Europa – każdy sobie coś tam skrobie

Przyznaję – nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, nie znam wszystkich niuansów. Jednak … coś mi się tu nie zgadza. Albo Niemcy i Austriacy mają geny, których wirusy się nie imają, albo ….

Niemcy i Austria, jak zapowiedzieli,  po świętach wracają do normalności. W Niemczech dziennie umiera w normalnym okresie około 2500 osób, dane te w czasie pandemii  nie zmieniły się, jest tylko zróżnicowanie w rozpoznaniu zgonów. Pogadali, pozastanawiali się i stwierdzili, że ważniejsze jest zdrowie psychiczne obywateli i oczywiście gospodarka niż, ich zdaniem, strach. Uznali, że są świetnie zorganizowali w zapobieganiu, np. w dużych zakładach zamontowali skanery temperatury.  Mała Austria też stwierdziła, że nie może sobie pozwolić na dalsze pauzowanie i odwiesza zakazy, mając nadzieję, że ruszy m.in. turystyka … Skąd mają być ci turyści, tego chyba sami nie wiedzą. 

Podczas gdy Italia (gdzie oficjalne dane ISTAT też pokazują, że I semestr 2020 roku przyniósł mniejszą ilość zgonów niż analogiczny semestr w 2019 roku) i Hiszpania, czołowe państwa na świecie jeśli chodzi o sektor zdrowia, ledwo sobie radzą przy zastosowaniu obostrzeń jakich nigdy nie było, tracąc dziennie niewyobrażalne kwoty z powodu zatrzymania gospodarki, to inne państwa Europy – Niemcy, Austria czy Holandia …. wychodzą z tego pozornie nietknięte.

Jest takie powiedzenie – jeśli nie wiesz o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze … Pojawiają się rozmaite teorie spiskowe, że Niemcy – poprzez swoich cichych posłańców typu Holandia próbują zagarnąć gospodarki takich państw jak Grecja – co robili wcześniej, a teraz czas na Hiszpanię i Włochy.

System weta jednego państwa, które w ramach Unii Europejskiej może zablokować jej decyzje jest karkołomny. My, Polacy coś na ten temat wiemy – liberum veto rozłożyło Polskę szlachecką, teraz rozkłada szlachetne idee pozornie zjednoczonej Europy. 

Europa, co zrobiła jako pierwsze – zamknęła granice nie całej zjednoczonej struktury, ale poszczególne kraje, w chwili zagrożenia podzieliły Europejczyków na „swoich” i „obcych”, czyli to, co przez ostatnie lata zwalczaliśmy z nadzieją, że nigdy więcej nie będzie to nas dotyczyć. W tym trudnym momencie okazało się, jak słaba w praktyce jest idea wspólnoty europejskiej. Unia właściwie poddała mecz walkowerem, przekazując decyzje w czasach koronawirusa swoim poszczególnym państwom.  Zamknięcie granic dla młodych ludzi było czymś niewyobrażalnym, dla mnie jest powrotem do czasów, które wydawały mi się już tylko przeszłością. Lęk przed wirusem przywołał automatycznie najprostsze atawistyczne przekonanie, że winni są jacyś obcy, bo  to  oni przynoszą zagrożenie nie wiadomo skąd.  

Prace nad ambitną ekonomiczną reakcją UE na Covid-19 są ciągle, jak mówią, na dobrej drodze, ale nie ma woli  prawdziwego wsparcia i porozumienia. Konflikty w tej sprawie rozpaliły dawne podziały w UE.

Marzy mi  się polityk, któremu bym zaufała – kompetentny, z wizją przyszłości wspólnej Europy, która stanęła przed epokowym wyzwaniem.  Jestem zmęczona taką postawą, jaką prezentują dziś politycy europejscy.

Słowa, słowa, słowa i każdy sobie rzepkę skrobie…   
Czas mija. Szanse też.

Korespondencja Ewa Trzcińska, ekspert biznesowy, doświadczony organizator eventów biznesowych i targowych, tłumaczka języka włoskiego. Kontakt [email protected]




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *