Lidl największym eksporterem żywności z Polski – plusy i minusy współpracy

Lista 500. „Rzeczpospolitej” podaje, że Lidl jest największym eksporterem polskich produktów rolno-spożywczych. Wyprzedza, zgodnie z danymi zawartymi w wykazie,  tak  konkurencyjne sieci handlowe, jak i samych producentów żywności eksportujących swoje wyroby poza Polskę. W 2019 roku tzw. „eksport  sieciowy” artykułów wytworzonych przez polskie firmy, a sprzedawanymi przez  Lidla pod  takimi matkami  jak  Pilos, Bluedino, czy Cien odnotował wzrost o ok. 600 mln zł w stosunku do roku  2018 i wyniósł 3,1 mld zł.   

Lidl w Polsce współpracował  w 2019 roku z 241 polskimi dostawcami, których produkty  trafiły do 25 europejskich krajów, najwięcej do Litwy, Słowacji, Czech i Rumuni czy Węgier. Asortyment eksportowy to wędliny, świeże mięso, sery oraz pieczywo. Do tych  kategorii dołączyły  kosmetyki. Wysyłka polskich produktów na rynku zagraniczne jest ciągła, pomimo  koronawirusa.

Dla  wielu firm współpraca z kolosem, jakim jest Lidl to sposób na szybszy rozwój, ale też i sposób na przetrwanie kryzysu. Przykład – producenci kwiatów ciętych i doniczkowych współpracujący z siecią, która  odbiera od nich dostawy  mogą przetrwać aktualną sytuację. Podobnie jest w przypadku firm  kosmetycznych, za pośrednictwem Lidla wchodzą na nowe rynki i zwiększają swoje obroty.

Lidl swoich dostawców wspiera również komunikacyjnie, na bieżąco prowadząc kampanie marketingowe promujące ich produkty – jak możemy dowiedzieć się  z komunikatu sieci.

Wszystko świetnie, gdy taka współpraca się układa. Firma produkuje pod sieć i rozwija się, ale jednocześnie lekko się rozleniwia, nie szuka już nowych klientów, nie rozwija swoich kontaktów. W momencie, gdy główny odbiorca zmienia front, zostaje praktycznie bez możliwości zbytu. Wiele jest takich historii z każdego rynku i każdego sektora. Warto choćby wspomnieć o sycylijskich pomarańczach, które były sprzedawane za bezcen w momencie, gdy koncern Coca-Cola, przez lata świetnie płacący, zmienił swój cennik i postawił producentów pod ścianą. Słynne też były bankructwa polskich firm produkujących w regionie radomskim obuwie – całkowicie uzależniły się one od jednego odbiorcy, który w pewnym, momencie zmienił front, pozbawiając je rynku zbytu.

Przed zdecydowaniem się na tego typu współpracę warto dobrze rozważyć wszystkie za i przeciw oraz przygotować dla firmy rozmaitego typu warianty.  

Korespondencja: Ewa Trzcińska, dziennikarka, ekspert biznesowy, doświadczony organizator eventów biznesowych i targowych, tłumaczka języka włoskiego. Kontakt [email protected]




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *