Polskie firmy wychodzą na zagraniczne polowania…

Jeszcze do niedawna najlepsze polskie firmy były na celowniku zagranicznych kolosów. Teraz to przedsiębiorcy znad Wisły szukają firm do akwizycji na terenie całego świata.

Polski eksport stoi siłą kilkunastu branż. Można wyróżnić np. przemysł meblarski z roczną sprzedażą przekraczającą grubo 40 mld zł,  gdzie eksport ma ponad 90 proc. udziału. Jednak  firmy z tego sektora, które wyszły poza produkcję kontraktową i tradycyjny eksport to przysłowiowe rodzynki. Na przeszkodzie staje brak odpowiednich struktur oraz obawa przed zarządzaniem na obcych rynkach. Jednocześnie nie szuka się odpowiednich osób na lokalnych rynkach, gotowych do współpracy, tylko ciągle chce się zarządzać z centrali, oddelegowując pracownika nie znającego miejscowych zwyczajów i sposobów pracy w międzynarodowym kontekście.

Podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach Ryszard Florek, prezes zarządu Fakro obrazowo przedstawił problem:

– Niech polskie firmy planujące ekspansję pamiętają: nikt tam na nie nie czeka. Tam są już ich konkurenci o kilkaset, kilka tysięcy razy większych kapitałach.

Jednak to może być najlepszy okres dla polskich firm na zakupy poza krajem, a także na zwiększenie swojego eksportu. Polska gospodarka rośnie szybciej niż inne kraje regionu, a spowolnienie w krajach starej Europy może spowodować kłopoty finansowe tamtejszych spółek, co oznacza oczywiście niższe wyceny.

W ubiegłym roku eksport polskich firm wyniósł 221 mld euro i był wyższy o 7 proc. w ujęciu rocznym, a import wyniósł blisko 226,1 mld euro – w porównaniu z 2017 rokiem wzrósł o 9,7 proc. Ostatnie dane NBP wskazują, że tylko w maju eksport wzrósł o 13,3 proc. rok do roku, a import o 11,2 proc. W latach 2015-2018 eksport towarów i usług rósł w naszym kraju średnio o 8,1 proc. (tj. o 3,6 pkt. proc. więcej niż średnia UE.

Tyle dane statystyczne. Inaczej pokazując sytuację, w  ciągu ostatnich 15 lat otwartość polskiej gospodarki, mierzona stosunkiem wartości eksportu do PKB, wzrosła  z blisko 29 proc. do ponad 52 proc. Do tego dodajmy ponad trzykrotny wzrost zagranicznej sprzedaży towarów i usług pochodzących z Polski.

To nie jest ostatnie słowo, wzrost może być w kolejnych latach jeszcze większy, bo do gry wchodzą coraz odważniej małe i średnie firmy, dla których w kraju  zrobiło się zbyt ciasno. Badania wskazują, że dla 69 proc. mikro, 74 proc. małych oraz 81 proc. średnich firm eksport stanowi już do 50 proc. ich przychodów. Przychody z działalności eksportowej na poziomie powyżej 50 proc. przychodów całkowitych, uzyskuje 20 procent polskich eksporterów.

Rynek przecierają im większe przedsiębiorstwa, które z sukcesem przejmują niemieckie, francuskie, angielskie czy włoskie firmy i marki. Jako przykład weźmy Wielton, który pod koniec ubiegłego roku kupił 75 proc. akcji brytyjskiego producenta naczep Lawrence David, a wcześniej przejął wielu lokalnych producentów z Europy Zachodniej – Lagendorf w Niemczech, Freuhauf we Francji czy marki Merker, Viberti i Cardi i aktywa produkcyjne od Compagnia Italiana Rimorchi we Włoszech. Mamy już wiele polskich firm o odpowiedniej pozycji, które mogłyby odgrywać pozycję regionalnego lidera.  Jak mogą to osiągnąć? Autorzy raportu „Nowe otwarcie. Wyzwania polskiego sektora przedsiębiorstw motorem rozwojowym rynku M&A”  z banku Pekao SA. oceniają, że może to nastąpić właśnie przez przejęcia… W Polsce mamy grupę narodowych czempionów, którzy mogą wyruszyć na zakupy – Orlen, Grupa Azoty, Ciech, a z prywatnych spółek np. Synthos czy Boryszew. Gotowe też są też firmy z branży usług informatycznych, bo mamy tu przewagę konkurencyjną w postaci wysokiej klasy specjalistów. Są to np. Asseco, czy mocno osadzona także we Włoszech firma Comarch. Poza tym rośnie w siłę wspomniana już  branża meblarska, która  zajmuje czołowe miejsce na świecie pod względem produkcji oraz branża usług finansowych. Ta ostatnia zaliczana jest do bardzo innowacyjnych i ma coraz większe możliwości inwestycyjne. Dodajmy tu jeszcze polskie kosmetyki czy branżę autopromotec.

Okazje mogą się pojawić chociażby w związku z problemami sukcesyjnymi. We Włoszech, podobnie jak i w Niemczech, właściciele firm rodzinnych z sektora małych i średnich przedsiębiorstw planują przekazanie działalności, często nie mając komu i są wtedy skłonni do odsprzedaży .Po rodzinne firmy sięgnęli już np. Ciech, który za 45 mln euro kupił hiszpańskiego producenta środków ochrony roślin Proplan Plant Protection Company czy też Erbud, który stał się właścicielem niemieckiej rodzinnej firmy IVT Weiner i Reimann, specjalizującej się w obsłudze inżynieryjnej i serwisowej obiektów przemysłowych.

Jakie będą kolejne przejęcia dokonane przez polskie firmy czas pokaże. Jedno jest pewne – to dobry moment na takie poczynania, podobnie jak i na zwiększenie ekspansji eksportowej.

Korespondencja: Ewa Trzcińska, ekspert biznesowy, doświadczony organizator eventów biznesowych i targowych, tłumaczka języka włoskiego. Kontakt [email protected]

Przedsięwzięcie jest współfinansowane przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” ze środków otrzymanych od Kancelarii Senatu w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą.




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *