Mistrz języka, humoru i liryki. 20 lat temu odszedł Jeremi Przybora

Jego teksty przeszły do historii polskiej poezji jako niezwykłe połączenie humoru, umiejętności zabawy słowem i poetycką metaforą, zaś współtworzony przez niego wspólnie z Jerzym Wasowskim Kabaret Starszych Panów wszedł do klasyki rozrywki. 20 lat temu zmarł Jeremi Przybora.

Wisława Szymborska powiedziała o nim że „Przybora to mistrzowskie połączenie piosenki lirycznej i żartobliwej. Mistrzowskie, bo nie widać szwów”. Rzeczywiście, Jeremi Przybora kojarzy się nam gównie jako poeta słowa śpiewanego, które – umieszczone w tomikach – broni się równie dobrze jako literatura. Gdy jednak wziąć pod uwagę jego życiorys – początkowo niewiele mogło na tak wielki talent wskazywać.

Urodził się 12 grudnia 1915 r. w Warszawie jako najmłodsze z trojga dzieci w szlacheckiej rodzinie Stefana Józefata Tołkaczewicz-Przybory (1875–1931) i Jadwigi Antoniny Przybory z d. Kozłowskiej (1879–1961). Jak przystało na szlacheckie dziecko – pierwsze imię dostał po bohaterze narodowym, księciu Jeremim Wiśniowieckim. Uczył się najpierw w ewangelickim gimnazjum im. Reja w Warszawie, potem studiował kilka kierunków – żadnego jednak nie skończył. Zamiłowanie do słowa pisanego odkrył wcześnie, w młodości był redaktorem czasopisma literacko-artystycznego „Co proszę?”, gdzie publikował swoje humoreski. Lubił również posługiwać się słowem mówionym, dlatego szybko zapałał miłością do radia, gdzie spikerem został jeszcze przed wojną. Pracę tę podejmował również po wybuchu wojny, m.in. nadając komunikaty Polskiego Radia. W czasie okupacji prowadził sklep, a p o wybuchu Powstania Warszawskiego – zgłosił się na ochotnika do walki. 

Pracę spikera podjął także zaraz po wojnie, najpierw będąc lektorem komunikatów w radiu łódzkim, potem – mając już własną audycję w  Rozgłośni Pomorskiej Polskiego Radia w Bydgoszczy. Gdy w 1948 r. wrócił do Warszawy był już członkiem PZPR (wypisał się 10 lat później) i od razu zaczął pracować w redakcji rozrywki Polskiego Radia. Wtedy też odnowił znajomość z poznanym w radiu jeszcze przed wojną inżynierem radiowym Jerzym Wasowskim: matematykiem, akustykiem i samoukiem-muzykiem. To właśnie Wasowskiemu udało się uruchomić w 1939 r. powalony nalotami na Warszawę nadajnik stacji Warszawa II. 

.

Foto DlaPolonii.pl

.

Przybora znał liczne talenty inż. Wasowskiego i zaproponował mu współpracę przy tworzeniu własnej audycji satyrycznej Radio Eterek. 

Sławę jednak przyniósł zarówno Przyborze jak i Wasowskiemu stworzony wspólnie w początkach polskiej telewizji Kabaret Starszych Panów. Choć żaden z nich nie był wtedy „starszym panem” – odtworzyli świat przedwojennej, szlachecko-mieszczańskiej elegancji, w kontrze do szarego i gnuśnego PRL-u. „Przyświecała mi idea oderwania od szarej i brudnej rzeczywistości, od panoszącego się wokół nas prostactwa” – mówił o tym pomyśle. 

Właśnie w czasach Kabaretu w pełnej krasie ukazał się niezwykły talent literacki Przybory, łączący w z pozoru prostych wierszykach opowieści o nieudanych miłościach, podłościach ludzkich, rozwiązłym życiu „wyższych sfer”, tęsknocie za prawdziwym uczuciem. Do tego wszystko z niezwykłą umiejętnością zabawy możliwościami i trudnościami języka polskiego: dość przywołać tu znany wers jednej z jego piosenek brzmiący „i wespół w zespół by żądz moc móc zmóc”. To nie tylko przykład znakomitego ćwiczenia dykcyjnego od Przybory, ale i próbka jego wysokiej językowej klasy. 

Spod jego pióra wyszły setki równie znakomitych wersów, brzmiących jeszcze lepiej dzięki muzycznej oprawie napisanej przez Jerzego Wasowskiego oraz dzięki wykonawcom – wybitnym polskim aktorom. Śpiewali je Kalina Jędrusik, Krystyna Kwiatkowska, Wiesław Gołas, Barbara Krafftówna, Edward Dziewoński, Mieczysław Czechowicz, Wiesław Michnikowski i wielu, wielu innych. 

Tworzył teksty, pisał scenariusze telewizyjne i radiowe właściwie do końca życia. Prywatnie znany był z równie „hojnego” serca jak bohaterowie jego tekstów: miał trzy żony i przeżył liczne romanse, w tym ujawniony 14 lat temu romans z młodszą o niego o 20 lat Agnieszką Osiecką. Po tej ostatniej znajomości zostały niezwykłe pamiątki: wymiana listów i liścików między tą parą jest kolejną odkrytą porcją znakomitej literatury miłosnej. Jak się okazało to w czasie tego związku powstały najbardziej znane jego przeboje o trudnych miłościach, takie jak „Podła”, „Kaziu zakochaj się” czy „Jeżeli kochać to nie indywidualnie”. 

„Przybora jest częścią naszej recepcji, naszej polskiej umysłowości. Przybora jest swoim tekstem, dla pewnego pokolenia Polaków to postać niezwykle silna. Można powiedzieć że Przybora jest z nas a my jesteśmy z Przybory” – mówi o nim prof. Karol Samsel. (Cała rozmowa dostępna w formie podcastu DlaPolonii>>).

Jeremi Przybora zmarł 4 marca 2004 r. Został pochowany na cmentarzu ewangelicko-reformowanym przy ulicy Żytniej w Warszawie. Zostały po nim znakomite teksty, nagrania telewizyjne i radiowe oraz barwne wspomnienia jego bliskich, rodziny i współpracowników.

Tekst Anna Druś, dziennikarka prasowa i internetowa, pracowała m.in. w Newsweeku, KAI, „Pulsie Biznesu”. Regularnie publikuje w „Pulsie Biznesu”, „Przewodniku katolickim” i portalu Stacja7.

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za granicą 2024 r.

*Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Źródło DlaPolonii.pl




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *