Dla kurażu, animuszu i rozkoszy smakowania

Nie samym chlebem człowiek żyje. Cóż bowiem warta byłaby ludzka egzystencja, gdyby nie dobra zabawa, chwile zapomnienia, relaksu i przyjemności. Wśród czynników pomagających nam odnaleźć uroki życia zawsze znajdzie się miejsce dla dobrego i szlachetnego trunku.

Wystarczy podać go w ładny sposób i w rozsądnej ilości. We właściwym szkle, w określonej temperaturze, do odpowiednich potraw, w dobrej kolejności i w doborowym towarzystwie. Prawda, że proste?

Ponieważ słowa: dobry, odpowiedni i właściwy w oczywisty sposób kłócą się z błędami i wpadkami, receptę na dobry humor i animusz łatwo zrealizujemy, uzupełniając swą wiedzę w trunkowym temacie.

Jednym z jego podstawowych błędów jest serwowanie słodkich win deserowych do – na ogół – słodkich deserów. Zawarte w obydwu tych produktach cukry i kwasy (mam tu na myśli także sałatki owocowe), nie stanowią wcale udanego związku. W końcu także, popijanie porcji tortu jakimkolwiek słodkim trunkiem, może się okazać zbyt dużym wyzwaniem nawet dla prawdziwego łasucha. Unikniemy więc błędu, zamawiając lampkę wina deserowego na deser, a nie – jakby rodzaj wina sugerował – do deseru.

Trzeba też wiedzieć, że nie serwuje się żadnych trunków (ani jakichkolwiek innych napojów) do wszelkich potraw płynnych. Powiedzenie więc – tylko ludzie głupie nie piją przy zupie – powstało na potrzeby tych, którzy nie lubią przy stole tracić czasu na konsumpcję.

Jak wiadomo, wina czerwone podaje się w tzw. temperaturze pokojowej. Wypada tu jednak zaznaczyć, że termin ten pochodzi z czasów, gdy nie znano kaloryferów, klimatyzacji i farelek. Grube mury zamków, niewielkie otwory okienne domostw, podwójne okna weneckie i ciężkie w nich story, sprawiały, że nawet podczas upalnego lata we wnętrzach pomieszczeń panował błogi chłód. Kiedy więc dziś mowa jest o pokojowej temperaturze dla czerwonego wina, należy rozumieć, że słupek rtęci może wędrować – w zależności od mocy trunku – od dwunastego do osiemnastego stopnia na skali termometru.

O przekroczeniu górnego pułapu zostaniemy „powiadomieni” przez nasze zmysły, kiedy smakując wino, zamiast aromatu i bukietu poczujemy przede wszystkim woń alkoholu. Takie wino wymaga powolnego doprowadzenia go do właściwej temperatury, przy czym powolne schładzanie oznacza użycie w tym celu chłodziarki, a nie zamrażarki.

Rozluźnienie, jakie daje alkohol, pewność siebie, energia i humor, to niewątpliwie bardzo miły stan ducha. Radzę jednak pamiętać, że – pośród wszystkich wymienionych we wstępie elementów właściwego obchodzenia się z dowolnym trunkiem – najważniejszym jest spożywanie go z umiarem. W przeciwnym razie rozluźnienie przejdzie w stan śpiączki, pewność siebie przerodzi się w butę, odwaga w agresję, a uśmiech na twarzach towarzystwa pojawi się nie w reakcji na wysublimowany dowcip, ale śmieszność naszych zachowań.

*   Kuraż – słowo, pochodzące od francuskiego courage (czyt. kuraż) znaczy – odwaga, śmiałość

** Animusz – werwa, zapał, ożywienie, energia, odwaga (na podstawie Popularnego słownika języka polskiego, red. naukowy prof. dr hab. Bogusław Dunaj, Wydawnictwo Wilga, rok wydania 2000, ISBN 83-7156-385-X

Autor: Zofia Kosińska – akademicki wykładowca savoir vivre`u

Artykuł pochodzi z serwisu Sympatia.pl




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *