ITALOMANIA na Cmentarzu Włoskim w Warszawie

W ten jesienny, listopadowy czas, skłaniający do refleksji i zadumy, działająca na Ursynowie
w Warszawie już szósty rok grupa ITALOMANIA wybrała się na Cmentarz
Włoski
. Cmentarz znajduje się przy ulicy Marymonckiej 40, ma powierzchnię 0,8 ha i kształt
kwadratu. Powstał w 1926 roku (inne źródła podają rok 1929) na wyraźną prośbę
ówczesnego włoskiego rządu.


Po I wojnie światowej na terenie przedwojennej Polski, państwa, które dopiero co
powstało, istniało bardzo wiele rozsianych po różnych miejscach grobów i zbiorowych mogił
poległych tu obywateli Włoch. Zaistniała potrzeba utworzenia cmentarza, by w jednym
miejscu zgromadzić szczątki poległych. Pierwotnie pochowano tu 898 żołnierzy włoskich
(inne źródła: 868). Po II wojnie światowej, w latach 1957-67 złożono na cmentarzu prochy
1415 Włochów (inne źródła: 1505), którzy zginęli lub zostali zamęczeni w obozach
jenieckich i koncentracyjnych na terenie Polski.


Przy wejściu powitał nas pan Paweł Sendal, kustosz/opiekun Cmentarza z ramienia
Ambasady Włoskiej. Zaimponowała nam ogromna wiedza pana Pawła i serdeczne oddanie,
z jakim poświęca się swojej pracy.

Oprowadził nas po Cmentarzu i umiał odpowiedzieć na każde pytanie! Udostępnił nam katakumby (zbudowane w 1951 roku), do których ze wzruszeniem weszliśmy… Szczególne wrażenie robiły na nas fotografie kobiet (matki, żony?)
umieszczone przy niektórych imiennych tabliczkach… Po wyjściu z katakumb poznaliśmy opisaną na blogu Aleksandry Seghi MOJA TOSKANIA historię Giorgio Sarteschi i poszukiwaniach prowadzonych przez jego rodzinę.


Za wygląd cmentarza, pierwotny projekt i utrzymanie całkowicie odpowiedzialna jest strona
włoska. Cały czas obecne są tu liczne flagi Republiki Włoskiej, wieńce i kwiaty świadczyły o
niedawnej uroczystości. My też zostawiliśmy swój ślad: zapaliliśmy trzy znicze w barwach
narodowych Włoch od naszej Grupy.


Chodziliśmy niespiesznie po zadbanym cmentarzu, spoglądaliśmy na rzędy jednakowych
nagrobków i na wyryte na nich nazwiska… Dobrze, że ci nieszczęśni Włosi, których zły los
przywiódł do kraju, którego nie znali, nie kochali, z którym nic ich nie łączyło i tu dokonali
żywota, mają przynajmniej swój kawałek ziemi pod obcym niebem. Ale straszne i okrutne
jest to, że tu umierali, z ran, z chorób, z wycieńczenia, jak to w warunkach wojennych… z
dala od bliskich i swojej ukochanej, słonecznej Italii…Ostatnim akcentem było wpisanie się
do księgi pamiątkowej Cmentarza…

Szczegóły naszej wizyty na naszej stronie internetowej italomania.org

Tekst: Maja Malinowska

Autorzy zdjęć: Beata Tokaj-Smoczkiewicz, Barbara Stasz, Hanna Kwiatkowska, Franciszek
Trynka, Maja Malinowska




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

80 + = 82