 % przenoszą choroby, że my sami jesteśmy w stanie zmienić nasze DNA, mało kto wie, że nieważny jest skład chemiczny wody, a tylko jej struktura energetyczna, mało kto wie, ze AIDS nie istnieje, a Hiv nie jest tym tym, co nam wpierają, że pierwsze szczepionki degradują niemowlętom ich system obronny w najintensywniejszej fazie rozwoju tego systemu oraz dlaczego to wszystko się dzieje. To właśnie doprowadza siłą rzeczy do poznania polityki globalnej, ponieważ politycy globalni znają to wszystko, a naukowcy tacy jak Bruce Lipton, Gregg Braden, biją na alarm, by pomóc ludziom, by pomóc całemu światu.

Interesując się jednak nie tym, co przekazuje telewizja, ale tym, co można znaleźć w Internecie, można odmienić swoje życie na lepsze. Kiedy ktoś mówi mi: „musisz oglądać telewizję, żeby widzieć, co się dzieje na świecie” – odpowiadam: „nie martw się, wszystko do mnie dotrze nawet bez telewizora”, ponieważ ludzie karmią się tymi informacjami z telewizji, gdzie przecież wszystko jest przygotowane.

Internet to dzisiaj potęga, ale nie w grach komputerowych, tylko w szukaniu konstruktywnych rozwiązań upadających systemów, logicznych wyjaśnień dotyczących naszego istnienia, poprawy naszego zdrowia i życia. Fizyka kwantowa i biologia molekularna to dzisiaj podstawa wiedzy. Teoria Newtona i Darwina została obalona 100 lat temu, a mimo, to uczą jej nadal w szkołach, bo przecież mają w tym swój cel. 47 lat temu Bruce Lipton odkrył, że geny o nas nie decydują, że to my mamy nad nimi władzę, że możemy je zmieniać, by poprawić zdrowie i życie, również uczuciowe, a my wciąż trzymamy się przestarzałych dogmatów.

Kiedy dowiedziałam się o Konferencji Bruce’a Liptona w Rimini 27 września tego roku, zdecydowałam, że za wszelką cenę chcę poznać człowieka, który tak wiele odmienił w biologii komórkowej, który odkrył, że nasz los leży w naszych rękach, z naukowego, logicznego punktu widzenia, i który tak bardzo wpłynął na moje życie.

Pojechałam więc do Rimini 27 września na jego Konferencję i odkryłam, że jego pole elektromagnetyczne to ciepły strumień pozytywnych wibracji, co dla niektórych brzmi dziwnie, jak to, kiedy Nikola Tesla 100 lat temu przepowiadał rozmowy przez telefon bez kabli. Uznawali go za szalonego, a to on właśnie odkrył prąd zmienny, bezpłatną energię, którą mógłby wykorzystać świat i wiele innych rzeczy, o których jeszcze dzisiaj ludzie nie mają pojęcia.

Tak więc warto zainteresować się tymi odkryciami, by samemu decydować o własnym życiu.

Czy poleciłaby Pani jakieś książki związane z tym tematem do podarowania na Gwiazdkę?

Polecam szczególnie ostatnią książkę Bruce’a Liptona, którą kupiłam na jego konferencji „The Honeymoon Effect”, nie wiem jaki będzie tytuł polskiej książki, We Włoszech nosi tytuł „L’Effetto Luna di Miele”.

To książka, która uczy szczerej miłości, która pomaga zrozumieć niezgodności, na podstawie naszej biologii. Daje wiele wskazówek jak poprawić relację z ukochanymi osobami i nie tylko. To książka, która w sposób naukowy uczy prawdziwej miłości.

Na zakończenie powróćmy jeszcze do tematu emigracji. Myśli Pani, że zostanie w Rzymie już na stałe czy jednak planuje Pani kiedyś wrócić do kraju?

Jak wielu Polaków, w newralgicznych momentach życia tutaj, miałam ochotę wrócić, do kraju, ale zawsze wydarzało się coś, co mnie tutaj zatrzymywało. Już trzy razy miałam kupiony bilet do Polski i za każdym razem ktoś lub coś mnie zatrzymało. Zrozumiałam, że moje miejsce jest tutaj, ale żeby być dokładnym, to nie tyle, że zrozumiałam, że tutaj jest moje miejsce, właściwie zrozumiałam, że te rzeczy wydarzały się, ponieważ nigdy tak naprawdę nie chciałam wrócić do Polski. Dlatego, znając zasady fizyki kwantowej, odkryłam, że to ja powodowałam te sytuacje, które mnie tutaj zatrzymywały, to ja przyciągałam osoby, które mnie zatrzymywały, ponieważ podświadomie wciąż chciałam tutaj pozostać. Żeby to jednak dobrze zrozumieć, trzeba niestety poznać trochę fizykę kwantową. Znając ją, zrozumiałam, że to ja przyciągnęłam Włocha, którego poznałam w Krakowie, i jak to zrobiłam swoim umysłem. I nie tylko jego sama przyciągnęłam do swojego życia. Dlatego właśnie zrodził się pomysł sprowadzania produktów z Polski do Włoch itd., itd.

Dlatego właśnie ważna jest ta wiedza, by móc pokierować dobrze własnym życiem. Co nie oznacza, że nie popełniam notorycznie błędów. Nie opanowałam jeszcze dobrze tej sztuki, ale cały czas się uczę 🙂

Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka B. Gorzkowska

 

 

Na prośbę pani Meri Lalik publikujemy poniżej przesłane nam tłumaczenie tekstu:

Da quanto tempo vivi a Roma, e come sei arrivata qui? Per caso o per scelta?

A Roma vivo da quasi 6 anni. Sette anni fa incontrai a Cracovia, per la prima volta nella mia vita un italiano e  mi innamorai immensamente. Le uniche parole che sapevo dire in italiano, erano „ciao, buongiorno, buonasera, grazie”. Non ero mai stata prima in Italia. Da lui imparai le prime parole. Iniziai partecipando a due corsi di lingua italiana, nello stesso tempo, uno di base e uno avanzato, anche se di quest’ultimo non capivo niente, ma una volta raggiunto il livello base, in quello avanzato ero più avanti degli altri. Ogni volta che affronto una sfida che mi piace, riesco a superarla. Un anno dopo, andai a Roma e frequentai un corso di 3 mesi, alla scuola Dante Alighieri.

Dopo un anno trascorso venendo in Italia una volta al mese, decisi che avrei voluto vivere qui, per molte ragioni, per l’amore, il cibo, il clima, il mare, il sole, perché sono molto freddolosa. Quindi è stata una mia scelta,  la scelta dovuta all’amore per un uomo e per il suo paese, non per un lavoro. In Polonia, mi sono occupata di fondi di investimento. Quando ho preso la decisione di iniziare a vivere in Italia, prima di trasferirmi, trovai una società polacca che aveva una sede anche a Roma e stava distribuendo integratori. Venni in Italia per conto mio, affittai una stanza da una signora polacca e fin dall’inizio da sola affrontai tutte le sfide. Qui ho capito anche che il mio amore non era pronto per una relazione seria con me.

La Tua vita ha sempre „ruotato” intorno alla moda, vero? Hai aperto un’agenzia di modelle, e adesso stai collaborando con noti produttori polacchi…

La mia vita non ruotava solo intorno alla moda, anche se mia figlia essendo modella lavorava nello stesso settore, io invece collaboravo con una società  svedese nel campo dei cosmetici  „Oriflame”, dove feci anche una carriera raggiungendo in otto mesi la carica di Club Director Oriflame. Quindi non sono stata in contatto solo con la moda, ma in particolare con la bellezza.

Nel 2012 ho aperto a Roma l’agenzia di modelle „Meri Agency” – nella maggior parte formata da donne polacche, dove lavoravano 35 ragazze. Purtroppo, le richieste dei clienti erano molto deludenti per me, perché mi chiedevano solo le hostess disponibili anche dopo gli eventi… Non volevo rovinare la reputazione né mia, né delle ragazze, così ho chiuso l’agenzia definitivamente. Gli italiani hanno questa particolarità e anche se magari qualche volta ho capito male, questo mi bastava per fermarmi. Io volevo lavorare con dignità, eleganza, con la bellezza, con professionalità.

Un anno e mezzo fa, alla ricerca dei collant molto particolari, che da sempre acquistavo in Polonia, mi sono resa conto che qui per me non ci sono collant, calze e lingerie. Anche se l’Italia è famosa per la moda, proprio questi prodotti non li ho trovati. Inoltre, le Italiane e gli Italiani mi chiedevano spesso dove compro calze cosi belle e questo mi ha dato l’dea di importarli dalla Polonia. Volevo far vedere agli Italiani che anche noi abbiamo qualcosa di bello da indossare 🙂

Contattai mia sorella, che vive in Italia, e che si occupa di siti web. Le piacque la mia idea e cominciammo insieme il progetto. Wiola si occupò del sito web, io invece della logistica. Purtroppo, dopo 4 mesi, ci fu tra di noi un disaccordo, perché io, essendo da sola e libera a tempo pieno correvo con il lavoro, mentre mia sorella non riusciva a raggiungermi, ciò mi infastidiva perché io, mantenendomi da sola con mio figlio a carico, ero costretta a fare tutto di fretta.  Di conseguenza all’improvviso mia sorella decise di abbandonare tutto e sono rimasta da sola. Nel sito comparivano solo 26 paia di collant e io non sapevo come inserire altri prodotti e come gestire il sito web. Ho dovuto imparare come fare vendita online. Quel poco che sapevo osservando il lavoro di mia sorella non era sufficiente per gestirlo da sola. Mio figlio mi ha trovato subito un webmaster polacco, un ragazzo di 18 anni che studiava informatica, che era molto bravo e insostituibile per me nelle questioni tecniche. Io invece, in due settimane ho imparato a fare i siti web. Così ho creato il mio negozio on-line, „Lady-M”, che contiene 1.100 prodotti. Per 8 mesi lavorai 12-18 ore al giorno, perché spesso per inserire per esempio un intimo, si dovevano inserire 70 combinazioni per solo un reggiseno con le misure da A-60 a K-105, le donne sanno di che cosa si tratta. Gli amici cercavano di distrarmi dal mio lavoro molte volte, ma nessuno ci è riuscito, perché il mio negozio online è il mio relax e mi ha dato gioia anche se mi stancava tantissimo. Andavo solo in cucina, bagno e a fare la spesa J. Cosi  per un anno sono stata come imprigionata tra quattro mura.

Ho iniziato una collaborazione con sette noti produttori polacchi di collant e calze esclusivi, e anche di lingerie esclusiva. Ai produttori è piaciuto molto il mio sito con i loro prodotti e hanno mandato buone referenze all’Ambasciata polacca a Roma.

Non avevi paura di intraprendere un business nel settore dell’abbigliamento nel bel mezzo della crisi economica in Italia? Sei ottimista o ami il rischio?

Crisi è un termine relativo per me. Alcuni fannofortuna con la crisi, altri cadono nella povertà. Tutto dipende dall’approccio. Sono una persona molto determinata e penso che questo mi abbia aiutato a superare le mie esperienze traumatiche qui. In Polonia non ho mai avuto problemi con la conoscenza della legge, era la mia passione. Spesso andavo in Tribunale, mi mettevo seduta in biblioteca e studiavo il codice penale, civile e amministrativo. Così sono stata sempre avvocato di me stessa, qui mi sono scontrata con un’altra realtà.

Prima di venire in Italia per molti anni ho frequentato tantissimi corsi. Lavoravo in azienda da circa sei mesi quando l’azienda Oriflame lanciò un concorso per il miglior venditore in Polonia: emersi tra i migliori 10 rivenditori in Polonia. Ho avuto 1000 clienti personali. Ho fatto carriera vivendo da sola con tre figli, perché appena dopo aver divorziato mio marito è sparito. Nessun aiuto, nessun supporto finanziario, nulla, così inevitabilmente, la donna deve diventare un robot per non perdere i bambini. Ovviamente non ho fatto tutto alla perfezione, ma ho imparato a combattere e sopravvivere. È stata la più dura lezione di vita, che però mi ha preparato bene per la sopravvivenza da sola in Italia.

Quasi tutti qui ti trascinano giù, anche inconsapevolmente, ripetendo, „c’è crisi, le persone non hanno soldi.” Io però rispondo sempre: „La crisi non è un’estranea per me, è apparsa in Polonia 15 anni fa e tutti mi dicevano che nessuno avrebbe comprato i cosmetici, che erano troppo costosi, che c’era la crisi e la gente non aveva soldi,” eppure io ripetevo: „le persone hanno il denaro, il denaro è ancora in circolazione” e sono stata una delle 10 migliori venditrici in tutta la Polonia. Allo stesso modo ebbi successo con la vendita dei programmi di investimento.  Solo perché non ascoltavo i pessimisti. E tutto questo mi ha preparato ad affrontare qui le barriere, anche se è ancora davvero difficile.

I collant sono prodotti che si consumano e ci sarà sempre bisogno di acquistarli; se vengono presentati in modo elegante, con un servizio coscienzioso, cordiale e affidabile, è impossibile non venderli.

Non è la crisi che abbatte le persone, ma il loro atteggiamento verso la crisi che toglie loro le ali.

Il principio di base è quello di smettere di stare con le persone che si lamentano, stabilire il proprio obiettivo e raggiungerlo senza ascoltare i pessimisti. Questo è l’unico modo per affrontare la crisi, secondo me.

Secondo Te per gli stranieri con la propria attività è più facile iniziare dai clienti polacchi in Italia, o è meglio competere con aziende italiane presenti sul mercato?

Secondo me, non ha tanta importanza. Se si è ben preparati, sia un polacco che un italiano diventerà cliente. Ci facciamo guidare dai nostri pregiudizi, compreso me stessa, ma in realtà non conviene. Non ci dobbiamo preoccupare, ma fare solo quello che abbiamo programmato. Sia polacchi che italiani sono clienti buoni, è solo una questione di approccio dell’imprenditore. Forse alcuni si sentono più forti a partire con un cliente polacco, altri con un cliente italiano, dipende dalla conoscenza della mentalità italiana, dalle loro esigenze, dalla conoscenza della lingua italiana. Se già lo sappiamo, cominciare subito con le aziende italiane potrebbe rivelarsi molto buono, soprattutto perché gli italiani sono molto favorevoli a collaborare.

Visto che parliamo di moda, potresti dire alle nostre lettrici quali sono le tendenze collant e calze di questa stagione e che cosa va indossato a Capodanno di quest’anno?

Le tendenze di questa stagione sono i collant con molti disegni, ma ancora di più i collant che imitano le calze. Per la notte di Capodanno, io suggerirei i collant con disegni di filo metallizzato d’argento. Ne abbiamo tantissimi da scegliere J

Che tipo di intimo consiglieresti, per una fredda ma elegante serata?

Naturalmente, il nero, che è universale, ma io suggerirei anche il rosso fuoco, un colore che riscalda, se parliamo di una serata romantica di due persone 😉

Le clienti si rivolgono a Te per un consiglio ad es. quale modello di lingerie scegliere?

Succede che le clienti chiedano i consigli in materia, sia per le calze che intimo, ma la maggior parte delle donne sa quello che vuole. Piuttosto gli uomini si trovano in difficoltà quando vogliono scegliere qualcosa per la propria donna e spesso infatti chiedono un consiglio. Parlandoci scopro quanto si sentono persi in questo campo ma sono anche incredibilmente carini quando parlano delle loro donne 🙂

La moda è uno stereotipo per le donne, ma abbiamo scoperto anche le altre tue passioni piuttosto sorprendenti: la fisica quantistica, la biologia molecolare e il veganismo. Come mai questi argomenti insoliti?

Conoscendo oggi i principi della biologia molecolare so che è stato mio padre che ha trasmesso in me il desiderio di esplorare queste scienze. Inoltre, io sono Acquario, segno di esploratori, ricercatori, inventori, curiosi, che non si fermano mai. Però per molti anni non è stata la mia passione. I miei figli erano piccoli, non c’era tempo per pensare ad altro oltre a loro, ma quando sono rimasta da sola con loro e ho cominciato ad avere paura, ad un certo punto ho cominciato a leggere libri iniziando da un libro di Dale Carnegie – „Come smettere di preoccuparsi e cominciare a vivere. „Più tardi la mia attività aveva bisogno di ottenere il maggior numero di clienti e ho letto un altro suo libro – „Come conquistare gli amici e accattivarsi la gente,” (ho tradotto il titolo dal polacco), che mi ha aperto le porte per i clienti. Ho iniziato con una serie di libri che mi hanno insegnato come sopravvivere e fare soldi. Dai libri di Dale Carnegie, Napoleon Hill, Zig Ziglar, Robert Kiyosaki, Brian Tracy, Paul McKenna, e molti altri, sono arrivata ad un libro e film di Rhonda Byrne „The Secret”. È stato il film che ha risvegliato la mia passione per la fisica quantistica.

Molte volte ho pensato a tante cose relative alla psiche umana, ma non trovavo nessuna risposta, e ancora qualcosa mi turba, mi lascia perplessa. Leggendo dei libri ho scoperto tante cose su come conquistare i clienti,  sul linguaggio del corpo, PNL. Tutto questo ha spinto il mio interesse ad andare oltre. Ho scoperto cose incredibili circa le possibilità della mente umana e la possibilità di auto-guarigione attraverso la mente che mi ha portato a scoprire informazioni scioccanti sulla farmacologia, e alle scoperte nuove nel campo di biologia molecolare, genetica e epigenetica. Ho cominciato a leggere ed ascoltare uno scienziato e un biologo – Bruce Lipton e Gregg Braden. Mi hanno fatto scoprire delle cose che mi hanno aiutato ancora di più a sopravvivere in Italia a delle situazioni veramente drammatiche. Mi danno la forza di vivere qui e la speranza che tutto andrà bene. Naturalmente, questo mi ha portato a delle scoperte sorprendenti nella politica globale e del cibo. Mi sono imbattuta in un’intervista con Gary Yourofsky e dopo sei mesi ho smesso di mangiare i prodotti derivati da animali. Nel giro di un mese ho perso cinque chili, anche se non sono mai stata in sovrappeso, e mi sono sentita leggera e purificata. Quando sono entrata in un supermercato però mi sono resa conto che non c’era niente da mangiare per me, perché tutti i prodotti sono chimici.

Oggi non mi definisco vegana, ma una che vuole mangiare cibo sano, perché anche i Vegan, acquistando alimenti pronti, (ad es. nella scatola di metallo) causano danni alla propria salute. Cerco di evitare i prodotti fatti dall’uomo, perché tengo molto al mio corpo e alla mia mente.

Come queste scoperte influiscono sulla nostra vita quotidiana?

La fisica quantistica, la biologia molecolare e qualche conoscenza della politica globale aiutano a capire come funziona il mondo, ad esempio: “perché l’acqua ha una memoria?”, “perché uno vive bene e un altro male?” Questi sono gli argomenti così estranei per la maggior parte delle persone come il computer 100 anni fa. Ma purtroppo, o per fortuna, dopo l’era di cifrotecnologia è già entrata la psicotecnologia e la medicina informatica. Pochi sanno che i geni sono responsabili delle malattie solo per il  5%, che noi stessi siamo in grado di cambiare il nostro DNA. Pochi sanno che non è importante la composizione chimica dell’acqua ma la sua struttura energetica, pochi sanno che l’AIDS non esiste, e HIV non è quello che crediamo noi, che il primo vaccino per neonati degrada il suo sistema immunitario nella fase più intensa dello sviluppo di questo sistema. La gente non riflette: ”perché tutto questo sta accadendo?” Questo è ciò che porta inevitabilmente alla conoscenza della politica globale, perché i politici globali sanno “il perché” e gli scienziati come Bruce Lipton, Gregg Braden, ci mettono in allerta per aiutare il mondo intero.

Non ascoltando la televisione, ma quello che si può trovare su Internet, si può cambiare la propria vita al meglio. Quando qualcuno mi dice, „bisogna guardare la TV per sapere che cosa sta succedendo nel mondo” – io rispondo: „non ti preoccupare, tutto si può apprendere anche senza TV”, perché la gente si nutre di queste informazioni dalla TV, dove tutto è già preparato.

L’internet è ormai un potere, non per giocare, ma per cercare delle soluzioni costruttive, spiegazioni logiche della nostra esistenza, modi per migliorare la nostra salute e la vita. La fisica quantistica e la biologia molecolare oggi sono la fonte di conoscenza. Le teorie di Newton e Darwin furono smentite 100 anni fa, e ancora le insegnano nelle scuole. 47 anni fa, Bruce Lipton scoprì che i geni non hanno controllo su di noi, che siamo noi in grado di controllarli, di cambiarli per migliorare la salute e la vita, anche quella emotiva, ma noi siamo ancora legati alle antiche teorie.

Quando ho saputo della conferenza di Bruce Lipton a Rimini il 27 settembre di quest’anno, ho deciso di voler incontrare a tutti i costi l’uomo che ha scoperto così tanto in biologia cellulare, che il nostro destino sta nelle nostre mani, da un punto di vista scientifico e logico, e che ha influito così tanto sulla mia vita. Così sono andata a Rimini ho scoperto che il campo elettromagnetico di Bruce Lipton è un flusso caldo di vibrazioni positive, che per alcuni suona strano, come quando Nikola Tesla 100 anni predisse un telefono senza cavi. Lo consideravano un pazzo, e fu lui a scoprire la corrente alternata, l’energia libera e molte altre cose di cui le persone non hanno idea. Così molti potrebbero essere interessati a queste scoperte per decidere loro stessi della propria vita.

Quali libri consiglieresti su questo argomento, magari da regalare per Natale?

Consiglio soprattutto l’ultimo libro di Bruce Lipton che ho comprato anch’io al convegno – „L’effetto Luna di Miele” E’ un libro che parla dell’amore sincero, che aiuta a comprendere le “non conformità” sulla base della nostra biologia. Ci dà tanti consigli su come migliorare il rapporto con i propri cari, e molto altro. Questo è un libro che insegna anche scientificamente il vero amore.

Per finire torniamo ancora al tema dell’emigrazione. Hai pensato di rimanere a Roma per sempre o prevedi di tornare in Polonia un giorno?

Come tanti polacchi, nei momenti critici della mia vita in Italia volevo tornare nel mio paese, ma mi è sempre capitato  qualcosa che mi ha fermato. Avevo già comprato il biglietto per la Polonia tre volte, e ogni volta qualcuno o qualcosa mi ha fermato. Ho capito che il mio posto è qui, ma per essere precisa, non è da tanto che l’ho capito: in realtà mi sono resa conto che queste cose accadevano perché non ho mai veramente voluto tornare in Polonia. Pertanto, conoscendo le regole della fisica quantistica, ho scoperto di aver provocato io queste situazioni che mi fermavano qui, ho influenzato io le persone che mi trattenevano qui, perché inconsciamente volevo rimanere qui. Ma per capirlo bene si deve conoscere un po’ di fisica quantistica. Apprendendola, mi sono resa conto che ho attirato io nella mia vita quel primo italiano che incontrai a Cracovia. E non solo quello. È per questo che mi è anche venuta l’idea di portare i prodotti polacchi in Italia,, ecc.

Ecco perché questa conoscenza è importante: per essere in grado di gestire bene la propria vita. Questo non significa che io non commetto più errori. Non ho ancora imparato bene quest’arte, ma cerco sempre di approfondirla.




One thought on “Meri z Rzymu: „jestem zdeterminowaną Polką”

  1. Kasia

    Witam,
    Z dużym zainteresowaniem przeczytałam Pani tekst o życiu w Italii. Jeśli byłaby Pani skłonna i uprzejma odpowiedzieć na mój kontakt byłabym bardzo wdzięczna. Chciałabym zadać Pani kilka niezobowiazujacych pytań 🙂
    Pozdrawiam i mam nadzieję na Pani odpowiedź 🙂
    Kasia

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

45 − 37 =