Maestro Ennio Cominetti: „Polska stała się już moją drugą ojczyzną… Znalazłem tam wspaniałych ludzi”

Maestro Ennio Cominetti – kompozytor i dyrygent, organista, miłośnik muzyki i historii muzyki, autor wielu bardzo ciekawych książek, m.in.: „Włochy-Polska, pięć wieków muzyki” „Damy muzyki. Bohaterki muzycznego świata wczoraj i dziś” lub „Przywary sztuki. Słabostki, nieszczęścia, intrygi, rywalizacje, zazdrości, dziwactwa, które sprawiły, że życie najsłynniejszych muzyków było żywe, pełne przygód i uroku” „Ach, jakie piękne życie… Przewodnik po przyjemnościach przy stole i miejscach pobytu wielkiego Rossiniego” „Muzyka na… stole. Receptury wielkich włoskich muzyków. Wyd. włoskie i angielskie”…

Dziś mamy ogromną przyjemność gościć na naszych łamach Maestro Ennio Cominetti

Czy po tych fascynujących badaniach, które Pan przeprowadził, uważa się Pan bardziej za muzyka, czy może raczej za historyka lub pisarza…? Która z pasji dominuje w pana pracy?

Lubię być definiowany jako „muzyk”: jednak sprawiła mi ogromną przyjemność prezenterka niemieckiego programu radiowego gdy nazwała mnie „charyzmatycznym muzykiem w prawdziwym tego słowa znaczeniu”. Uważam jednak, że nie można być dobrym muzykiem, jeśli nie zna się historii Człowieka (obecnie nazywane antropologią) i Społeczności, wad, zalet, sztuki i nie tylko muzycznej. Ponieważ wszystko jest ze sobą połączone: sztuka jest wyrazem czasu, w którym powstała. Dlatego uważam, że większość dzisiejszych odtwórców myli się, zajmując się jedynie precyzją nut lub niewolniczą interpretacją ówczesnych traktatów (mam tu na myśli tzw. odtwórców „filologicznych”), ponieważ każda strona muzyczna narodziła się we własnym kontekście, który należy brać pod uwagę za każdym razem, gdy się ją powiela. Chociaż nie należy zapominać, że jesteśmy w XXI wieku i nasza wrażliwość bardzo różni się od wrażliwości ludzi z poprzednich epok.

Kim są pańscy czytelnicy? Zwraca się Pan do studentów, muzykologów czy do szerokiej publiczności aby przedstawić świat muzyki klasycznej i jej mistrzów w bardziej atrakcyjny i ciekawy sposób?

To zależy od tego, co piszę: napisałem eseje, jeden z analizą Das Wohltemperierte Klavier Jana Sebastiana Bacha i biografię Marco Enrico Bossiego; w tym przypadku zwróciłem się do ekspertów. Ale przede wszystkim chcę zwracać się do szerokiej publiczności, opowiadając im o muzyce „bez filtrów”, z ironią, a nawet z lekkim lekceważeniem: dlatego powstały „Przywary Sztuki” i „Damy muzyki”, po których wkrótce powstaną kolejne. Są też zabawne biografie: Rossiniego, Verdiego, napisane dla wszystkich: nawet jeśli jest to trudne do przekazania, bo jest wielu ludzi, którzy uważają, że muzyka klasyczna jest tematem dla nielicznych wybranych. Ja natomiast chcę dotrzeć do tych wszystkich, którzy nigdy nie byli na koncercie i być może, zwabieni ciekawością, mogą kiedyś wreszcie wstąpić do teatru czy kościoła, aby posłuchać muzyki.

Wracając do pana ostatniej książki „Włochy-Polska, pięć wieków muzyki”, proszę nam opowiedzieć o swoich związkach z polską muzyką, kiedy narodziło się pana zainteresowanie Polską i polskimi kompozytorami? Proszę opowiedzieć o swoich doświadczeniach, koncertach, relacjach kulturowych…

Polska stała się już moją drugą ojczyzną: odwiedzam ją od upadku muru berlińskiego. Miałem bardzo dużo koncertów, przemierzając ją wzdłuż i wszerz, z północy na południe, ze wschodu na zachód, zarówno w dużych miastach, jak i w małych wiejskich kościołach. Znalazłem tam wspaniałych ludzi: może dlatego że zawsze starałem się pokazać szczerze kim jestem, ale zawsze byłem przyjmowany jako przyjaciel. Nawiązałem wspaniałe relacje z jednymi z najwybitniejszych polskich organistów, wszystkimi na najwyższym poziomie artystycznym i ludzkim.

Kiedy ktoś zaczął opowiadać mi o Bonie Sforza, która była królową Polski, chciałem się temu przyjrzeć lepiej: zacząłem przeszukiwać, czytać i badać archiwa. Nie ukrywam, że otworzył się przede mną niezwykły świat, również złożony z ważnych nazwisk, które wymieniały się swoimi artystycznymi doświadczeniami, o czym potem chciałem opowiedzieć w książce. Książka, która mnie też zaskoczyła różnorodnością tematów, którą starałem się opowiedzieć w prosty i przystępny sposób każdemu, chociaż zdaję sobie sprawę, że niektóre rozdziały nie należą do najbardziej… przyswajalnych. Ale zależy mi na tym, aby książka zawierała tak wiele ciekawostek. Ciekawostki, które mogłyby zainteresować zarówno muzyków, jak i zwykłych entuzjastów: próbowałem na przykład uzasadnić podobieństwa pomiędzy organami kościoła Bernardynów w Leżajsku a niektórymi organami sycylijskimi. Gdy znalazłem możliwe przyczyny, otworzył się przede mną świat: dzięki temu czytelnik mojej książki znajdzie nie tylko tematy skierowane w szczególności do muzyków, ale wiele ciekawostek związanych właśnie z kulturowymi związkami między naszymi dwoma narodami. I tak spodobała mi się historia gdy pewnego dnia niejaki Salvini z Mediolanu, po usłyszeniu wspaniałej gry Karola Lipińskiego, zniszczył jego stare skrzypce i podarował mu Stradivariusa. To zrobiło na mnie największe wrażenie i myślę, że zainteresuje czytelników.

Wiemy, że szczególnie leżą Panu na sercu wymiany uniwersyteckie i promocja polskich studentów we Włoszech, mógłby Pan opowiedzieć o niektórych projektach?

Wszystko zaczęło się przez przypadek: byłem w katedrze w Warszawie na koncercie. Rozmawiając o tym i owym z moim przyjacielem Piotrem Rachoniem, organistą tytularnym tego kościoła, powiedziałem mu, że chciałbym zorganizować master class z muzyki włoskiej i podejmę się znalezienia wsparcia finansowego na ten projekt. On zebrał trochę zapisów a ja znalazłem możliwość ugoszczenia sześciorga osób za darmo przez dziesięć dni tutaj w Lombardii. Zorganizowaliśmy to już około dziesięć razy, raz do roku w lecie. Największą satysfakcję, jaką miałem i nadal mam, jest to, że większość studentów, którzy uczestniczyli w tych kursach, nadal jest do mnie przywiązana. Wielu z nich spotykam za każdym razem, gdy jadę do Warszawy; jedna studentka (obecnie znakomita organistka, która robi karierę) zaprosiła mnie też na swój ślub; innemu studentowi, który jest teraz we Włoszech na Erasmusie pomogłem znaleźć zakwaterowanie w Perugii i co tydzień wysyła mi swoje wiadomości. Krótko mówiąc, znalazłem zdecydowanie fantastyczne środowisko, które chciałbym możliwie jak najbardziej rozwijać. Nie przeczę, że chciałabym mieć w Polsce miejsce, w którym mogłbym regularnie prowadzić swoje kursy, z okresowymi wizytami aby śledzić drogę artystyczną tych młodych studentów. Przed Covid odbywało się to zarówno w Warszawie, jak i później w Białymstoku. Teraz mam nadzieję, że gdy problem pandemii zostanie rozwiązany, powrócę, aby mieć do dyspozycji kilka uniwersytetów, które udzielą wsparcia dla mojego projektu.

Jakie ma Pan plany na przyszły rok? Koncerty, podróże, książki? Czego możemy Panu życzyć?

Na rok 2022 zaplanowałem już dwa koncerty w Warszawie, oraz planuję kolejny koncert w 2023. Ponadto będzie mi ogromnie miło gościć wspaniałych polskich organistów w międzynarodowym zjeździe organowym w Lombardii – Circuito Organistico Internazionale – festiwalu, który założyłem 33 lata temu i którego jestem dyrektorem artystycznym. Ponadto zaplanowałem już tydzień Master Class z polskimi uczniami, który odbędzie się w Sanktuarium Montevecchia od 11 do 17 lipca 2022 roku. Nie jest wykluczone, że można do tego tygodnia dodać coś jeszcze, być może w Polsce.

Jeśli chodzi o książki, najważniejsze jest dla mnie teraz przetłumaczenie mojej „włosko-polskiej muzycznej przeplatanki” na język polski: obiecano mi, ale nie ma jeszcze konkretów. To nie jest kwestia finansowa: nie napisałem tej książki, aby zarabiać pieniądze. To, co mnie interesuje, to sprawienie, aby więzi między Włochami a Polską i jej narodem były coraz mocniejsze. Bo wierzę, że to jest największe bogactwo.

Życzymy Panu z całego serca aby wszystko przebiegło zgodnie z pana planami i marzeniami, najlepsze życzenia dla pańskich badań i czekamy na kolejne koncerty i książki!

Dziękuję droga Pani Agnieszko, pani życzenia napawają mnie radością i wzruszeniem. Trafiła Pani w sedno: ma do czynienia z osobą, która uwielbia marzyć, ale na szczęście udaje jej się też być konkretna. Pozostańmy w kontakcie, bo potrzebuję pani pomocy, jak wielu ludzi dobrej woli. Jestem przekonany, że zaskakujące rezultaty można osiągnąć tylko dzięki synergicznej pracy i wymianie wzajemnych doświadczeń. A to przede wszystkim w imię starodawnego braterstwa obu naszych Narodów, które – zwróćmy uwagę – nasi poprzednicy chcieli już zapieczętować w tekstach naszych hymnów narodowych.

Z Maestro E. Cominetti rozmawiała Agnieszka B. Gorzkowska

……………….

Maestro Ennio Cominetti podczas prezentacji książki w Konsulacie Generalnym RP w Mediolanie z Panią Konsul Generalną Adrianną Siennicką

L’intervista in italiano

Maestro Ennio Cominetti – maestro compositore e direttore d’orchestra, organista, amante della musica e della storia di musica, autore di tanti interessantissimi libri , per es.:

„Italia-Polonia, cinque secoli di musica”, “Le signore della musica. Donne protagoniste del mondo musicale di ieri e di oggi”, “Vizi d’arte. Debolezze, miserie, intrighi, rivalità, invidie, stranezze e bizzarrie che hanno reso movimentata, avventurosa ed avvincente la vita dei più noti musici”, “Ah, che bel vivere… Guida ai piaceri della tavola e ai luoghi del grande Rossini”, “Musica in… tavola. Le ricette dei grandi musicisti italiani. Ediz. italiana e inglese”, “Leonardo e la musica”, “Mozart in Lombardia”….

Dopo tutte queste affascinanti ricerche che ha svolto si ritiene più musicista o piuttosto storico o scrittore…? Quale passione prevale nel suo lavoro?

A me piace essere ritenuto un „musicista”: infatti, mi ha fatto immenso piacere quando la conduttrice di un programma radiofonico tedesco mi ha definito „un musicista carismatico nella vera accezione del termine”. Tuttavia, è mia convinzione che non si possa essere dei buoni musicisti se non si conosce a fondo la storia dell’Uomo (quella che oggi si definisce Antropologia) e della Società, dei suoi vizi, delle sue virtù, della sua arte, non solo musicale. Perché è tutto collegato: l’arte è l’espressione del tempo che l’ha vista nascere. Per questo ritengo che la maggior parte degli interpreti di oggi sbaglino ad occuparsi solamente della precisione delle note o della interpretazione pedissequa dei trattati dell’epoca (qui mi riferisco agli interpreti cosiddetti „filologici”), perché ogni pagina musicale è nata in un suo contesto, che deve essere considerato ogni volta che si riproduce. Anche se non va dimenticato che siamo nel XXI secolo e che la nostra sensibilità è assai diversa da quella degli uomini delle epoche passate.

Chi sono i suoi lettori? Si rivolge agli studenti, agli studiosi di musica o al pubblico vasto per presentargli il mondo della musica classica e i suoi protagonisti in modo più attraente e curioso?

Dipende da cosa scrivo: ho scritto dei saggi, uno con l’analisi del Das Wohltemperierte Klavier di Johann Sebastian Bach e una biografia di Marco Enrico Bossi; in questo caso mi sono rivolto agli esperti. Però voglio soprattutto andare verso un pubblico vasto, raccontandogli la musica „senza filtri”, con ironia e anche con un po’ di irriverenza: per questo sono nati „Vizi d’arte” e „Le signore della musica”, a cui ne seguiranno presto altri. Poi ci sono le biografie divertite e divertenti, di Rossini, di Verdi, scritte per tutti: anche se è difficile far passare questo messaggio perché c’è molta gente che ritiene che la musica classica sia un fatto per pochi eletti. Io invece voglio arrivare a tutti coloro che non hanno mai frequentato un concerto e che magari, attratti dalla curiosità, possano un giorno finalmente mettere piede in un teatro o in una chiesa ad ascoltare musica.

Tornando al suo ultimo libro „Italia-Polonia, cinque secoli di musica”, ci parli del suo legame con la musica polacca, quando è nato il suo interesse verso la Polonia e i compositori polacchi? Ci parli delle sue esperienze, dei suoi concerti, rapporti culturali…

La Polonia è ormai diventata mia seconda Patria: la frequento da quando è caduto il Muro di Berlino. Ho tenuto un numero incredibile di concerti, girandola in lungo e in largo, dal nord al sud, dall’est all’ovest, nelle grandi città come nelle piccole chiese di campagna. Vi ho trovato della gente stupenda: sarà che io mi sono posto sempre con grande sincerità per quello che sono, ma sono sono sempre stato accolto come un amico. Ho instaurato dei bellissimi rapporti con alcuni fra i maggiori organisti polacchi, tutti di altissimo livello sia artistico sia umano. Quando qualcuno iniziò a parlarmi di Bona Sforza, che fu regina di Polonia, io volli vederci più chiaro: iniziai a cercare, a leggere e a investigare negli archivi. Non nascondo che mi si è aperto un mondo straordinario, fatto anche di nomi importanti, che si scambiarono le loro esperienze artistiche, che poi ho voluto raccontare nel libro. Libro che ha sorpreso anche me per la varietà degli argomenti, che ho cercato di raccontare in modo semplice e accessibile a tutti, anche se mi rendo conto che qualche capitolo non sia proprio fra i più… digeribili. ;Ma a me interessa il fatto che il libro contenga tante curiosità. Curiosità che potrebbero interessare sia i musicisti ma anche i semplici appassionati: ad esempio, ho cercato di motivare le analogie che intercorrono fra l’organo della chiesa dei Bernardini di Lezajsk con alcuni organi siciliani. Quando ho trovato le possibili motivazioni mi si è aperto un mondo: quindi il lettore del mio libro non troverà solo argomenti specificamente rivolti ai musicisti, ma tante curiosità riferite proprio ai legami culturali fra le nostre due Nazioni.. Così come mi ha fatto sorridere che un giorno un certo Salvini di Milano, dopo aver sentito suonare il grande Karol Lipinski gli distrusse il suo vecchio violino e gli regalò uno Stradivari.  Questo è quello che più mi ha entusiasmato e che credo possa interessare i lettori.

Sappiamo che le stanno molto a cuore gli scambi universitari e la promozione degli studenti polacchi in Italia, ce ne potrebbe descrivere qualche progetto?

Tutto è nato per caso: mi trovavo in cattedrale e Varsavia per un concerto. Parlando del più e del meno col mio amico Piotr Rachon, l’organista titolare di quella chiesa, gli dissi che mi sarebbe piaciuto organizzare della master class sulla musica italiana e che mi sarei impegnato a trovare dei sostegni economici per questo progetto. Lui raccolse alcune adesioni e io trovai la possibilità di ospitare gratuitamente sei ragazzi per una decina di giorni qui in Lombardia. Questo è avvenuto già per una decina di volte, durante l’estate di ogni anno. La più grande soddisfazione che ho avuto, e che continuo ad avere, è che la maggior parte dei ragazzi che hanno frequentato quei corsi mi sono rimasti ancora legati. Con molti di loro mi incontro ogni volta che vado a Varsavia; un’altra studentessa (ora ottima organista già in carriera) mi ha pure invitato al suo matrimonio; ad un altro – che ora si trova in Italia per un Erasmus – ho dato una mano per trovare alloggio a Perugia e ogni settimana mi dà sue notizie. Insomma, ho trovato un ambiente decisamente fantastico, che vorrei ampliare il più possibile. Non nascondo che mi piacerebbe avere uno spazio in Polonia dove poter tenere i miei corsi in modo più regolare, con delle visite periodiche per seguire il percorso artistico di questi giovani studenti. Prima del Covid questo è avvenuto, sia a Varsavia e poi a Bialystok. Ora, spero che una volta si sia risolto il problema della pandemia, di ritornare ad avere qualche Università disponibile a supportare il mio progetto.

Quali sono i suoi progetti per l’anno prossimo? Concerti, viaggi, libri? Cosa le possiamo augurare?

Per il 2022 ho già fissato due concerti a Varsavia, mentre sono in calendario per un altro concerto nel 2023. Poi sarò felicissimo di ospitare alcuni grandi organisti polacchi nel Circuito Organistico Internazionale in Lombardia, il  Festival che ho fondato 33 anni fa e di cui sono il direttore artistico. Inoltre, ho già programmato la settimana di Master Class con gli studenti polacchi, che si terrà al Santuario di Montevecchia dall’11 al 17 luglio 2022. Non è escluso che a quella settimana si possa aggiungere qualcos’altro, magari in Polonia. Per quanto riguarda i libri, quello che mi preme di più ora è di fare la traduzione in polacco del mio „Intrecci musicali italo-polacchi”: ho avuto delle promesse, ma ancora non si è concretizzato nulla. Non è un fatto economico: io non ho scritto questo libro per guadagnare dei soldi. Ciò che mi interessa è rendere sempre più importante il legame fra l’Italia con la Polonia e la Sua Gente. Perché ritengo che questa sia la ricchezza più grande.

Le auguriamo di cuore che tutto vada secondo i suoi piani e sogni, tanti auguri per le sue ricerche e aspettiamo con impazienza i suoi prossimi concerti e libri!

Grazie, cara Signora Agnieszka, I suoi auguri mi riempiono di gioia e di commozione. Lei ha colto proprio nel segno: ha di fronte una persona che ama sognare, ma che fortunatamente riesce ad essere anche concreta. Rimaniamo in contatto, perché  ho bisogno del suo aiuto, come quello di tante persone di buona volontà. Sono convinto che solamente con un lavoro sinergico e di scambio di reciproche esperienze si possano ottenere dei risultati sorprendenti. Questo soprattutto nel nome di una antica fratellanza fra le nostre due Nazioni, che – guarda caso – già i Patrioti nostri predecessori hanno voluto suggellare nei testi dei nostri Inni nazionali.

Intervista a Maestro E. Caminetti realizzata da Agnieszka B. Gorzkowska




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

14 − 12 =