Moka Szymankiewicz: „artystą się nie zostaje… On jest po prostu w każdym z nas…”

Zapraszamy na wywiad z młodą i niezwykle obiecującą malarką Moką Szymankiewicz

Czy zawsze chciałaś zostać artystką?
Moje życie nie było tak kolorowe jak moje obrazy, dlatego postanowiłam je sobie wymalować. Wydaje mi się , że artystą się nie zostaje… On jest po prostu w każdym z nas , siedzi sobie i myśli , kiedy by tu wyleźć. U jednych gnije nieporuszony całe wieki , u innych (tak jak w moim przypadku) wydostanie się za dotknięciem pierwszego ołówka. W dzieciństwie, gdy często wieczorami wracałam przepełnionymi autobusami z zajęć akrobatyki sportowej, malowałam palcami te zaparowane i spocone szyby. Pamiętam niesamowite obrazy, jakie wtedy powstawały i uśmiechy pasażerów. Wtedy poczułam , że to cudowne uczucie prowokować uśmiech na twarzach innych ludzi i uświadomiłam sobie , że to jest właśnie ‚TO”! Chcę dawać odbiorcom dobrą energię – pragnę, aby się nieustannie uśmiechali, bez tego – moje życie nie było kolorowe.
.
.
Nie masz dyplomu uczelni plastycznej?
Nie skończyłam Akademii Sztuk Pięknych. Jestem jednak szczęśliwa , że moja droga nie była usłana płatkami róż. Podejrzewam ,  że gdyby taka była… nie znajdowałabym się teraz w tym miejscu, gdzie jestem. Nie byłam ograniczana żadnymi ramami, ale i do wszystkich tajników dochodziłam sama, bez niczyjej pomocy”. Moich rodziców nie było stać na moje studia. „Z malowania się nie utrzymasz” – usłyszałam ponadto. Odkryłam wtedy , że jedyną opłacalną formą rzeźbienia było „tworzenie na głowach klientów”. W ten sposób zostałam fryzjerem stylistą – trafiłam na najlepszych nauczycieli (o których inni mogli pomarzyć) i do najlepszego salonu. Było bardzo ciężko – szkolenia trwały po 12 godzin 6 razy w tygodniu  – ale trud się opłacił. Fryzjerstwo uwielbiam, oprócz satysfakcji daje mi możliwość zarobienia pieniędzy , za które mogę kupić płótna , farby i robić to , co kocham najbardziej -malować.
.
Czym jeszcze zajmujesz się oprócz fryzjerstwa i malowania ? Masz jeszcze czas na inne pasje?
Moją wielką namiętnością jest teatr. Przez 7 lat pracowałam we Wrocławiu w Teatrze Ad spectatores oraz w Teatrze Dla Początkujących. Dzięki temu zajęciu nie tylko spełniłam się zawodowo , ale przede wszystkim złapałam wiatr w skrzydła i zrozumiałam , że mogę WSZYSTKO. Praca z ludźmi nauczyła mnie również, że nigdy nie powinno się nikogo oceniać. Ponadto zajmuję się tatuażem artystycznym , przez który także mogę wyrazić swoje ekspresje. Rządzi się on swoimi prawami: krzywe linie , dziwaczne postaci wąchające swoje stopy i szukające ogniska nieprzyjemnego zapachu…, oraz wszystko , co mi ‚strzeli do głowy ‚. Projekty wykonuję w Belgii, gdzie aktualnie mieszkam, ale moi klienci są z Polski. Jestem także instruktorką jogi,  prowadzę zajęcia 3 razy w tygodniu w moim belgijskim miasteczku.
Wróćmy do Twojej największej miłości-malarstwa.O czym opowiadają Twoje obrazy ? Obrazy,które tworzę powstają w bardzo dobrych momentach w moim życiu. Ostatnio dzieje się u mnie bardzo pięknie , stąd przepełnione są one olbrzymią dozą wdzięczności i miłości. Pragnę,aby ta fala miłości zalewała każdego , kto chce patrzeć na moje dzieci (tak nazywam swoje prace). Moje malarstwo mogę śmiało nazwać eksperymentalnym -maluję szpachelką,szczotą drucianą, używam pompkę do piłki,połamane sztućce, bandaże czy piasek.
.
.
Skąd bierzesz pomysły ? Czy masz jakichś swoich mistrzów , na których się wzorujesz?
Pomysły się rodzą tylko i wyłącznie w mojej głowie i sercu. Moja wyobraźnia przetwarza te zdjęcia , te stop klatki, które widzę nawet wtedy , gdy nie zamykam oczu. Wymyślam te wszystkie mało realne twarze , te kształty i staram nadać się im niepowtarzalność. Zawsze maluję to co działa na mnie w danej chwili kojąco, to co balsamuje moje przekonania , że jestem we właściwym miejscu i w odpowiednim dla mnie czasie. To wszystko dzieje się naprawdę! I ja czuję , że przekazując moje intencje na płótno i wysyłając je w świat, cała reszta energetyczna szybko odpowiada i to jest wspaniałe. Moim jedynym mistrzem , którego mam …jestem ja sama. Słucham uważnie co mówi moje ciało – czego mi potrzeba, a czego mam w nadmiarze i czym mogę się podzielić.
.

Jak wygląda praca artysty na co dzień?

Nigdy nie wiem kiedy przyjdzie wena … Gdy wena nadejdzie to przepadam bez reszty – siadam na podłodze i zaczynam tworzyć. Moja rodzina jest przyzwyczajona, że jestem w stanie przypalić zupę lub gotować jajka przez 7 godzin… Proszę, nie powtarzajcie tego w swoich domach!

.
.
Gdzie wystawiałaś do tej pory swoje prace ?
Moje prace miałam okazję wystawiać w Jarocińskim Skarbczyku, trzykrotnie we Wrocławiu, a w tym roku również w galerii w Brukseli. W Belgii dostałam 3 kolejne propozycje pokazania swoich obrazów , z czego oczywiście pragnę skorzystać. Niektóre moje prace już wkrótce będzie można zobaczyć w moim ukochanym państwie włoskim. Pod koniec października część moich płócien będzie gościć na ścianach PARROTS CONCEPT STORY w LUGO koło Rawenny. Jestem z tego powodu niezmiernie dumna i wierzę , że to dopiero początek mojej pięknej przygody we Włoszech.
.
.

Co chciałabyś powiedzieć naszym czytelnikom ? Czy warto walczyć o siebie i swoje marzenia ?

Zapraszam do mojej przestrzeni, gdzie gromadzi się najpełniejsza miłość. A tam gdzie jest miłość – nie ma lęków.
Realizujcie swoje marzenia , róbcie to , co czujecie , że daje Wam spełnienie. Zróbcie teraz pierwszy krok mu doskonaleniu samych siebie, nie odkładajcie tego na jutro. Idźcie do lasu , pobądźcie tam -przytulcie drzewo i pogadajcie z motylem.
Jeśli nie lubicie swojej pracy , miejcie odwagę ją zmienić. Życie jest za krótkie na obawy , że coś nie wyjdzie. Jeśli zaczniecie robić to , co kochacie i to , czemu jesteście w stanie oddać się w całości -zanurzyć, zatopić, przepaść – na efekty nie trzeba będzie długo czekać. Zawalczcie o siebie, bo warto.

Bardzo dziękujemy za rozmowę i zapraszamy na stronę artystki na fb : Moka Szymankiewicz Art oraz do odwiedzenia Parrots Concept Story w Lugo.
.
.
Rozmawiała: Józefina Plesner.



2 thoughts on “Moka Szymankiewicz: „artystą się nie zostaje… On jest po prostu w każdym z nas…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *