Do kiedy koronawirus  będzie decydował o życiu w Polsce – błądzimy po omacku …

We Włoszech od ponad miesiąca żyjemy w stanie permanentnego zawieszenia, zastanawiamy się, jak długo to potrwa i jak  tak ogromny zastój gospodarczy wpłynie bezpośrednio na nasze życie? W Polsce oszacowano to na  najwcześniej na 15 maja. Wykorzystano  do tego Sztuczną Inteligencję oraz przeprowadzono analitykę danych. Model opracowany przez spółkę ExMetrix, zajmującą się prognozowaniem gospodarczym i społecznym, zakłada, że liczba osób zarażonych w Polsce może wynieść około 9 tysięcy i nastąpi to około 20 kwietnia 2020.

Czas trwania epidemii w Polsce, zgodnie z przewidywaniami modelu, będzie nieco dłuższy niż w Chinach. Od pierwszego zanotowanego przypadku do osiągnięcia maksimum upłynie u nas prawdopodobnie około 48 dni, w
Chinach było to około 40 dni. Najszybszy przyrost osób zakażonych może wynieść 400 na dobę w okresie 28.03.2020 – 08.04.2020 (między 25 a 35 dniem epidemii) Po 8 kwietnia liczba zachorowań powinna rosnąć wolniej, a wyraźne zahamowanie powinno być widoczne około 15 kwietnia. Uwzględniając czas potrzebny na znaczny spadek, 15 maja wydaje się najwcześniejszym terminem.

9 tys. zakażeń i wyraźne zahamowanie w okolicy 15 kwietnia. Prognoza przebiegu epidemii koronawirusa w Polsce – model ExMetrix

Pytanie, na  ile tym badaniom naprawdę można wierzyć? I kolejne – jak Polacy i polska gospodarka to wytrzyma?  Patrząc na włoski przykład – co by nie mówić 7-ej gospodarki świata, która walczy aby nie dać się złamać, to w Polsce może być naprawdę źle. Już w tej chwili złoty z dnia na dzień
traci na wartości, a ludzie tracą pracę. Rząd przedstawia propozycje…
 
Każda wymaga dopracowania. Mieliśmy mieć płynność, ochronę miejsc pracy. Dopłaty do postojowego. Pojawiają się te projekty, ale tam jest tylko 800 mln zł. Jak policzyli nasi eksperci, to przez 3 miesiące pozwoli ochronić 100-120 tys. miejsc pracy, to jest za mało –
mówił w programie specjalnym Wirtualnej Polski Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan. – Te środki są za małe i nie wystarczą. Pracodawcy urchomią procedurę, którą znają, zaczną zwalniać pracowników lub uwierzą, że ustawa rozwiąże ich problemy. To jest dramatyczny wybór.


Zagrożonych utratą pracy lub spadkiem dochodów w wyniku epidemii jest aż 780 tys. osób – uważają ekonomiści Centrum Analiz Ekonomicznych, o czym napisał w poniedziałek „DGP”.

Według przyjętych kategorii ryzyka dla osób pracujących możemy stwierdzić, że pracowników szczególnie narażonych na negatywne gospodarcze konsekwencje pandemii – tych pracujących w zagrożonych działach gospodarki na umowach innych niż umowa o pracę lub samozatrudnionych − jest ponad 780 tys., z czego 57 proc. stanowią kobiety – napisali ekonomiści CenEA w swoim opracowaniu, cytowanym przez dziennik.


Z badania, zrealizowanego na zlecenie Hiper-Com Poland i aplikacji BLIX, wynika, że w obliczu pandemii ponad 60 proc. konsumentów obawia się likwidacji promocji w sklepach, a blisko 80 proc. boi się podwyżek. Eksperci przekonują, że nie ma powodów do paniki, bo sieci handlowe są świadome tego, że w czasie pandemii i niepewności związanej z sytuacją gospodarczą powinny tym bardziej utrzymywać konkurencyjne ceny oraz szukać kolejnych sposobów na to, aby zachęcać do siebie nowych klientów. Dobry przykład dała Biedronka, ktora w swojej gazetce promocyjnej poinformowała, że jest świadoma tego, jaką rolę odgrywa branża spożywcza i zapewniła, że zrobi wszystko, aby w niezakłócony sposób dostarczać klientom niezbędne produkty w najlepszych cenach.


Konsumentów powinny uspokoić też działania UOKiK-u i Inspekcji Handlowej. W UOKiK powołano zespół, który ma obserwować podwyżki żywności i art. higienicznych. Z kolei Inspekcja Handlowa będzie monitorować ceny w sklepach. 


Z koleji Krajowa Izba Gospodarcza wystartowała z kampanią „Nie pozwolę ci się zamknąć”, w ramach której wspierani będą mikroprzedsiębiorcy, w tym właściciele sklepów i restauracji, borykający się z problemami w związku z ograniczeniem działalności gospodarczej w Polsce z powodu pandemii koronawirusa. Polacy mieliby dać wsparcie ulubionemu sklepowi, salonowi fryzjerskiemu, kawiarni czy pizzerii.

Wpłacona dziś kwota pomoże mikroprzedsiębiorcy pokryć bieżące koszty działalności, natomiast realizacja usługi nastąpi, gdy stan epidemii zostanie oficjalnie zniesiony i przywrócone zostanie pełne funkcjonowanie punktów usługowo-handlowych. Cała akcja opiera się na wzajemnym zaufaniu i kontakcie klienta i mikroprzedsiębiorcy. KIG nie pośredniczy w tej relacji – czytamy w komunikacie KIG.


Ekonomiści, agencje ratingowe, ośrodki analityczne tną prognozy wzrostu gospodarczego. Rozstrzał przewidywań jest jednak bardzo duży: od spadku tempa wzrostu do 3 proc po ponad 5 procentową recesję. Co do jednego panuje zgodność: będzie gorzej.


I wszyscy przyznają, że tak naprawdę to błądzimy po omacku.

Korespondencja Ewa Trzcińska, ekspert biznesowy, doświadczony organizator eventów biznesowych i targowych, tłumaczka języka włoskiego. Kontakt ewatrz@poczta.onet.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *