Dlaczego jest tak mało kobiet w polityce czy w zarządach firm?

Rozmaitego rodzaju statystyki pokazują, jak mało kobiet bierze czynny udział w życiu politycznym, ale tez jak niewielki jest ich odsetek np. w radach nadzorczych firm państwowych czy na najwyższych stanowiskach w strukturach publicznych. Toczą się debaty o rozmaitego rodzaju parytetach, instytucjonalnych rozwiązaniach. 

Niedawno CNN opublikowało wywiad z Jacindą Ardern, premier Nowej Zelandii.

-„Bałam się, że jestem za wrażliwa na wejście do polityki. Że mój system wartości nie pasuje” – powiedziała dziś jedna z najbardziej znanych na świecie polityków.

Ardern mimo swoich obaw podjęła decyzję o kandydowaniu. Ile z nas zrobiło by tak samo? I jeszcze – ile z nas wsparłoby drugą kobietę w jej staraniach o stanowisko? Przykład z włoskiego podwórka: najstarszy na świecie Uniwersytet Boloński, Alma Mater Studiorum nigdy w swojej wielowiekowej historii nie miał rektora kobiety. W tym roku w lipcu były kolejne wybory. Na pięciu kandydatów dwie to były kobiety, świetne specjalistki w swoich sektorach. Do drugiej tury przeszła jedna z nich. Jej konkurentem był oczywiście mężczyzna, który … dostał wsparcie od koleżanki z uczelni, która odpadła w I turze. Wolała wesprzeć mężczyznę niż przedstawicielkę własnej płci.

To tylko przykład. Jednak nie jest on odosobniony. Kobietom już jest ciężej się przebić, godząc pracę w domu z tą zawodową. To fakt i nie ma co nad tym dyskutować. Można a nawet trzeba starać się w domowych pieleszach ustalać podział obowiązków z partnerem i dziećmi, można  zawalczyć o swój rozwój zawodowy z taką samą determinacją jak robią to mężczyźni, jeśli jest to dla nas priorytet.

To co mnie ciągle zastanawia i boli, to brak wsparcia między kobietami. Zazdrość? Nie wiem. Na swojej drodze spotkałam wiele fantastycznych kobiet i z nimi można zawojować świat, ale też mnóstwo malutkich duchem, które jak tylko mogły to podcinały skrzydła innym przedstawicielkom swojej płci. Facet jest zwykle mniej „podstępny”, idzie po swoje prostszą drogą. Kobieta innej kobiecie często nie odpuści. I moim zdaniem, dopóki głośno o tym my kobiety nie będziemy mówić – o tym, że potrzebujemy nawzajem się wspierać, pomagać i najlepsze z nas stawiać na najwyższych stołkach to nie wejdziemy do świata rządzonego przez mężczyzn.

To, że kobieta może i potrafi już wiemy. Przykładów mamy wiele. Jednak jeśli ma to wyjść poza status odosobnionego przypadku, a stać się statystycznie ważnym procentem, przemiana musi zajść w nas samych. Zaczynając od tego, jak traktujemy inna kobietę a kończąc na tym, jak wychowujemy nasze dzieci, jak pokazujemy im ich przyszłość. Zwykle dla chłopca wszystkie drogi są otwarte, im bardziej buntowniczy tym lepiej. Dziewczynka ma być cichutka i czyściutka, więc nawet na myśl jej nie przyjdzie, że może chcieć być prezydentem czy kimkolwiek jej się zamarzy.

Właśnie – prezydentem, ministrem, profesorem – niekoniecznie tutaj potrzebna jest, oczywiście moim skromnym zdaniem, forma żeńska. Potrzebna jest treść, forma językowa w tym przypadku jest wtórna.

Korespondencja: Ewa Trzcińska –   ekspert biznesowy, doświadczony organizator eventów biznesowych i targowych, tłumaczka języka włoskiego, prezes Polskiej Izby Biznesowej we Włoszech CAPI. Kontakt [email protected]




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

+ 59 = 68