Włoskie marki tracą miliardy na fałszywych i imitowanych produktach spożywczych z etykietką italian sounding

Pamiętacie relację dziennikarza z programu Striscia la Notizia (6 Marca 2015), który wybrał się do Gdańska aby pokazać ile i jakich produktów spożywczych jest sprzedawanych z włosko brzmiącymi nazwami? Produktów, które mają prezentować się jak typowe specjały z Italii, a jakże bardzo odbiegających w smakach i wartościach od oryginałów.

Na międzynarodowych targach Vinitaly w Weronie, na które zjeżdżają producenci i operatorzy włoskiego i światowego rynku wina dyskutowano także na temat fałszowania i podrabiania włoskich marek enogastronomicznych na świecie.

We Włoszech a także w Brukseli od dawna już próbuje się powstrzymać ten niechlubny proceder wypracowując nowe bariery biurokratyczne dla producentów, którzy wykorzystują niewiedzę konsumentów nadając tzw. italian sound etykietki na swoje produkty o niższych standardach jakości.

Parmeser

Na fałszywych i imitowanych produktach gastronomicznych z etykietką italian sounding sprzedawanych w całej Europie i na świecie prawdziwe marki Made in Italy tracą rocznie bajońskie sumy. Według obliczeń Coldiretti (Confederazione Nazionale Coltivatori Diretti – włoskie stowarzyszenie producentów rolnych) piractwo spożywcze zarabia na tym interesie conajmniej 60 miliardów euro (a niektóre źródła podają nawet sumę 90 mld).

Na targach Vinitaly w Weronie interweniował w tej sprawie także włoski premier Matteo Renzi, podkreślając, że walka z fałszywymi produktami musi być prowadzona bezlitośnie! We Włoszech kontrole działają dobrze, przyznają eksperci tego sektoru, ale zagranicą brakuje przepisów prawnych skutecznie odstraszających producentów od stosowania tej procedury, na tyle groźnych sankcji aby nadużycia przestały się wreszcie opłacać.




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

+ 73 = 74