Lekcja historii czyli życia?

Bitwa Warszawska pretekstem do rozmowy o współczesnym patriotyzmie, widzianym oczyma nastolatków ze Szkoły Polskiej im. 2. Korpusu Polskiego przy Konsulacie Generalnym RP w Mediolanie z siedzibą w Bolonii.  

– Przede wszystkim chciałabym Wam bardzo podziękować, że pozwoliliście mi uczestniczyć w Waszej lekcji poświęconej Bitwie Warszawskiej w stulecie jej rocznicy. Nie możemy osobiście się spotkać, więc wykorzystajmy sytuację online

Bitwa Warszawska według brytyjskiego polityka i dyplomaty Edgara D’Abernon była jedną z osiemnastu przełomowych bitew w historii świata. W jednym z artykułów opublikowanych w sierpniu 1930 r. pisał: „Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione… Gdyby bitwa pod Warszawą zakończyła się zwycięstwem bolszewików, nastąpiłby punkt zwrotny w dziejach Europy, nie ulega bowiem wątpliwości, iż z upadkiem Warszawy środkowa Europa stanęłaby otworem dla propagandy komunistycznej i dla sowieckiej inwazji (…). Zadaniem pisarzy politycznych… jest wytłumaczenie europejskiej opinii publicznej, że w roku 1920 Europę zbawiła Polska. Włodzimierz Lenin, przywódca bolszewików nazwał ją „ogromną porażką” swoich sił.

 Gdy w 1918 roku, po 123 latach Polska odzyskiwała niepodległość, nikt nie zakładał, że po 2 latach przyjdzie walczyć znowu o wolność naszej Ojczyzny.

– Ojczyzna jest tam, gdzie mój dom. Gdzie mieszkają moi rodzice, ale też dziadkowie i kuzyni. Urodziłam się we Włoszech i tu mieszkam, ale czuję się pół Polką, pół Włoszką. Polska jest moją Ojczyzną powiedziała Giorgia Mełnicka i dodała jeszcze po chwili zastanowienia….

– Ojczyzna to Polska, we Włoszech ciągle czuję się obco…Włosi są dla mnie zbyt otwarci, ja jestem bardziej wyciszona…Polacy są mi bliźsi… Wiem, że chcę nauczyć moje dzieci polskiej historii i polskiego języka. Muszę im powiedzieć, jak przez 123 lata Polska walczyła o niepodległość. Inne narody miały to jakby gratis, my musieliśmy o to walczyć…Bitwa Warszawska pokazała mi, że nic nie jest na zawsze…W życiu nie jest łatwo i jak myślisz, że już coś pokonałeś to i tak może być na zawsze. Trzeba być zawsze gotowym do walki o siebie…

Patrząc z punktu widzenia sztuki wojennej Bitwa Warszawska jest przykładem rozstrzygającego manewru, który zawdzięczamy tak świetnemu dowodzeniu, współpracą całego sztabu jak i niezwykłej ofiarności oficerów i żołnierzy na polu walki, a także umiejętnościom kontrwywiadu. Zdigitalizowane teczki polskiego radiowywiadu wojskowego z 1920 roku wpisanego na światową listę UNESCO Pamięć Świata

-Rozmawiamy na temat Bitwy Warszawskiej, która była dokładnie 100 lat temu. Senat Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił rok 2020 Rokiem Bitwy Warszawskiej. Mój dziadek brał w niej udział i wielokrotnie mi o tym opowiadał, dla Was to tylko lub aż historia…  

– Ta bitwa to też cud warszawski, bitwa wygrana dzięki sprytowi, dzięki znalezieniu szyfru rosyjskiego.Spryt, inteligencja pozwoliła Polakom wygrać… – zaczyna Dominik Czuja i zaraz dodaje

-Piłsudski jest moim bohaterem. To on był wodzem, który koordynował działania, on był liderem, wokół którego skupiali się wszyscy. Potrafił mówić też i do młodych, takich jak ja.

Simon Goodough – popularyzator historii wojen i wojskowości – w wydanej w 1979 r. książce Tactical Genius in Battle, wymienił Józefa Piłsudskiego jako jednego ze zwycięzców 27 największych bitew w dziejach świata, tuż obok Temistoklesa, Aleksandra Wielkiego czy Cezara.

– A moim jest Kolbe ….oddał życie dla innych – mówi nieśmiało Giorgia Melnicka

– Dla mnie to Martin Luter King – walczył pacyficznie, według mnie to jest dużo trudniejsze, szczególnie w kraju, gdzie broń praktycznie ma każdy. Ja jednak, gdyby mój kraj został napadnięty czynnie bym walczył… dlatego tym większy jest mój podziw dla niego – dołącza się do dyskusji Sebastian Mardones i dodaje

– Mój polski bohater to Adam Mickiewicz, piszący nawet na emigracji po polsku i o Polsce. Dla Mickiewicza Litwa jest Ojczyzną i jest jak zdrowie …To jest piękne… On tak tęsknił za krajem, my też tęsknimy za Polską…  

W walkach o niepodległość Polski w 1920 roku brała udział 120 tysięczna Armia Generała Józefa Hallera, w której skład wchodzili także Polacy z terenu Włoch, którzy jako jeńcy przechodzili do
Błękitnej Armii Hallera we Francji. Tego pamiętnego lata 1920 r. wojsko polskie pełne było też młodocianych bohaterów. 17 lipca na zbiórkę formującej się w Warszawie armii ochotniczej zgłosiło się 6 tys. młodzieży. Dwa tygodnie wcześniej ulicami stolicy przeszła defilada dzieci – 25 tys. nastolatków ze szkół i przytułków manifestowało swoje umiłowanie niepodległości. W wydanej specjalnej odezwie Liga Młodzieży Polskiej nawoływała: „Młodzieży, twoim dziś najwyższym obowiązkiem jest dać dobry przykład ofiarnego czynu obywatelskiego. Za tobą pójdą wszyscy. Młodzieży, dziś nadszedł czas spełnienia twych gorących szlachetnych porywów”. Wobec bolszewickiego zagrożenia również Związek Harcerstwa Polskiego nie pozostał bierny i zadeklarował, że 30 tys. harcerzy jest gotowych walczyć w obronie Ojczyzny.

– Czy teraz poszedłbym walczyć z bronią za Ojczyznę? Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie. Swojemu krajowi można służyć na wiele sposobów. Ja chcę być chemikiem, jeszcze nie wiem, gdzie będę studiował, czy tu we Włoszech czy w Polsce. A może jeszcze gdzieś indziej… – zamyśla się Sebastian.

 W 1920 roku w prasie pojawił się nowy obywatel: uczeń-żołnierz, który podlegał specjalnej opiece przez dyrektora placówki. Podczas zwoływanych apeli całe klasy deklarowały chęć wstąpienia do armii. Jednogłośnie uchwalany był zaciąg uczniów najstarszych klas szkół średnich, tych, którzy skończyli 17 lat. W niektórych szkołach dyrekcja oficjalnie deklarowała, że uczniowie, którzy nie wstąpili do armii, nie zostaną w przyszłości dopuszczeni do nauki.

-Ja wzruszyłem się, gdy mówiliśmy o Bitwie Warszawskiej, bo wyobraziłem sobie naszych rówieśników jak zostawiają swoje domy, rodziny, własne życie i szkołę i idą na wojnę … W obecnych czasach jest to znacznie mniej prawdopodobne – mówi FilipBulczyński

– Tak dużo ludzi oddało życie za naszą ojczyznę, było to prawdziwe pospolite ruszenie, młodzi ludzie spontanicznie wzięli w nim udział – w zamyśleniu mówi cicha do tej pory dziewczyna, której imienia nie zauważam na monitorze komputera, a i nie śmiem o to zapytać; jakoś mi nie wypada…  

W przeprowadzonej w 1922 r. dobrowolnej ankiecie na 56 tys. uczniów szkół średnich, na ochotnika do wojska zgłosiło się 11 157 chłopców (a tylko 770 z nich było objętych poborem!).

Jak wylicza Joanna Rolińska, autorka książki „Lato 1920”, w warszawskim gimnazjum im. Kazimierza Kulwiecia do armii ochotniczej zgłosiło się 522 uczniów. Rannych zostało 49, odznaczonych – ośmiu. Wśród poległych był m.in. 16-letni Karol Zygmunt Płoszko, któremu Warszawa 18 sierpnia zgotowała uroczysty pogrzeb, a „Kurier Warszawski” poświęcił nastoletniemu bohaterowi szczególną uwagę: „Zgłosił się na pierwsze wezwanie jako ochotnik, przebył zaledwie kilka dni w koszarach i wraz z ochotniczym zastępem młodzieży już w dniu 14 sierpnia znalazł się w ogniu i poległ śmiercią walecznych. Zgasło młode życie chłopca, który zapowiadał się jako wybitny pianista”. Ofiara Karola tak samo wstrząsnęła i poruszyła społeczeństwo, jak śmierć ks. Ignacego Skorupki.

-Chodzicie do szkoły polskiej, uczycie się języka polskiego i polskiej historii, dlaczego? Za mało macie zajęć w szkole włoskiej?

– Jestem Polakiem, ale nie wiem, czy Polska to mój kraj, mieszkam od urodzenia we Włoszech… Jeśli miałbym żyć w Polsce to na pewno byłbym zadowolony i bardziej bym ich znał. Całe lato spędzam w Opatowie u dziadków… Moi polscy rówieśnicy inaczej myślą niż ja … To zupełnie inna kultura, punkt widzenia – ja mieszkam w większym mieście, a w małym Opatowie żyje się trochę inaczej… Moi włoscy koledzy to czekają na wsparcie, a Polacy są bardziej zdeterminowani i samodzielni. Może to wynika z historii … Polacy mieli trudniej – odpowiada jako pierwszy Sebastian.

Czuję się związana z Polską jako z rodziną i przyjaciółmi. Jak tam jadę to jest bardzo sympatycznie i na luzie, spędzam tam całe wakacje u mojej babci…To ja jestem źródłem wiedzy dla mojej babci, ona jest bardzo ciekawa życia tu we Włoszech…- także Sofia Cavaliere ma coś do dodania.

– Uczę się języka polskiego, bo to jest moja kultura, moja przeszłość. Chcę, aby i moje dzieci znały ten język. Ucząc się polskiego mam większą wiedzę, łatwiej np. rozumiem przysłowia angielskie, które dla moich włoskich kolegów są niezrozumiałe. Do tego moja babcia … jest szczęśliwa, że może ze mną porozmawiać i mnie rozumie – zaktywizował się Dominik Czuja, wyraźnie poruszony tematem

 – Lubię, jak w Polsce mi mówią, że są zdziwieni, że jestem z innej nacji, a tak dobrze mówię po polsku. Bardzo mi się to podoba. Wiedza to potęga! Korzystam z każdej możliwości, aby nauczyć się czegoś więcej niż moi włoscy rówieśnicy… Włosi pytają mnie, jak się coś mówi po polsku …często teraz jak się wymawia nazwisko Szczęsny – dodaje z rozbrajającym uśmiechem Filip Bulczyński

Francuski generał Louis Faury w jednym z artykułów w 1928 r. porównał bitwę warszawską do bitwy pod Wiedniem: „Przed dwustu laty Polska pod murami Wiednia uratowała świat chrześcijański od niebezpieczeństwa tureckiego; nad Wisłą i nad Niemnem szlachetny ten naród oddał ponownie światu cywilizowanemu usługę, którą nie dość oceniono”.

Z kolei brytyjski historyk J.F.C. Fuller napisał w książce Bitwa pod Warszawą 1920: „Osłaniając centralną Europę od zarazy marksistowskiej, Bitwa Warszawska cofnęła wskazówki bolszewickiego zegara (…), zatamowała potencjalny wybuch niezadowolenia społecznego na Zachodzie, niwecząc prawie eksperyment bolszewików

Jakie rocznice z historii Polski są Wam znane i czy łączy Was pamięć o wielkich wydarzeniach historycznych?

-Oczywiście, że Polaków łączy pamięć o wydarzeniach historycznych. My poza granicami czujemy się w obowiązku celebrować i pamiętać o istotnych wydarzeniach w historii Polski, zawsze celebrowaliśmy obchody ważnych dla nas świąt historycznych; takie najważniejsze to 11 listopada Święto Odzyskania Niepodległości i 3 maja uchwalenie pierwszej w Europie i drugiej na świecie Konstytucji. W szkole zawsze odbywał się uroczysty apel z przedstawieniem i świętowaliśmy. Teraz świętujemy inaczej; jest pandemia, ale pamiętamy i też świętujemy indywidualnie, w klasach odbywają się tematyczne lekcje. W domu staramy się wywieszać flagę Polski – jednym tchem wyliczyła Giorgia Vecchione. 

– Zaskakujące jest jak młodzież 16 letnia była gotowa iść walczyć za Ojczyznę, do dzisiaj jest to imponujące. Przecież wiemy, że nie byliśmy militarnie krajem przygotowanym na takie starcie z taką potęgą jak Sowieci Armia Czerwona (Rosja). Powodzenie tej bitwy jest rozpoznawane w wielu czynnikach – złamanie kodu zaszyfrowanych depeszy, dobre przemyślane taktyczne posunięcia dowódców, ale przede wszystkim pospolite ruszenie cywilnej ludności, która zasiliła szeregi armii polskiej.  Czujemy się dumni że jesteśmy częścią narodu, która ma takie zasługi. Dzisiaj czujemy się trochę zobowiązani oddać hołd, uczcić pamięć tych bohaterów – wyjątkowo poważnie odpowiedział Dominik.

Wciąż mało znany jest fakt, że obok A. Rattiego, przyszłego Papieża Piusa XI, w czasie Bitwy Warszawskiej przebywał w Polsce jako oficer francuskiej misji wojskowej największy Francuz XX wieku, słynny później polityk i wódz Francuzów Charles de Gaulle.

Tym bardziej warto więc przypomnieć zapiski de Gaulle’a na temat przebiegu zwycięskiej ofensywy polskiej w sierpniu 1920 r., po raz pierwszy przedstawione w zakazanych wówczas w kraju „Zeszytach Historycznych” paryskiej „Kultury” z 1971 r.:

„14 sierpnia: Ogólna ofensywa została postanowiona (…). W tej samej chwili wydaje się, że wszystko do najdrobniejszego szczegółu jest jasne. Wierne wojska polskie, których wyższe kadry były jednymi z najlepszych na świecie, odczuwają natychmiast, że silna i logiczna wola ma zamiar skoordynować wysiłki (…). Jeszcze zanim rozpoczęła się bitwa, czuję, jak tych żołnierzy znaczy powiew zwycięstwa, który tak dobrze znam (…).

17 sierpnia: Ofensywa rozpoczęła się świetnie. Grupa manewrowa, którą dowodzi szef Państwa, Piłsudski, zgrupowana pomiędzy Iwanogrodem a Chełmem, szybko posuwa się na północ. Nieprzyjaciel, całkowicie zaskoczony widokiem na swoim lewym skrzydle Polaków, o których myślał, że są w stanie rozkładu, nigdzie nie stawia poważnego oporu, ucieka w rozsypce na wszystkie strony albo poddaje się całymi oddziałami (…).

20 sierpnia: Tak, to jest zwycięstwo kompletne, triumfujące zwycięstwo. Z innych armii rosyjskich, które groziły Warszawie, niewiele co powróci. Mimo szybkości, z jaką uciekały, Polacy je przeganiali i zachodzili od lasu” (por. Ch. de Gaulle, Bitwa o Wisłę. Dziennik działań wojennych oficera francuskiego, w: „Zeszyty Historyczne”, Paryż 1971, zesz. 19, s. 13-16).

Papież, Pius XI, Achilles Ratii, był nuncjuszem apostolskim w odrodzonej po zaborach Polsce.  W 1920 roku był w Warszawie i   mówił, że „Cud nad Wisłą”, to opatrznościowe ocalenie Polski i Europy, zawdzięczamy nie tylko krwi żołnierzy, ale także błagalnym modlitwom pielgrzymów na Jasnej Górze. Kiedy nuncjusz A. Ratti wracał po zakończeniu misji w Polsce do Rzymu, biskupi polscy wręczyli mu kopię Cudownego Obrazu Jasnogórskiego. Gdy został papieżem, Pius XI powiedział o tym obrazie do swego sekretarza Angelo Roncallego, późniejszego Jana XXIII: „To najmilszy dar złożony mi przez Episkopat Polski”. Sam obraz   umieścił w kaplicy papieskiej rezydencji letniej w Castel Gandolfo.

– Czy gdy  odwiedzacie Polskę to czujecie się związani z krajem Waszych rodziców, dziadków czy może jest to tylko odległa historia dla Was?

– Ja się urodziłam w Polsce w Nowym Sączu, ale od zawsze mieszkam we Włoszech… Moich włoskich kolegów ciekawi, gdzie się urodziłam i dlaczego chodzę do szkoły polskiej…. A chodzę tu bo chcę przeprowadzić się do Polski i pracować jako ekonomistka. Myślę o szkole w Polsce, to jest mój kraj. Chciałabym się czuć jak w domu – w Polsce tak się właśnie czuję… We Włoszech czuję się inna… – powiedziała Wiktoria Jaśkiewicz , a po chwili dodała

-Ojczyzna to dla mnie dom, kultura, która łączy mnie i moją rodzinę. W Polsce mam całą swoją rodzinę…Tu czuję się jak obcokrajowiec.

-Zawsze chciałem wrócić do Polski. I wrócę po skończeniu szkoły… Nie mam nic wspólnego z Włochami! Moi rodzice są Polakami i trochę jestem zły, że mnie tu przywieźli, jak miałem 7 lat… Chcę mieszkać w Polsce, na wsi u dziadków. Bardzo za nimi tęsknię … To dziadkowie opowiadali mi o Polsce, o trudach życia w czasie komunizmu… bo moja Ojczyzna to Polska – nagle wybuchł cichy do tej pory Kuba Nowak.

Wspomnienie Jana Pawła II:

„Wiecie, że urodziłem się w roku 1920, w maju, w tym czasie, kiedy bolszewicy szli na Warszawę. I dlatego noszę w sobie od urodzenia wielki dług w stosunku do tych, którzy wówczas podjęli walkę z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc za to swoim życiem.

(…) Przed chwilą nawiedziłem Radzymin miejsce szczególnie ważne w naszej historii narodowej. Ciągle żywa jest w naszych sercach pamięć o Bitwie Warszawskiej, jaka miała miejsce w tej okolicy w miesiącu sierpniu 1920 roku. Mogę spotkać jeszcze dzisiaj niektórych bohaterów tej historycznej bitwy o naszą i waszą wolność. Naszą i Europy. Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego zostało nazwane „Cudem nad Wisłą”. To zwycięstwo było poprzedzone żarliwą modlitwą narodową. Episkopat Polski zebrany na Jasnej Górze poświęcił cały naród Najświętszemu Sercu Jezusa i oddał go pod opiekę Maryi Królowej Polski. Myśl nasza kieruje się dzisiaj ku tym wszystkim, którzy pod Radzyminem i w wielu innych miejscach tej historycznej bitwy oddali swoje życie, broniąc Ojczyzny i jej zagrożonej wolności. Myślimy o żołnierzach, oficerach. Myślimy o Wodzu, o wszystkich, którym zawdzięczamy to zwycięstwo po ludzku. Wspominamy, między innymi, bohaterskiego kapłana Ignacego Skorupkę, który zginął niedaleko stąd, pod Ossowem. Dusze wszystkich poległych polecamy Miłosierdziu Bożemu. O wielkim “Cudzie nad Wisłą” przez całe lata trwała zmowa milczenia, jak już powiedział ksiądz biskup. Na nową diecezję warszawsko-praską Opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego Narodu i całej Europy, jakie miało miejsce po wschodniej stronie Warszawy (…)

(…) Nie mógłbym stąd odjechać nie wspominając jeszcze jednego ważnego szczegółu. Wielu Polaków przybywa do Rzymu, niektórzy odwiedzają też Castel Gandolfo. Kiedy znajdą się w kaplicy domowej tej rezydencji Papieża, o dziwo spotkają się tam z freskami na ścianach bocznej kaplicy upamiętniającymi dwa wydarzenia z dziejów naszych, polskich. Pierwszy, to obrona Jasnej Góry, a drugi to „Cud nad Wisłą”.

(…) Jak to się stało, jak do tego doszło? Otóż te malowidła kazał w kaplicy w Castel Gandolfo wymalować papież Pius XI, który podczas bitwy warszawskiej, w 1920 roku był nuncjuszem apostolskim w Warszawie. To jego decyzja, jego inicjatywa sprawiła, że Papież Polak zastał tam, w tej kaplicy, dzieje swojego narodu. A w szczególności wydarzenia tak bardzo mi bliskie, bo — jak już powiedziałem w Radzyminie — właśnie wtedy, w 1920 roku, gdy bolszewicy szli na Warszawę, wtedy się urodziłem (…)

(…) W każdym razie wiem, że wobec tych, którzy polegli w bitwie o Warszawę, w „Cudzie nad Wisłą”, zaciągnąłem szczególny dług wdzięczności (…)”

źródło: www.archpoznan.org.pl

– Czy polska historia może Was czegoś nauczyć?

-Mówi się ze historia jest nauczycielką życia. Coś w tym jest. Patrząc wstecz, czyli studiując dzieje naszego kraju czy świata dostrzegamy błędy, jakie ludzie kiedyś popełniali. Mam jaśniej określone, jakie skutki przyniesie dana decyzja, tak więc łatwiej jest ją podjąć. Staramy się nie popełniać tych samych błędów – to zdanie  Filipa Bulczyńskiego.

– Dzięki historii można dowiedzieć się o zamierzchłych nawet czasach. Jak do tego podejść trochę tak krytycznie, to pomaga też w naszych codziennych decyzjach – dodaje Dominik Czuja.

– Czy świadomość historyczna może zostać przekuta w sukces w kraju zamieszkania, czy może dać siłę potrzebną, by zostawić swój ślad i wnieść własne wartości w życie innych społeczności?  

-Świadomość historyczna jest bardzo ważna dla każdego człowieka czy młodego, czy dorosłego czy już zupełnie u schyłku życia jest powiedziałabym niezbędna do możliwości wyciągania wniosków eliminowania czy pozostawiania możliwości manipulowania nami. W każdym kraju na świecie przydają się takie umiejętności. Wiadomo, że ludzie wykształceni znający historię wzbogacają społeczność innego kraju chociażby w przedstawianiu jej daniu możliwości poznania innym ludziom tej historii po przez jej kultywowanie – włącza się do dyskusji wyraźnie wzruszona pani Iwona Stachera i dodaje

 -Polacy są narodem historycznym i chcą obchodzić święta narodowe zgodnie z tradycją, rodzinnie ludycznie i wspólnotowo. Polacy bardzo przeżywają swoją historię i chcą ja przeżywać, jest bardzo duża chęć uczestnictwa we wspólnym śpiewaniu pieśni patriotycznych. Dużym zainteresowaniem cieszą się miejsca pamięci narodowej lub miejsca związane z walką, poświeceniem, męczeństwem tak jak nasz cmentarz w San Lazzaro di Savena oddawanie czci bohaterom i dbanie o te miejsca. Robimy to jako społeczność polonijna z przyjemnością, a odwiedzanie cmentarza wojennego jest wpisane naturalnie w nasz kalendarz Dnia Zadusznych czy obchodów kwietniowej rocznicy wyzwolenia Bolonii przez 2. Korpus Polski patrona naszej Szkoły.

– Jak powiem słowo Ojczyzna to Wasze pierwsze skojarzenie to …

– Ojczyzna to …Rodzina, dom, ci, których kocham –  Giorgia Mełnicka

To kraj, z którym mam więcej wspólnego…Chyba …. Jednak Włochy … tu się urodziłem– dodaje Sebastian Mardones

– Urodziłem się w Bolonii i szczerze? Polska jest moją Ojczyzną, ale nie chciałbym wrócić tam na stałe, przynajmniej dziś. Tu dorastam i tu na razie jest moje miejsce, choć sercem też jestem z Polską – powiedział Filip Bulczynski.

–  Czy słowa Andrzeja Frycza-Modrzewskiego „Człowiek rodzi się nie dla siebie, lecz dla swojej ojczyzny” wydają się aktualne?  Jeśli tak to w praktyce co to może oznaczać?

-My wszyscy przynależymy do jakiegoś kraju do jakiejś społeczności i celebrujemy tradycje mamy określone zachowania wiec myślę, że tak po części rodzimy się dla Ojczyzny, czasem zależy po prostu od epoki czasów w jakich żyjemy jakich świadectw ta ojczyzna od nas oczekuje. W okresie wojny ludzie zaciągają się do wojska w okresie pokoju uczczenia bohaterskich czynów tych ludzi. Postawa patrioty może być różna…- wyrzucił z siebie jak z karabinu Filip.   

 –Trudne pytanie… Urodziłam się dla tego, co dla mnie jest Ojczyzną czyli dla tych co kocham… Ojczyzna jest wartością najwyższą. Jak jest mi źle to jest to miejsce, gdzie mogę się schronić – dodaje po chwili  Giorgia Mełnicka

Zaskoczona postawą młodych ludzi (którzy czują się trochę zagubieni w otaczającym ich świecie, ale z determinacją walczą o swoje w nim miejsce, nawet może zbytnio idealizując ich Polskę), słucham Iwony Stachera, prowadzącą lekcję… nie tylko historii..

– Dzisiaj patriota charakteryzuje się wysokim poziomem świadomości historycznej definiowanej poprzez takie elementy, jak: wiedza historyczna, stosunek do przeszłości, poczucie dumy narodowej, dbanie o dobrą poprawną znajomość języka polskiego, poprawną polszczyznę.

 Młodzież nie kwestionuje znaczącej roli historii w strukturze kompetencji współczesnego człowieka. Dostrzega związki przyczynowo skutkowe między przeszłością i teraźniejszością. Mają także świadomość roli historii w budowaniu więzi społecznych co za tym idzie, umacnianiu poczucia tożsamości z własnym narodem i krajem. Dumy narodowej, poczucia dumy z bycia Polakiem i patriotą.

Patriota dzisiaj to człowiek dobrze znający historię swojego kraju dbający o kulturę język.

Niewątpliwym czynnikiem „dumotwórczym” dla większości jest historia własnego narodu nacechowana spektakularnymi militarnymi zwycięstwami. Patriotyzm jest uznawany za cenną wartość przez zdecydowaną większość. Najłatwiej jest kojarzony z gotowością oddania życia za ojczyznę. Rzadziej jako egzemplifikacja tej postawy wymieniana jest rzetelna praca i troska o znajomość własnej historii i kultury. Młodzież dostrzega sens w poświęceniu się dla ojczyzny. W powszechnej afirmacji postaw patriotycznych widzimy wzrost i większe zainteresowanie autentycznie prezentowanych przejawów takich zachowań, czego dowodem są  licznie obchodzone uroczystości w wielu miejscach na świecie podczas programu Niepodległa – istnieje pewnego rodzaju moda na tradycję.

Są to dni radosne wyjątkowe które służą budowaniu wspólnoty – mówi wyraźnie poruszona Iwona Stachera, nauczycielka i kierownik Szkoły Polskiej im. 2. Korpusu Polskiego przy Konsulacie Generalnym RP w Mediolanie z siedzibą w Bolonii

Moi rozmówcy jakby wsłuchali się w siebie. Jest niedzielne popołudnie, co prawda okres pandemiczny, ale to zawsze wolne popołudnie dla ich rówieśników. Oni w szkole polskiej zastanawiają się nad patriotyzmem, polskością czy może szerzej – nad przynależnością ….

– Macie po 12-cie, 13-lat. Jak chcecie żyć? Co jest dla Was ważne?

– Chciałbym być inżynierem, może informatykiem…, ale nie wiem, gdzie będę studiował…Moi rodzice myślą o powrocie do Polski, a wtedy ja z nimi … – zamyśla się Dominik.

-Tata jest Włochem, więc nie ma planów powrotu… Ja nie muszę na razie myśleć, gdzie będę studiować chemię – słychać tylko głos, bo problemy z internetem na chwilę wyłączyły kamerkęSebastiana.

– Moja Ojczyzna jest tu i tu, we Włoszech mam przyjaciół i moje życie codzienne, Polska to wakacje… Nie wiem, co wybiorę – tyle rzeczy mnie interesuje…- oznajmia Jennifer Jarema.      

Naród, który traci pamięć przestaje być narodem staje się jedynie zbiorem ludzi czasowo zajmującym dane terytorium” – Józef Piłsudski

Co to było? Na pewno nie tylko lekcja historii poświęcona Bitwie Warszawskiej.  Młodzi ludzie, których jedno lub dwoje rodziców jest Polakami i którzy praktycznie od urodzenia żyją we Włoszech są głodni wiedzy na temat kraju ich przodków. Odchodzą święta narodowe polskie, biorąc np. udział w mszach na cmentarzu w San Lazzaro aby uczcić polskich bohaterów, którzy oddali swoje życie w walce o Bolonię. Ci nastolatkowie co drugą sobotę i niedzielę spędzają w polskiej szkole, aby – jak sami mówią- poznać język i kulturę. To wszystko ich kształtuje, szlifuje im charakter. Czasami czują się trochę wyizolowani w szkole włoskiej, czasami idealizują wszystko co polskie, bo kojarzy im się to z beztroską, wakacjami, babcinymi przysmakami. Wspólne poznawanie historii, jak dzisiejsza lekcja poświęcona Bitwie Warszawskiej, buduje ich wspólnotę szkolną a może i dalej – narodową. Na pewno pozwala widzieć szerzej, krytycznie patrzeć nie tylko na dzieje Polski ale też Włoch czy świata w ogóle. Czy to przekuje się na ich sukces życiowy, niezależnie od tego gdzie przyjdzie im żyć i działać – jest na to duża szansa, bo … to mądre dzieciaki! To było dla mnie coś więcej niż lekcja historii online w VII i VIII klasie w Szkole Polskiej im. 2. Korpusu Polskiego przy Konsulacie Generalnym RP w Mediolanie z siedzibą w Bolonii, prowadzonej przez Iwonę Stacherę.

Uczniów szkoły polskiej szczególnie zainteresował materiał o Bitwie Warszawskiej, który na ich prośbę udostępniam

-Umawiamy się na spotkanie za rok… wtedy powiecie mi, co Wam się udało a co nie…

Może być – padaodpowiedź chóralna

  Ewa Trzcińska   




One thought on “Lekcja historii czyli życia?

  1. Anita

    Bardzo wzruszajacy artykul ,jak polskie dzieci we Wloszech pragna uczyc sie polskiej historii i tradycji zycze wytrwalosci !

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

− 2 = 3