Paweł, z pogranicza Polski i Włoch…

Zapraszam na wspomnienia i rozważania Pana Pawła, z ” pogranicza” Polski i Włoch:

MaremaWłochy 1992 r….. znalazłem się tam  przypadkiem przyjechałem w zastępstwie innej osoby która nie mogła wyjechać. Miałem 18 lat, a w tamtych czasach inaczej to wyglądało, strzeżone granice, można by powiedzieć Polska nie była jeszcze w Europie. Nie byłem zafascynowany wyjazdem, ale chciałem spróbować.

W tamtych latach Polaków było tam sporo jaki i generalnie obcokrajowców.

Początkowo polegałem na znajomych Polakach we Włoszech, ale z czasem próbowałem być samodzielny, pracowałem z samymi Włochami, uczyłem się języka itp.

Z pracą było ciężko, zwłaszcza ze ja młody chłopak nie wiele umiałem, a udawanie malarza czy spawacza było trudne i śmieszne na początku.

Po około roku pobytu skończyłem dobrą pracę, pracodawca był ze mnie zadowolony ale było coraz mnie zleceń a ja byłem jedynym obcokrajowcem w firmie, straciłem wtedy wiarę i stwierdziłem że wracam do Polski uznając że nie ma tu dla mnie miejsca.

Wtedy do Włoch nie byłem specjalnie przywiązany, podobało mi się tam, ale inaczej patrzyłem na świat, a i pewnie dlatego że czułem poniesioną porażkę.

Po powrocie próbowałem ułożyć  sobie życie, czasem wracając myślami do Włoch, do tego czego mi najbardziej brakowało, czyli pogody, jedzenia, kawy, porannych rogalików, rzymskiego chaosu, wąskich uliczek, rozgadanych Włochów, staruszków na ławkach, itp.

Po latach w moim życiu wiele się zmieniło, odrodziła się we mnie chęć powrotu do tego, co dobrze wspominałem z Włoch.

Gdy miałem 32 lata po raz pierwszy przyjechałem tam, tym razem turystycznie i od tego czasu przez 5 kolejnych lat był to jedyny kraj,  w jakim spędzałem wakacje.

Poznałem i poczułem Italię na nowo, lepiej i z innej perspektywy. Nie przez przypadek od tego momentu używam słowa „Italia”, bo wtedy już słowo „Włochy” nie brzmiało dla mnie adekwatnie.

Dodam, iż odwiedzałem miejsca raczej mniej znane, tam gdzie można zobaczyć prawdziwą Italię.

W domu coraz częściej cucina italiana, próby przemycania Italii do Polski … ale po pewnym czasie zrozumiałem, że nie da się przenieść tutaj Italii, ani tak żyć, jedyna możliwość to  być tam.

Od 2 lat uczę  się włoskiego, od 8 miesięcy bardziej intensywnie, również  dlatego, że prowadzę firmę handlową z premedytacją rozpocząłem współpracę z kilkoma włoskimi firmami. Dzięki temu w ciągu ostatniego półrocza byłem w Italii 4 razy i chociaż nie wszystko wygląda tam jakby się chciało, to i tak coraz bardziej chcę być jej mieszkańcem.

Na ten moment nie wiem czy mi się to uda w najbliższym czasie lub czy w ogóle kiedyś, ale marzę o tym i dążę do tego, a czas pokaże….

Obecnie interesuję się szkołą  w Italii, gdyż chcę oczywiście tam być z moją rodziną. A na razie cieszę się tym, że 8 maja jadę w podróż kamperem  na 10 dni: Venezia, Pescara potem Roma – Grosetto – Livorno  – Firenze i wreszcie Brescia.

A końcem sierpnia wakacje – zgadnijcie gdzie…..

 

Podaję mój adres e-mail jeśli ktoś ma ochotę coś napisać , zapraszam – [email protected]

Paweł

campingfot.camping.at

 

Rozmawiała Agnieszka B. Gorzkowska




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.