Temat idealny na poświąteczny czas – mięso z powietrza

Wegetarianizm  i weganizm to już nie moda, ale sposób odżywiania się. To sprawia, że konsumenci poszukują coraz doskonalszych substytutów roślinnych dla mięsa zwierzęcego, a  producenci żywności wdrażają innowacje.

 Z substytutu mięsa produkowane są już m.in. burgery, nuggetsy czy krewetki. Z dwutlenku węgla zawartego w powietrzu można natomiast wytworzyć produkt wysokoproteinowy.

Amerykańska firma Impossible Foods wyprodukowała  burgery zrobione z roślinnego substytutu wołowiny, twierdząc, że porcja tego produktu zawiera podobną ilość białka, co jego zwierzęcy odpowiednik, nie zawiera cholesterolu i zachowuje  smak.   Marka Tyson Foods Raised & Rooted produkuje roślinne nuggetsy, zainwestowała też w roślinne odpowiedniki krewetek. Producenci poszukują także innych sposobów pozyskiwania żywności. Innowacją, która teraz w mediach robi duży szum, jest mięso z powietrza. Amerykańskiej firmie udało się wyekstrahować za pomocą mikroorganizmów, które przetwarzają dwutlenek węgla obecny w powietrzu w produkt wysokoproteinowy w 80 proc. Możemy powiedzieć, że mamy dzisiaj do czynienia z takim mięsem z powietrza. Amerykański start-up Air Protein zaprezentował już pierwsze prototypy mięsa „powietrznego”. Technologia  wywodzi się z pomysłu opracowanego przez NASA w latach 60. XX wieku  problemu karmienia astronautów w kosmosie. Wtedy odkryli, że możliwe jest wykorzystanie mikroorganizmów do konwersji dwutlenku węgla wydychanego przez astronautów na żywność. Air Protein nazywa tę technologię probiotycznym procesem produkcyjnym, podobnym do wytwarzania jogurtu. Wewnątrz fermentora naturalnie występujące drobnoustroje zużywają dwutlenek węgla i opatentowaną mieszankę mineralnych składników odżywczych, aby wytworzyć składnik, który w 80 proc. stanowi białko pełne, o tym samym profilu aminokwasowym, jak białko wołowe lub kurze. Zawiera również witaminy takie jak B12, których zwykle nie ma w wegańskim jedzeniu. W przeciwieństwie do niektórych białek zwierzęcych nie zawiera natomiast żadnych antybiotyków i hormonów.

Novel food, czyli według rozporządzenia unijnego z 2015 roku, żywność, która nie była stosowana w znacznym stopniu w krajach Unii Europejskiej przed 15 maja 1997 roku, podlega ściśle określonym procedurom związanym z jej wprowadzeniem na rynek. Producent musi zacząć od sprawdzenia, czy składnik, który chce użyć, był stosowany przed określoną w przepisach datą. Jeśli zbierze dowody na to, że tak było, to może go stosować bez przeszkód. Jeśli nie – musi przejść przez procedurę rejestracyjną. W ramach tej procedury wydawana jest opinia EFSA, czyli Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności,  a w końcowej fazie przyjmowane jest zezwolenie Komisji Europejskiej na wprowadzenie do obrotu takiego produktu pod określonymi warunkami. Nie ma pełnej dowolności innowacyjnej, prawodawca czuwa i sprawdza, czy rzeczywiście te produkty są bezpieczne i czy mogą być wprowadzane do obrotu w sposób bezpieczny.   

Potrzeba innowacji na rynku żywnościowym jest coraz bardziej widoczna, zwłaszcza w  substytucji mięsa. Przewiduje się, że globalny rynek alternatyw dla mięsa będzie do 2026 roku rósł w tempie ponad 6 proc. rocznie. Segment ten wygeneruje w 2026 roku przychody w wysokości ponad 45 mld dol. Konsumenci poszukują oferty bezmięsnej, a   branża odpowiada,   proponując różnego rodzaju zamienniki.

Według danych Nielsena w październiku sprzedaż roślinnych substytutów mięsa w samych Stanach  osiągnęła 946,6 mln dol., czyli o 10,2 proc. więcej niż w poprzednim roku. Do 2020 roku sprzedaż może osiągnąć poziom miliarda dolarów.

Korespondencja: Ewa Trzcińska, ekspert biznesowy, doświadczony organizator eventów biznesowych i targowych, tłumaczka języka włoskiego. Kontakt ewatrz@poczta.onet.pl




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *