Anna Traczewska: Amatrice

Ziemia drży…ale niestety takie są uroki Włoch. To już 16 lat jak mieszkam na tej wibrujcej ziemi. Moje pierwsze doświadczenia opisałam tutaj.

Tym razem jest to już trzecia noc jak nie śpimy, a czuwamy.

Dnia 24 sierpnia o godzinie 3:36 zostaliśmy wyrwani ze snu wibrującym łóżkiem, dźwiękiem spadających przedmiotów, otwierających się szaf, telepiących się w nich szklanek i talerzy. Tak jak staliśmy, w bieliźnie, na bosaka pobiegliśmy wraz z mężem do sypialni syna. Zabraliśmy na ręce na pół śpiącego dziesięciolatka. Stanęliśmy pod framugą drzwi osadzonych w ścianie nośnej, objęci we trójkę. Ziemia drżała, a te 142 sekundy wydawały się wiecznością. Słychać było krzyki sąsiadów i ogólne poruszenie na ulicy, bo mieszkańcy parterowych apartamentów wybiegli z domu.

Ciag dalszy tekstu znajduje się na blogu naszej korespondentki Anny Traczewskiej. Prosimy kliknąć tutaj.




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *