Il Polpo Skorupski! Kolejny wielki mecz Polaka

Po ostatnim zgrupowaniu Reprezentacji Polski, wielu ludzi przypomniało sobie, że jest ktoś taki jak Łukasz Skorupski. No, chyba że jest się zupełnym laikiem, to i takie coś mogło umknąć. Żadnych fajerwerków nikt jednak nie odpalał, aż do ostatniego weekendu, kiedy Empoli zmierzyło się z Romą.

Gwoli wyjaśnienia, Azzurri to ekipa, która przeżywa głęboki kryzys. Kryzys spowodowany rozsprzedaniem w letnim mercato. Zespół ma praktycznie nową linię pomocy, a i innym formacjom się oberwało.

Empoli jest w tym sezonie tragiczne. Na jedenaście rozegranych kolejek, strzelili tylko dwie bramki i z siedmioma punktami na koncie są w strefie zagrożonej spadkiem. I pomyśleć, że jeszcze niedawno ocierali się o miejsce premiowane grą w Lidze Europy. Coś tu się solidnie sp…zepsuło. No ale przynajmniej kasa się zgadza.

Roma jechała tutaj jak po swoje, miała wykorzystać niedolę przeciwnika i zlać go równie pewnie, jak innych, w poprzednich kolejkach. Za stołeczną drużyną pojechała nawet spora grupa tifosich i zajęła…1/3 stadionu. Można powiedzieć, że entuzjazm wokół tego klubu był widoczny. No i co najważniejsze, w bramce Giallorossich ponownie stanął Wojciech Szczęsny. Mecz z Empoli, miał więc być potyczką dwóch polskich bramkarzy. I był.

Wojtek miał tyle roboty, że mógł spokojnie rzucić się w wir oglądania Mody na sukces. Kilka tysięcy odcinków pewnie by zobaczył. Działo się głównie pod bramką Skorupskiego. Łukasz mógłby w Halloween przebrać się za ośmiornicę, bo chyba tyle ramion naliczyłem podczas jego interwencji. I nie były to tylko strzały prosto w niego, czy wyjście  na przedpole, podczas słabych dośrodkowań. Polak wykonał kilka takich interwencji, że sam pan Janek Tomaszewski musi być dumny. Uderzenie będącego w formie i najlepszego strzelca, Dżeko? Proszę bardzo. Zawsze rozpędzony Salah? Nie ma problemu. A może Manolas? Pestka. Skorupski zrobił więcej niż mógł.

I taki właśnie obraz Łukasza w końcu dotarł do szerszej publiczności. Naprawdę, w końcu! Zasłużył. W zeszłym sezonie grał regularnie i również bywał bohaterem. W nowym, jest jeszcze lepiej, bo od kiedy wrócił po kontuzji,  cały czas ratuje tyłek swojej drużynie. Gdyby nie on, Empoli zamiast 13 straconych goli, miałoby pewnie ze 30. Nawet sama Roma ma 12 wpuszczonych bramek, a jest na drugim miejscu.

Skorupski ma w bieżącym sezonie już cztery czyste konta. Gdyby był gotowy od początku rozgrywek, pewnie zrównałby się z Donnarummą i Tatarusanu.

Trzeba więc mieć tego zawodnika na uwadze. Nie można już omijać. Staje się coraz bardziej pewny siebie i pokazuje więcej talentu. Talentu, który miał zawsze. Kiedy przechodził do Romy i grywał w Coppa Italia oraz w Lidze Mistrzów, to już było widać, że ma wielki potencjał. Należało go tylko właściwie poprowadzić. I dobrze zrobiła mu ta przeprowadzka do Empoli, gdzie mógł się zaaklimatyzować wraz z Piotrkiem Zielińskim.

I co teraz z jego przyszłością? Mnie to też zastanawia. Opcją, którą bym obstawił, jest jego powrót do Romy i sezon mocnej walki z Alissonem. Ten kto wygra, zostanie etatowym bramkarzem Giallorossich na lata. Jest więc o co walczyć.

Czytaj dalej: prostozboku.pl

Korespondencja: Jakub Borowicz,  autor bloga Prosto z Boku




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *