Ukryte skarby na poddaszu bazyliki Św. Petroniusza w Bolonii

Bazylika Świętego Petroniusza to największy i najważniejszy kościół Bolonii. Jest on siódmym co do wielkości kościołem Europy. Wymiary bazyliki (132 metry długości i 60 metrów szerokości) czynią ją czwartą co do wielkości świątynią we Włoszech (trzecią, jeśli wykluczymy Bazylikę św. Piotra w Watykanie.)

Przez długi czas poddasze było niedostępne, obecnie można je zwiedzać dzięki trwającym pracom konserwatorskim. To wyjątkowa okazja, gdyż po zakończeniu prac nie będzie już takiej możliwości. Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem.

Na poddasze Bazyliki wybrałam się z „I love Emilia Romagna”

Zwiedzanie

W drugiej połowie XVII wieku bazylika przeszła drugą fazę budowy. Postanowiono przede wszystkim usunąć nieestetyczne belki tworzące dach kościoła, i wybudować nowy sklepiony sufit.

Wejście znajduje się na tyłach kościoła Św. Petroniusza przy placu Galvani. Wjeżdżamy zewnętrzną windą na samą górę gdzie rozciąga się panoramiczny taras, od którego prowadzą drzwi do wejścia na poddasze. Już na dole zakładamy obowiązkowo kask, gdyż wiele belek podczas przejścia jest na wysokości głowy. Słuchając przewodnika i rozglądając się dookoła można ostro uderzyć głową w belkę, i  tak też się stało, dwa razy uderzyłam, ale na szczęście z kaskiem na głowie…

Spacerując długim korytarzem między dwoma wnękami będziemy mieli okazję podziwiać oryginalny dach, stare napisy pozostawione przez murarzy i kopuły sklepień.

Zobaczymy przede wszystkim wyciągarki używane do podnoszenia i opuszczania żyrandoli oświetlających kościół oraz „efemeryczne systemy” montowane na specjalne okazje.

Na końcu drogi pod poddaszem znajdują się okienka  z widokiem na plac  Piazza Maggiore . Schodząc schodami nieco niżej mieści się struktura z  niewielkim ok. 6 mm otworem wejściowym promieni słonecznych (linia południka Cassiniego, w 1655 roku wyznaczonym w kościele San Petronio nowy południk. ), które docierają do zegara słonecznego na podłodze bazyliki. Otwór  widziany jest  wyłącznie przez specjalnie ustawione lustro gdyż niemożliwy jest tam dostęp.

Korespondencja z Bolonii:  Aneta Malinowska   autorka stron 
Polacy z Bolonii i okolic i Aneta Malinowska – fotografie, pittura




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *