Anna Siek z Fermo: „Jak już się człowiek przestawi na włoską mentalność, życie tutaj jest prostsze”

Zapraszamy na rozmowę z Anną Siek z Fermo:

Aniu, kiedy i w jakich okolicznościach zdecydowałaś się zamieszkać we Włoszech, w regionie Marche?

Pierwszy raz przyjechałam tutaj na pierwszym roku studiów, czyli ładnych kilka lat temu, trochę na wakacje, trochę do pracy. To nie tak, że to było jakieś wow, rzucam wszystko i zostaję – szczerze, liczyłam dni do powrotu do Polski. Jednak zaraz po powrocie zapisałam się na kurs języka włoskiego i wracałam regularnie, zawsze do Marche, ale potem mi przeszło.

Przyjechałam ponownie po 4 latach przerwy, już po studiach, i odkryłam to miejsce na nowo. Mimo dość usystematyzowanego życia w Polsce, zaczęłam sobie marzyć o tym, że może by to tak zostawić i się przeprowadzić, co wydawało mi się raczej nierealne. Jednak ta kropla zaczęła drążyć skałę, mówiłam o tym coraz częściej, aż doszło do tego, że po kolejnym powrocie do Polski i moim gadaniu o tym, że następnym razem to już nie, już zostaję, moi znajomi z uśmiechem pukali się w czoło.

Decyzja zapadła we wrześniu zeszłego roku. Dostałam propozycję rozkręcenia działalności tutaj, zaczęłam planować wyjazd bez specjalnego opowiadania się światu i jestem – mieszkam we Włoszech od 10 marca. Dlaczego Marche? Po pierwsze, mieszka tu moja Mama, w której mam ogromne wsparcie, a po drugie – bardzo lubię ten region, taki pomiędzy.

 

Czym się obecnie zajmujesz we Włoszech? 

Obecnie robię to, co chciałam robić od dawna – prawie codziennie piekę ciastka dla naszych gości w B&B Sotto le Palme.

Zajmuję się też wszystkim innym, co dotyczy prowadzenia tego miejsca: od działań administracyjnych, przez marketingowe i to, co jest do zrobienia już tutaj u nas, na miejscu. Oczywiście mam tu wsparcie mojej Mamy i gospodarza domu, bez nich byłoby ciężko. Nasze B&B to 3 pokoje w apartamencie na wsi, nad rzeką, nieopodal zabytkowej Basilica Imperiale di Santa Croce al Chientia i jak sama nazwa wskazuje – w otoczeniu palm, ale tylko jakieś 10 minut samochodem od morza i w centrum Włoch, co stanowi dobre połączenie dla osób lubiących i poleniuchować, i aktywnie spędzać czas. Staramy się, żeby Goście mieli u nas jak w domu: do dyspozycji oddajemy kuchnię, salon, taras, ogród i dwie łazienki, co – jak zauważyłam – sprawdza się szczególnie przy dłuższych pobytach. Jeżeli ktoś sobie życzy, pomagamy też przy organizacji podróży, szczególnie z Polski, w organizacji pobytu tutaj na miejscu – często razem z Gośćmi szukamy odpowiedzi na pytanie, gdzie by się tu dzisiaj wybrać, gdzie zjeść, co zobaczyć, a w razie pytań typu gdzie zrobić zakupy albo która plażę wybrać, odpowiedzi mamy już gotowe, wybór właściwej to już tylko kwestia preferencji. Serwujemy też codziennie śniadania, z założenia typowo włoskie, ale postanowiliśmy nie uszczęśliwiać na siłę ciastkami tych, którzy niekoniecznie przepadają za słodyczami na śniadanie, więc – korzystając często z ogrodu warzywnego, w którym mamy chyba wszystko – serwujemy też śniadania wytrawne, takie pomiędzy tym, co my, Polacy, znamy, a tym, co można znaleźć tu, we Włoszech.  Jeśli więc ktoś z Państwa szuka miejsca na wakacje dla siebie, albo swoich bliskich czy znajomych – zapraszamy, bez obaw o bariery językowe.

 

Poza B&B pracuję także w zawodzie, uczę języka polskiego online, a także redaguję, składam i opracowuję graficznie wszelkiego rodzaju książki, broszury i wszystko to, co nadaje się do druku lub publikacji online – wykorzystuję do tego prawie 7-letnie doświadczenie z pracy w Wydawnictwie Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, gdzie pracowałam jako redaktor publikacji naukowych z zakresu nauk przyrodniczych (przede wszystkim weterynarii i ogrodnictwa) a także medycyny. Chciałabym jednak znaleźć też pracę poza domem i mam nadzieję, że mi się to uda.

 

Gdzie nauczyłaś się języka włoskiego? Czy trudno było Ci się zaaklimatyzować?

Jak wspomniałam, języka uczyłam się przez dwa lata na kursie, który jednak mi się po czasie znudził, tym bardziej, że włoski w Polsce nie był mi przez długi czas potrzebny. Z kolejnymi pobytami tutaj poznawałam nowych ludzi i tak nauczyłam się najwięcej – rozmawiając przez komunikatory. Na kurs, intensywny i dość zaawansowany, wróciłam w lutym zeszłego roku, kiedy zaczęłam pracę dla firmy świadczącej usługi dla włoskiej firmy produkującej śmigłowce, a moim głównym zadaniem był kontakt z Włochami – jak widać, nie ma przypadków.

Z zaaklimatyzowaniem się nie miałam większych problemów, jeszcze może nie wszystko tu rozumiem, ale liczę na to, że to już tylko kwestia czasu.

Co Ci się podoba w słonecznej Italii i jej mieszkańcach?

Po pierwsze słońce, klimat, bliskość morza, gór, jedzenie, które się nie nudzi. A mieszkańcy? Najpierw otwartość, łatwość nawiązywania kontaktów i to, że zawsze chętnie podpowiedzą, gdzie co i jak, jeśli jesteś tu nowa i nie wiesz.

 

 

Czy według Ciebie we Włoszech jest łatwiej czy trudniej żyć?

Jestem tu za krótko, żeby to stwierdzić kategorycznie. Póki co mogę powiedzieć, że wydaje mi się, że jak już się człowiek przestawi na włoską mentalność, życie tutaj jest prostsze. Chociaż problemy są wszędzie podobne, tutaj chyba podchodzi się do nich z większym dystansem, ale póki co – to tylko moje przypuszczenia. Na pewno nie zauważyłam tu takiego pędu i pośpiechu, który w Polsce towarzyszył i mnie i nadal towarzyszy większości moich znajomych.

 

Wielu z naszych czytelników zwraca się do nas z pytaniem „czy życie we Włoszech jest w ogóle opłacalne”. Co byś im odpowiedziała?

Odpowiedziałabym, żeby mi dali rok albo dwa, to będę miała jakieś konkrety. Ciężko mi jeszcze mówić o opłacalności, póki co, prowadząc tutaj działalność, widzę jej koszty, które są dość wysokie, ale biorę pod uwagę też to, że to dopiero początki. Uwzględniając średnie zarobki tu i w Polsce  myślę, że bilans zysków i strat jest porównywalny, jednak jakość życia tutaj odpowiada mi bardziej. Pracować trzeba wszędzie. Zobaczymy, jak będzie dalej.

Czy masz polskich przyjaciół? Jak spędzacie czas, czy organizujecie jakieś wspólne spotkania, imprezy?

Przyjaciół to może jeszcze za dużo powiedziane, ale potencjał jest duży 🙂 Z całkiem przypadkowego spotkania (jeśli istnieją przypadkowe) trafiłam praktycznie zaraz po przyjeździe na osoby skupione wokół polskiej szkoły Anders – ludzi, którzy nijak nie przypominają stereotypowych Polaków za granicą, tych, od których raczej bezpiecznie się trzymać z daleka. Tak się składa, że z zawodu i wykształcenia jestem nauczycielką języka polskiego i redaktorką, od września będę miała przyjemność uczyć polskiego, a jak już zauważyłam, wiążą się z tym także spotkania i imprezy, co bardzo mnie cieszy.

 

 

Zamieszkałaś w Marche, które nie tak dawno dotknięte zostało trzęsieniem ziemi. Czy Cię to nie przestraszyło?

Powiem tak: nie byłabym zbyt mądra, gdybym się nie bała. Moja Mama mieszka tu od lat, wiem o każdym drgnięciu ziemi, nawet o tych, o których nie mówi się w mediach. Byłam na terenach dotkniętych trzęsieniem, znajomi opowiadali mi i o tym sprzed dwóch lat, i o tym wcześniejszym. Niestety takie rzeczy się zdarzają, nie mamy na to wpływu – w Polsce mamy powodzie czy inne zjawiska, które teoretycznie nie powinny się zdarzyć. Zostaje mi wierzyć, że trzęsienia ziemi nie doświadczę jak najdłużej.

 

Ponieważ jesteśmy w okresie wakacyjnym, to co poleciłabyś naszym czytelnikom do odwiedzenia lub zobaczenia w Twojej okolicy? Czy warto zatrzymać się na dłużej w prowincji Fermo?

Bez wątpienia – tak. Marche wydaje mi się regionem pomijanym w trakcie planowania wakacji – moim zdaniem zupełnie niesłusznie. Plaże są czyste i nieprzeludnione, góry – przepiękne, a najlepsze jest to, że bez wysiłku można zmieniać aktywność nawet codziennie, dzięki małym odległościom dzielącym jedne od drugich. I oczywiście małe i większe miasta i miasteczka pełne historii, malowniczych widoków, portów i innych niespodzianek. Fantastyczną sprawą jet tez to, że Marche to świetny punkt wypadowy do zwiedzania całych środkowych Włoch, jednak to, co podoba mi się najbardziej to fakt, że jeśli ktoś był tu raz, zwykle chce wrócić ponownie.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała: Anna Traczewska, autorka bloga PLorIT

 




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *