Anna Domalanus: Testament Paderewskiego. Kto zyskał?

W Poznaniu Ignacy Jan Paderewski cieszy się wielką estymą od swojej pierwszej wizyty w 1918
roku, a był w tym mieście kilkakrotnie. W 1920 został Paderewski honorowym obywatelem Poznania, a w
1924 jednym z pierwszych doktorów honoris causa Uniwersytetu Poznańskiego. W tym samym roku imię Paderewskiego otrzymało jedno z poznańskich gimnazjów. W 1928 na Hotelu Bazar, gdzie mieszkał
odsłonięto tablicę pamiątkową. W 1931 w Poznaniu odsłonięto ofiarowany mieszkańcom Poznania przez Paderewskiego pomnik prezydenta W. Wilsona. Ulica przylegająca do Bazaru od 1945 r. nosi imię
Paderewskiego. Akademia Muzyczna w Poznaniu także nosi jego imię, a przed nowym budynkiem tej uczelni stanął pomnik wirtuoza. W ramach obchodów rocznicy Powstania Wielkopolskiego od 1988 odtwarzany jest wjazd mistrza na Dworzec Letni i przejazd przez miasto. W 1992 roku wracając
do Polski na zawsze Paderewski po raz ostatni odwiedził Poznań.


W Archiwum UAM oprócz dokumentów dotyczących doktoratu honoris causa znajduje się w zbiorach specjalnych teczka zatytułowana „Sprawa spadku po I.J. Paderewskim”.


Intrygujące, szczególnie biorąc pod uwagę, że był Paderewski jednym z najbogatszych artystów
swoich czasów, a jego majątek szacowano na ok. milion dolarów. W jego skład wchodziły między innymi nieruchomości, dzieła sztuki, pamiątki i dokumenty historyczne, cenne książki oraz inne kolekcje.
Dlaczego radca prawny UAM interesował się tym majątkiem? Odpowiedź przynosi wyciąg z testamentu Ignacego Jana Paderewskiego, którego fragment jest dodrze znany: „Wszystkie zrealizowane pieniądze, które po opłaceniu podatków i kosztów przeszło 650 tys. dolarów wynosić powinny, proszę umieścić w
pewnych, 5% papierach państwowych lub miejskich zagranicznych, o ile można amerykańskich. […] Pieniądze te uważam za własność Narodu i dlatego proszę, by je przekazano Uniwersytetowi Jagiellońskiemu w Krakowie. […] Życzeniem jest moim, ażeby po wygaśnięciu dożywoci, a raczej w miarę ich wygasania, Wszechnica Jagiellońska w Krakowie ustanowiła coroczne nagrody dla młodzieńców, Polaków-chrześcijan, w wieku od lat 18 do 22, za wykazanie w drodze konkursu najlepszej znajomości polskiego języka. […] Pozostałość raczy Wszechnica Jagiellońska podzielić na pięć równych części, zachowując jedną na potrzeby własne, przekazać drugą uniwersytetowi polskiemu we Lwowie, trzecią uniwersytetowi polskiemu w Poznaniu (na cele uznane jako najpilniejsze przez odnośne ciała profesorskie), czwartą Konserwatorium Muzycznemu w Warszawie, piątą zaś ofiarować Radzie Opiekuńczej Gimnazjum im. I.J.Paderewskiego w Poznaniu na potrzeby tegoż gimnazjum.” Poza tym w posiadłości mistrza w Riond Bosson miał powstać dom pracy twórczej dla młodych, polskich muzyków, część zbiorów miała być przekazana do jednego z polskich muzeów, a część do Muzeum Polonii w Chicago.


Na temat testamentu I.J. Paderewskiego i postępowania spadkowego krążyło po śmierci mistrza
wiele domysłów i plotek. Zaangażowane były sądy w czterech krajach na dwóch kontynentach,
rodzina i współpracownicy pianisty, wielu adwokatów i osoby postronne, jak Simone Giron de
Pourtales, autorka książki o Paderewskim.


Testament sporządził Paderewski w 1930 roku w związku ze spodziewaną operacją. Zmarł w 1941
roku, jego testament otwarto w 1949, ale jak wynika z dokumentacji przechowywanej w Archiwum
UAM już w 1946 rozpoczynają się próby przejęcia majątku Paderewskiego przez… no właśnie.
Przez kogo? Formalnie 7.02.1947 roku do sądu Grodzkiego w Łodzi wpłynął wniosek Józefa
Paderewskiego o wszczęcie postepowania spadkowego po jego przyrodnim bracie. Józef domagał się
stwierdzenia, że do spadku po Ignacym mają prawo jego ustawowi spadkobiercy, gdyż nie
pozostawił on testamentu. Sprawa została przekazana do Bydgoszczy i tam ustanowiono kuratora
ewentualnego spadku w kraju – adwokata Ludwika Wirskiego. Ponieważ jednak było już wiadomo,
że testament istnieje, sąd musiał podjąć kroki w celu jego odnalezienia. Ten etap sprawy zakończył
się 1.04.1949 kiedy otwarto przechowywaną w Banku Morgana kopertę i odczytano ostatnią wolę
Ignacego, której egzekutorem miał zostać Sylwin Strakacz, który już wcześniej pisał do Józefa
Paderewskiego proponując mu współpracę przy realizacji projektów związanych z tworzeniem
Fundacji Paderewskiego. Jednocześnie MSZ RP prowadziło działania w Stanach Zjednoczonych i
Szwajcarii i Polsce mające na celu przejęcie schedy po pianiście. I tu mamy odpowiedź na
postawione wcześniej pytanie – to nie Józef dążył do zagarnięcia dóbr po zmarłym bracie (choć
zapewne miał nadzieję na jakąś ich część) ale ówczesne władze polskie, czemu Strakacz
zdecydowanie się przeciwstawiał. Już w 1947 r pisał do synowej Heleny Paderewskiej „Sprawa
dawno już byłaby uregulowana gdyby nie fakt oddania Polski w ręce bolszewików. Gdyby Polska
naprawdę była wolna, Riond Bosson byłbym już był przekazał jakiejś naukowej instytucji, najprawdopodobniej Krakowskiej Akademii Umiejętności. […] Oczywiście, że w takich warunkach
nie może być mowy o przekazaniu im Riond Bosson, bo może zamiast młodych poetów czy
muzyków posłaliby tam na wakacje zasłużonych komunistów – a to niewątpliwie nie mogło leżeć w
intencjach Pana Prezydenta. […] z bolszewikami nie będę prowadził rozmów. Cały majątek jest pod
kontrolą sądów, zarówno w Szwajcarii, jak i w Ameryce. Dostanie go kiedyś Naród Polski, bo taka
była intencja Pana Prezydenta, ale nie dostaną go komuniści, a im właśnie o to chodzi”. Obawiał się
– i miał rację, że „ … agentom komunistycznego rządu chodzi o zagarnięcie spuścizny po Wielkim
Polaku i wykorzystanie Jego czystego imienia dla swoich politycznych celów”.


Niestety, Strakacz przegrał nierówna walkę z ówczesnym rządem polskim. Miał ograniczone środki
finansowe, a dla władz PRL sprawa stała się priorytetowa, angażowano – o czym Strakacz był
informowany – wielu dobrych i drogich prawników, dążono do orzeczenia korzystnego dla Józefa
Paderewskiego (czyli PRL). W tej sytuacji ustanowiony przez Ignacego Paderewskiego egzekutor
jego testamentu zdecydował się zaakceptować propozycję adwokatów strony polskiej i przyjął
pozasądową umowę. Pisał do żony: „Może okazałem słabość charakteru, idąc na tę ugodę, ale jak
sobie uprzytomniłem naszą sytuację i nasz wiek, i całe to ciągłe targanie nerwów, […] doszedłem do
wniosku, że ryzyko i poświęcenie są za duże, aby walczyć z wiatrakami sam jeden. Czy ja będę
wykonywał testament Pana Prezydenta, czy jakiś szwajcarski adwokat, wyjdzie na jedno. I tak
majątek Pana Prezydenta jest zaprzepaszczony, i jeżeli nic się w Polsce prędko nie zmieni, przejdzie
pod kontrolę bolszewików.”

Po ogłoszeniu w lutym 1950 r. w Monitorze Polskim obwieszczenia sądowego o wszczęciu
postepowania spadkowego po Paderewskim zgłosiło się wielu pretendentów.
Pod koniec 1951 roku zaczęły trafiać do Warszawy zbiory Paderewskiego, w skrzyniach i workach.
W zachowanych dokumentach znajdujemy wzmiankę, że w 1952 roku dokonano po raz pierwszy
podziału części majątku ruchomego (82 skrzynie ) należącego do spadku po wielkim Polaku. W
wyniku tego podziału legaty i dożywocia otrzymali miedzy innymi: Henryk Sztompka, Leopold
Szpinalski, Kazimiera Nawrocka, Anna Ratyńska, Józef Paderewski, Leon i Maria Wilkońscy i
Uniwersytet Jagielloński w Krakowie. Ponadto w 1955 roku Sąd Powiatowy w Bydgoszczy
przekazał dalszą kwotę 206 090,18 zł Uniwersytetowi Jagiellońskiemu, a Józefowi Paderewskiemu
28.107,38 zł z tytułu dożywocia. Tyle dokumenty. A jak wyglądała rzeczywistość?


Uniwersytet Jagielloński rzeczywiście jakieś pieniądze otrzymał. Wypłacano je w polskich złotych
(po bardzo niekorzystnym kursie). Zgodnie z wolą Paderewskiego część funduszy UJ przeznaczył na
własne potrzeby, m.in. wybudowano Collegium Paderevianum i kupiono aparaturę do badań
naukowych. Resztę rozdzielono pomiędzy pozostałe uczelnie wymienione w testamencie – w tym UAM. Uniwersytetowi Jagiellońskiemu udało się także pozyskać część księgozbioru mistrza przeznaczoną początkowo dla S.Strakacza i Henryka Opieńskiego. Obecnie znajduje się on w gestii Ośrodka Dokumentacji Muzyki Polskiej XIX i XX Wieku im. I. J. Paderewskiego UJ. Zgodnie z zapisem testamentu na rzecz UJ przeszły także prawa autorskie i tantiemy.


Józef Paderewski natomiast dostał trochę rzeczy o minimalnej wartości materialnej i niewielkie sumy
pieniędzy wypłacane kwartalnie. Żył w ubóstwie.


Wśród beneficjentów testamentu był także S.Strakacz, który oprócz części księgozbioru miał
otrzymać 20 000 dolarów, kwotę tę przy podziale spadku zmniejszono do 6 000, a córka Sylwina
twierdziła, że nigdy jej nie otrzymał.


Wydawałoby się, że na tym koniec. Majątek wielkiego człowieka został podzielony i w dużej części
roztrwoniony. Sprawy sądowe zamknięte. Jednak w latach 90 tych XX w. do prokuratury Rejonowej
w Bydgoszczy został skierowany wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie roztrwonienia przez
przedstawicieli władz polskich masy spadkowej po Ignacym Paderewskim, a do Prokuratury
Rejonowej w Warszawie w sprawie wykradzenia z archiwum MSZ przez Manfreda Lachsa (jednego
z prawników działających na rzecz przejęcia przez PRL spadku po Paderewskim) dokumentów
dotyczących likwidacji tego spadku i obciążających go osobiście. Postepowanie zakończyło się
orzeczeniem: „… Opisany stan faktyczny usunięcia dokumentów z archiwum MSZ wyczerpuje
dyspozycje art. 268 kk. (Kto niszczy, uszkadza, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa
wyłącznie rozporządzać, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3) Wątpliwości nie budzi fakt,
że dokumenty te usunął Manfred Lachs. Z uwagi na fakt, że wyżej wymieniony zmarł w dniu 14. 01.
1993 r., postępowanie w sprawie postanowiono umorzyć”. Sprawa o roztrwonienie majątku także
została umorzona, z uzasadnieniem: „… Z zebranych materiałów wynika, że w związku z
rozpoznaniem sprawy spadku po Ignacym Paderewskim naruszenia prawa dopuściły się zarówno
organy wymiaru sprawiedliwości, jak i przedstawiciele MSZ. Jednakże zarówno z dokumentacji
zgromadzonej przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, jak i z akt
Sądu Powiatowego w Bydgoszczy dotyczących spadku po I. Paderewskim nie wynika, by sposób
rozdysponowania masą spadkową nosił znamiona zbrodni w rozumieniu ustawy o GKBZpNP.
Jakkolwiek ustalono, że nie wszystkie zapisy i polecenia zawarte w testamencie I. Paderewskiego
zostały wykonane, to jednak nie ma żadnych dowodów na to, że przedmiotowy spadek został w
sposób zbrodniczy roztrwoniony”.


Może nie w sposób zbrodniczy, ale jednak.


Z majątku zgromadzonego przez Paderewskiego korzysta – zgodnie z wolą mistrza – naród. Może
tylko w małej części, jednak Uniwersytet Jagielloński i inne uczelnie, gdzie trafiło choć trochę przeznaczonych dla nich pieniędzy to instytucje pracujące na rzecz dobra narodu. Przychodzą tu na
myśl słowa Paderewskiego z jego przemówienia na uroczystości nadania tytułu doktora honoris causa UP: …”Lecz na tym tle budzi się materializm. Każdy pożąda dostatku i dobrobytu i temu dziwić się nie można. Obecnie narody mobilizują handel, przemysł rolnictwo dla osiągniecia stałej ekonomicznej przewagi. Podnoszą się głosy, że potęga ekonomiczna jest wyższą od potęgi ducha.(…) Lecz tak pojęty materializm jest niedorzecznym bluźnierstwem. Są przecież dziedziny, gdzie człowiek pracuje nie dla materialnej korzyści (…). Są to dziedziny najwyższej kultury człowieczej.”


Może niewiele zostało rzeczy materialnych. Jednak ogromne dziedzictwo Paderewskiego w sferze
duchowej i kulturalnej jest nie do przecenienia i wzbogaca naród polski zgodnie z wolą mistrza.

Tekst: Anna Domalanus. Autorka korzystała z materiałów archiwalnych z Archiwum UAM oraz: http://www.paderewski.muzykologia.uj.edu.pl/ignacy-
jan-paderewski/testament-i.j.-paderewskiego;

https://tygodnik.tvp.pl/46102934/brudna-gra-o-spadek-jak-komunisci-
zagrabili-majatek-ignacego-paderewskiego; http://niniwa22.cba.pl/testament_paderewskiego.htm.




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

− 1 = 6