Małgorzata Rachlewicz: moje życie we Włoszech to absolutne spełnienie marzeń na bardzo wielu płaszczyznach
kwi 12, 2017Aktualności, Polskie życie we Włoszech
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z panią Małgorzatą Rachlewicz, która mieszka w Weronie:
Od jak dawna mieszka pani we Włoszech?
We Włoszech jestem stosunkowo krótko, bo dopiero półtora roku, ale od pierwszych chwil czuję
się tutaj jak w domu. Mam wrażenie, że mentalnie byłam w Italii od zawsze. Moi znajomi
w Polsce mówili, że w sercu tak naprawdę jestem Włoszką.
Czasami myślę, że być może jest to >wina> mojego pradziadka Franciszka, który podczas pierwszej
wojny światowej, 15.06.1918, brał udział w Bitwie nad Piawą (Battaglia del Solstizio). Być może
mój pradziadek zakochał się wówczas w Italii i tą miłość odziedziczyłam w genach? Jednym
słowem moje życie we Włoszech to absolutne spełnienie marzeń na bardzo wielu płaszczyznach.
Italia to taka moja terra promessa.)))
Czy od początku mieszkała pani w Weronie?
Tak! W tym wyjątkowym mieście mieszkam od początku. Wprawdzie zawsze marzyłam o Rzymie,
ale jak to ujęła moja siostrzenica Julia: gdzie indziej jak nie w Weronie taka niepoprawna
roamntyczka jak ty mogła znaleźć miłość? Tak więc poszłam za głosem serca i bez większego żalu
zamieniłam marzenia o Rzymie na rzeczywistość w Weronie.
Czy trudno się było przestawić z życia w Polsce na życie we Włoszech?
Absolutnie nie.))) Italia to moja miłość od zawsze. Z racji tego,że jestem nauczycielem
historii znam dość dobrze przeszłość Włoch, a idąc za głosem ciekawości także i terażniejszość.
Będąc w Polsce czytałam o Włoszech wszystko co wpadło mi w ręce. Przy pomocy książek,
internetu, tv sama zaczęłam się uczyć języka z nadzieją, że któregoś dnia moje marzenia się
zrealizują i wtedy znajomość języka i kultury bardzo mi pomoże. Być może dlatego z dużą
łatwością weszłam w realia włoskiego życia. Po prostu wiedział czego mogę się spodziewać.))
Nie bez znaczenia jest również ogromna pomoc mojego partnera, jego rodziny i moich włoskich
przyjaciół, których już się kilku dorobiłam.))
Jakie zauważyła pani różnice w życiu we Włoszech?
Róznice? No cóż przede wszystkim ogromna otwartość! Wszędzie gdzie spojrzysz są uśmiechnięci
ludzie. Nawet jak coś idzie nie tak, na pytanie: Come va? zawsze usłyszymy: Va bene!
Plus uśmiech! Jakie to inne od naszego polskiego narzekania na wszystko, od pogody począwszy
na polityce skończywszy. Włosi są optymistyczni, szczerzy z ogromną kulturą. Mężczyżni potrafią
sprawić,że kobieta czuje się wyjątkowa i to nie tylko przez pierwszy miesiąc znajomości.)))
Kolejna róznica jaka wpadła mi w oko to bardzo duża aktywność życiowa starszych ludzi. Pełno
ich popijających kawę w kawiarnianych ogródkach. Starsze, ale również i niepełnosprawne
osoby na wózkach, przy pomocy balkoników robią zakupy, odpoczywają na skwerach i placach,
uczestniczą w koncertach i innych wydarzeniach. Babcia plus minus 75 lat na skuterze to norma.)
Co jeszcze...? Ogromne ilości wypijanej kawy. Czarnej i mocnej))), prysznic, który bierze się
zawsze rano, filmy w tv, które są zawsze z dubbingiem, nigdy z lektorem. Długie celebrowanie
posiłków i niekonczące się rozmowy przy stole o... Nie, nie o polityce jak w Polsce.)
Tu godzinami dyskutuje się o jedzeniu: jakie wino jest lepsze, jaka mąka nadaje się najlepiej
do danej potrawy, który parmezan jest najlepszy, itd, itp.))) No i jeszcze jedno: Włosi mają
bardzo dobry słuch. Tutaj wszyscy śpiewają.To jest fantastyczne. Mam wykształcenie muzyczne
(ukończona szkoła muzyczna w klasie fortepianu), więc muzyka jest jedną, chyba największą
z moich pasji. Mój włoski mąż, chyba mogę już tak napisać (ślub we wrześniu) wprost w genialny
sposób wprowadził mnie w historię włoskej muzyki.Uwielbiam te wieczory kiedy oboje wyruszamy
w muzyczną podróż z Lucio Dalla, Giannim Morandim, Claudio Boglionim,Jimmy Fontaną, Domenico
Modugno, i wieloma innymi ikonami włoskiej muzyki.
Czym zajmuje się pani we Włoszech?
Przyjeżdżając do Włoch doskonale zdawałam sobie sprawę, że nie znajdę pracy w swoim zawodzie,
a przynajmniej nie od razu. Dlatego obecnie pracuję jako kelnerka.))To wprawdzie nie jest
szczyt moich marzeń, ale w dobie kryzysu, który mamy również we Włoszech, każda praca się
liczy. Poza tym jak każda kobieta zajmuję się domem. Mamy dwóch synów: Mattia 21 lat i Hegoi
14, tak więc jest co robić.)))
A jakie ma pani hobby?
W wolnym czasie rozwijam swoje pasje muzyczne i artystyczne. Generalnie cieszę się życiem.)))
Czy w Weronie mieszkają Polacy?
Szczerze mówiąc nie wiem.) Z pewnością tak. Powiem szczerze: nie szukam kontaktu z rodakami
i właściwie trudno mi powiedzieć dlaczego. Mam w Weronie jedną przyjaciółkę Kasię. Spotykamy
się regularnie w miarę naszego wolnego czasu.Jak dla mnie wystarczy.))
Czego najbardziej brakuje mi z Polski? Pysznych polskich wędlin i białego sera.
A tak powaznie to chyba niczego. W dobie internetu mam codzienny kontakt z Rodziną
i przyjaciółmi. Więc ten aspekt życia poza granicami odpada. Jestem w miejscu, w którym
zawsze chciałam być. Moje serce w połowie jest biało/czerwone, a druga połowa ma dodatkowo
kolor zielony :) Po wielu życiowych perypetiach, nota bene, było ich tak dużo, że znajomi
namawiają mnie na opisanie ich w książce.)) Wreszcie czuję, ze dopłynęłam do spokojnego portu.
Otoczona miłością, otulona promieniami włoskiego słońca myślę sobie czasem, że warto było
marzyć! Warto było znaleźć w sobie siłę i odwagę by w wieku 51 lat rzucić wszystko w cholerę
i wyjechać z kraju.))) Może tylko czasem chciałoby się mieć obok siebie przyjaciół, którzy
znają i rozumieją rozterki słowianskiej duszy, bo Włosi to jednak w tej materii są ciut inni.))
Czy na co dzień gotuje pani po polsku czy po włosku?
Na co dzień w mojej kuchni zderzają się dwa trendy. Gotuję pół na pół. Natomiast Wigilia musi
być absolutnie po polsku! Tak więc moja włoska rodzina pokochała czerwony barszcz z grzybowymi
uszkami, ruskie pierogi, żurek, zasmażane buraczki, krokiety i oczywiście pieczony kurczak
z farszem. Do tego obowiązkowo sernik, makowiec i tort orzechowy.
Skąd bierze pani produkty, by przygotować polskie potrawy bożonarodzeniowe?
Polską Wigilię udaje mi się robić dzięki rodzinie w Polsce. Co roku rodzice i sistra szykują
dla nas ogromne paki z serem, kapustą kiszoną, wędliną, masą makową i wieloma innymi rzeczami,
których we Włoszech kupić się nie da.
Jaką polską lub włoską potrawę gotuje pani najczęściej?
Uwielbiamy ragù i carbonarę.) Z polskch potraw: placki ziemniaczane, naleśniki, leczo i gołąbki.
Podaję przepis na tort orzechowy:
Biszkopt:
10 zółtek
30 dkg cukru
25 dkg mielonych orzechów
3 łyżki tartej bułki
piana z 10 białek
Białka ubic z cukrem, dodać zółtka, orzechy i tartą bułkę.
Masa kawowa:
1 szklanka mleka
30 dkg cukru
2 jajka
1/2 kg masła
5 łyżeczek kawy zaparzonej w bardzo małej ilości wody
1 kieliszek spirytusu lub innego alkoholu
Mleko gotujemy z cukrem. Wlewamy do tego roztrzepane jajka. Gotujemy aż zgęstnieje.
Następnie wlewamy zaparzoną kawę (wraz z fusami) do goracej masy. Odstawiamy masę do
wystudzenia. Masło ucieramy na puch, dodajemy do niego masę kawową zimną. Na koniec dodajemy
spirytus.
Serdecznie dziekuję za wywiad.
Z Małgorzatą Rachlewicz rozmawiała Aleksandra Seghi.
ALL RIGHT RESERVED
Czy na takiej znaczącej i widocznej stronie jak „Polacy we Włoszech” nie można zadbać trochę bardziej o jakość przekazu sprawdzając tekst przed jego opublikowaniem?