Anna Seniuk – Madzia z „Czterdziestolatka”, którą pokochała cała Polska

Na ekranie – Madzia, żona inżyniera Karwowskiego. W życiu także żona, matka, głowa domu. Tylko jeszcze bardziej – pisze Wiesław KOT.

Urodziła się w Stanisławowie, w miasteczku na Kresach. Wyjechali w ramach przerzucania całej okolicznej ludności polskiej na Zachód jako jedni z ostatnich, czyli w 1945 roku. Pamięta obszerny wagon, rozsuwane drzwi i kozę, w której palono, aby było jako tako ciepło. I przesuwające się kolorowe obrazki podpatrywane przez wąskie szpary. Do dziś pieczołowicie konserwuje liczne przywiezione stamtąd przedmioty. Zawsze były dla niej odtrutką na  PRL-owską tandetę. Rodzina osiadła w Krakowie i tu Anna uczyła się w liceum. Nastały   czasy „odwilżowe”, więc Anna zapisała się do harcerstwa, a nie – jak wcześniej pewnie by musiała – do  stalinowskiej organizacji Związek Młodzieży Polskiej. Jeździła na obozy i wycieczki, interesowała się życiem kulturalnym Krakowa, ale do Piwnicy pod Baranami zaszła dopiero po maturze. Tam spotykała się cała krakowska bohema. Piwnica w trakcie swych programów nie wysyłała żadnych aluzji politycznych, tworzyła zamiast tego własny odrębny świat. To była jej odpowiedź na realny socjalizm. Podobnie jak wychodzący w Krakowie tygodnik „Przekrój”, który pół miliona egzemplarzy sprzedawał wtedy na pniu. Publikowali w nim wówczas najwięksi pisarze: Stanisław Lem, Sławomir Mrożek, Gałczyński, Kern, Tyrmand. A znawczyni mody Barbara Hoff przekonywała Polki, że mogą się nosić równie atrakcyjnie jak paryżanki. „Kraków był kolorową wyspą w tej komunie” – powie po latach aktorka.

Na egzaminie do krakowskiej Szkoły Teatralnej dostała zadanie, by pokłócić się z komisją Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Na początku zaczęła bardzo nieśmiało, ale potem rozkręciła się do tego stopnia, że podeszła do stołu egzaminacyjnego i ryknęła w stronę profesorów: „Jazda stąd! Natychmiast!”. Spłoszony dziekan przerwał jej, mówiąc: „Dziękuję. Wystarczy”. W szkole teatralnej uchodziła za osobę niesłychanie zasadniczą i poważną. „Jeden z profesorów napisał w swoim zeszycie: <<Anna Seniuk – ciężka artyleria>>”. A koledzy nadali jej pseudo „Krokiewka” z powodu zadartego noska. Miłe.

Wieku zaledwie 21 lat dostała angaż w Teatrze Starym w Krakowie. Była wtedy szczupła jak brzózka, więc obsadzano ją w rolach amantek. Kiedy jej zdjęcia – amantki w lekkim negliżu – wstawiano w gablocie przed teatrem, fani jej urody tłukli szybę i wykradali fotosy. I jeszcze dyrektor  Hübner zagroził” „Pani Anno, jeżeli to się jeszcze raz powtórzy, obciążę panią kosztami!” Oczywiście żartował. Po dwóch latach została jedną z najbardziej wziętych i popularnych aktorek w Krakowie. Zaczęła się też coraz pewniej czuć na scenie. Wiedział jednak, że pewność siebie w rodzaju: już wiem, już umiem, już potrafię! – to początek końca kariery. Za przykład podawała Irenę Kwiatkowską, która będąc u szczytu popularności przed nią, początkującą aktorką, recytowała swoje kwestie. Na uwagę, że przecież jest mistrzynią i nie musi szukać aprobaty u młodszych, Irena Kwiatkowska odpowiedziała: „Moje dziecko, nie mogę sobie pozwolić, aby zejść poniżej pewnego poziomu. Muszę być coraz lepsza!” Te słowa wzięła sobie Anna mocno do serca i powtarzała: „Inteligentnemu aktorowi od początku do końca towarzyszy poczucie wstydu i niepewności”. Bo przecież z czasem musiała sprostać wyśrubowanym wymaganiom reżyserskim, często z pogranicza kaprysu. Musiał się na przykład stosować do takich dyrektyw  reżysera, jak ta, która padła z ust Józefa Szajny: „A teraz niech pani wypryśnie na scenę, a potem się rozpryśnie”.

Z czasem Anna się zmieniała, stawała się pełniejsza. Edward Dziewoński, twórca Kabaretu „Dudek”, po latach zadzwonił do aktorki i mówi – „Anka, znalazłem twoje zdjęcie z lat 70. Pokazałem znajomym. Anna na to -I co? – Nikt cię nie poznał”. aktorka nie robi z tego problemu: „Z wiekiem pojawiają się inne role, i to dużo ciekawsze!– tłumaczy. Zamiast mdłych panienek zaczynasz grać zwariowane ciotki, matki i babki”. Zaproszono ją do warszawskiego Kabaretu Dudek, ponieważ w Krakowie wykazywała talent do śpiewania i wdzięczną buzię – nie przypadkiem została Najmilszą Studentką Krakowa w trakcie juwenaliów w roku 1963. Po wybraniu jej na „Najmilszą” nastąpiła nocna jazda „Zaczarowaną dorożką” przy blasku pochodni na bal studencki w klubie Pod Jaszczurami. W „Dudku” śpiewała choćby słynną piosenkę Młynarskiego „Po co babcię denerwować”, która była jawną aluzją do odciętego od świata sekretarza Gomułki.

Powoli zaczęły się występy w filmach, ale też typowo polskie kłopoty. Kiedy zaproszono ją na festiwal filmowy w San Sebastian w Hiszpanii, gdzie prezentowano film z jej udziałem „Zabijcie czarną owcę”, nie mogła dobrać butów, żeby pasowały do sukni. Tato musiał jej pofarbować buty na odpowiedni kolor. Przeszła w nich po czerwonym dywanie, ale przez kilka dni miała fioletowe stopy. Kiedy wyjechała do Włoch, a koleżanki zasypywały ją pytaniami, jak tam za tą żelazną kurtyną świat wygląda, odpowiedziała: „Tam jest tak, że jak idziesz ulicą, to wszędzie są same komisy”. U nas wówczas w komisach sprzedawano odzież zaimportowaną prywatnymi kanałami z Zachodu.

.

ODCINEK 290 Lesniczowka V – serial telenowela SEZON V POL 2020 rezyser – Maciej Zak; n/z Anna Seniuk,,Image: 588409383, License: Rights-managed, Restrictions: , Model Release: no, Credit line: TVP / Forum

.

Za rolę Madzi Karwowskiej w serialu „Czterdziestolatek” (1974-77) pokochała ją cała Polska. Jej popularność była wówczas tak ogromna, iż Edward Gierek, I sekretarz Partii, zażyczył sobie mieć ją obok siebie na trybunie, kiedy będzie odbierał pochód na 1 Maja. Za nic nie mogła się od tej propozycji-żądania wykręcić, ale jakoś się w końcu udało.

Jeżeli chodzi o podział czasu i aktywności między sceną, planem filmowym i prywatnym życiem, stosuje zasadę amerykańskiej gwiazdy Ala Pacino, który twierdzi: „Dobry bokser nie powinien walczyć poza ringiem czy wdawać się w bójki barowe”. To znaczy, że kiedy aktor gra, daje z siebie wszystko, ale gdy zgasną światła, nie gwiazdorzy już, tylko grzecznie wraca do domu i wypełnia drugą ważną rolę – żony, matki, przyjaciółki. Na ekranie była Magdą, żoną inżyniera Karwowskiego. Tę rolę wypełniła więcej niż dobrze i – koniec! W życiu prywatnym wyszła za muzyka Macieja Małeckiego, co miało dla jej kariery ogromne konsekwencje. Ślub odbył się z początkiem ‘71 roku, a 1 marca tegoż roku miały się zacząć zdjęcia do „Chłopów” Jana Rybkowskiego, który obsadził Annę Seniuk w roli Jagny. Główna rola w takim filmie to marzenie każdej aktorki. Jednak Anna i Maciej mieli już zaplanowaną podróż poślubną, a nie chcieli jej odraczać. Zrezygnowała z roli, a całe środowisko pukało się w głowę.

Jeszcze w trakcie kręcenia „Czterdziestolatka 20 lat później” przypadkiem wyczuła, iż nosi w piersi pokaźny guz. Natychmiast pomyślała o raku. Zapisała się do onkologa, ale o swoich przypuszczeniach nie powiedziała nikomu, nawet mężowi. Profesor Andrzej Kułakowski, który ją operował, zresztą wielbiciel teatru, podał aktorce dłoń i na salę operacyjną wkroczyli w rytm poloneza. Operacja się powiodła, a Anna poczuła, iż ma nową misję do spełnienia. Jeździła na spotkania „amazonek” i tam opowiadała, że po operacji dostała szansę na nowe, jeszcze wspanialsze życie.

A marzenia na przyszłość? „Żeby, broń Boże, nie przyszedł taki czas, kiedy będę siedziała bezmyślnie w oknie z łokciami na poduszce”.

Nie ma obawy. Pani Annie raczej to nie grozi…

Tekst Wiesław Kot, doktor nauk humanistycznych ze specjalnością literatura współczesna, profesor uniwersytecki SWPS, krytyk filmowy i publicysta. Autor ponad 30 książek, w tym ostatnio wydanej: „Manewry miłosne. Najsłynniejsze romanse polskiego filmu”.

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za granicą  2023 r.
*Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Źródło DlaPolonii.pl




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *