Chwila na refleksję z okazji Światowego Dnia Ludności

11 lipca obchodzimy Światowy Dzień Ludności, to moment na chwilę statystyki i … refleksji. W 2060 roku liczba ludności przekroczy 10 miliardów. Realnym zagrożeniem staje się brak wody i żywności.

Z roku na rok jest nas coraz więcej, według prognoz ONZ do 2060 roku przekroczymy 10 mld osób, a w 2100 roku przyrost wyhamuje wszędzie z wyjątkiem Afryki. To właśnie na Czarnym lądzie urodzi się co drugie dziecko na koniec wieku, najwięcej w Nigerii. Już dziś brakuje tam dostępu do usług zdrowotnych, edukacji, ale i wody czy żywności. To wszystko nasili ruchy migracyjne – przewiduje się że do 2050 roku nawet miliard osób nie będzie już mieszkać na terenach, na których się urodzili.

W 1950 roku populacja Ziemi liczyła 2,5 mld osób i od tego czasu rosła w tempie 1–2 proc. rocznie. Od połowy lat 70. XX wieku przybywały kolejne miliardy obywateli w odstępach około 13-letnich. W 2019 roku ludność świata liczyła około 7,7 mld osób. Według prognoz Organizacji Narodów Zjednoczonych do roku 2060 populacja świata przekroczy 10 mld, a do 2100 roku sięgnie 10,9 mld i przyrost wyhamuje. Dla ilu z nas, mieszkańców Ziemi nie wystarczy podstawowych dóbr? Według prognoz ONZ liczba ludności Afryki z dzisiejszych 1,3 mld mieszkańców osiągnie wielkość 4,3 mld pod koniec wieku (Europa dziś – 741,4 mln, a w 2100 – 630 mln). Populacja Azji będzie rosnąć tylko do końca lat 50. XXI wieku – do poziomu 5,3 mld – i do roku 2100 roku spadnie do 4,7 mld (dziś – 4,6 mld).

Jeszcze większym problemem mogą stać się choroby zakaźne, które szybko się przenoszą w dużych skupiskach ludzi. COVID-19 pokazał jak łatwo można ogarnąć pandemią cały nasz glob, podobnie może stać się w przypadku innych chorób zakaźnych, na przykład przenoszonych drogą wodną. Dołączmy do tego brak odpowiedniej opieki zdrowotnej i wyłaniający się obraz nie można uznać za pozytywny.

Co nas czeka? Wraz z przeludnieniem możemy spodziewać się zmian klimatycznych, konfliktów zbrojnych i oczywiście ruchów migracyjnych. Do 2050 roku nawet miliard osób nie będzie już mieszkać na terenach, na których nie da się przeżyć. Dziś 108 mln osób wymaga pomocy humanitarnej ze względu na klimat. Ta liczba stale rośnie i do końca dekady wzrośnie nawet o połowę.

Jak podaje Polskie Towarzystwo Studiów nad Przyszłością, populacja będzie wzrastać nie tylko Afryce i Azji, ale i w Ameryce Północnej czy Oceanii. Jednak w porównaniu z Czarnym Lądem czy Azją,  będzie się to odbywało na nieznacznym poziomie (do 1 proc. rocznie). W Ameryce Południowej po 2060 roku populacja, tak jak w Azji, zacznie się kurczyć. Ludności Chin będzie przybywać do roku 2031, a Japonii i Korei Południowej zaczną się kurczyć już po roku 2020.  W Indiach będzie więcej ludności niż w Chinach już w roku 2027 i będzie rosła do 2059 roku, do poziomu 1,7 mld (dziś niemal 1,4 mld), a ludność Indonezji będzie rosnąć do 2067 roku.

To wszystko prognozy, ale nie napawające zbyt dużym optymizmem. Mamy coraz mniej czasu, aby zareagować i zadbać tak o nas jak i naszą planetę.

Korespondencja: Ewa Trzcińska –   ekspert biznesowy, doświadczony organizator eventów biznesowych i targowych, tłumaczka języka włoskiego, prezes Polskiej Izby Biznesowej we Włoszech CAPI. Kontakt [email protected]




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

− 5 = 2