Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Poetka uczuć.

Była jedną z najbardziej rozpoznawalnych poetek dwudziestolecia międzywojennego, ikoną kobiecej wrażliwości i mistrzynią krótkiej, błyskotliwej formy. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska łączyła osobisty ton wyznań z nowoczesnym językiem poezji, a jej życie – pełne miłosnych uniesień, artystycznych fascynacji i niepokojących przeczuć – do dziś pozostaje kluczem do odczytania jej twórczości.

Rodzina, przyjaciele i znajomi Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej zgodnie podkreślali, że było w niej coś magnetycznego. Chciało się z nią przebywać i rozmawiać. Była wrażliwa i inteligentna, delikatna i zadziorna zarazem, uważna i odważna, a przy tym – bardzo kobieca.

Na początku lat dwudziestych XX wieku, gdy była jeszcze niemal nieznaną poetką, spotkał ją w Zakopanem Roman Jasiński – pianista i późniejszy wieloletni dyrektor muzyczny Polskiego Radia. We wspomnieniach Zmierzch starego świata zapisał obraz młodej Marii, zwanej przez najbliższych Lilką, jako osoby o twarzy pięknej i uduchowionej, obdarzonej szczególnym urokiem rozmowy: „Na wszystko reagowała niezmiernie żywo i bezpośrednio, zachowując jakiś przedziwnie miły, ciepły ton naiwnego entuzjazmu”.

W dbałości o własny wizerunek kryła się jednak tajemnica, o której powszechnie wiedziano. Pawlikowska-Jasnorzewska od dzieciństwa zmagała się z deformacją kręgosłupa, wpływającą na sposób chodzenia. Robiła więc wiele, by ukryć fizyczną ułomność – strojem, gestem, wdziękiem i błyskotliwością. Elokwencja i osobisty czar stawały się dla niej formą osłony.

Pochodziła z wybitnego, artystycznego rodu Kossaków, od pokoleń związanego z Krakowem. Jej dziadek Juliusz był słynnym malarzem scen historycznych i batalistycznych; malarstwem zajmowali się także ojciec Wojciech oraz brat Jerzy. Lilka, urodzona w 1891 roku, i młodsza od niej o trzy lata siostra Magdalena – późniejsza Samozwaniec – wybrały jednak literaturę. Magdalena zapisała się w historii jako „pierwsza dama polskiej satyry”.

Rodzinny dom, tak zwana Kossakówka przy krakowskim placu Juliusza Kossaka, był dla Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej przestrzenią formującą wyobraźnię. Willa otulona ogrodem, pełna artystów i intelektualistów, sprzyjała twórczym poszukiwaniom. Poetka przez wiele lat także malowała – najchętniej kwiaty i fantastyczne postacie. Edukacją domową obu córek zajmowała się matka, Maria z Kisielnickich.

Wiersze zaczęła pisać bardzo wcześnie – podobno już jako siedmiolatka. W wieku nastoletnim zapisywała poetyckie frazy na marginesach gazet i papierowych serwetkach, łapiąc ulotne natchnienia. Jej pierwsze drukowane próby spotkały się z uznaniem Skamandrytów, zwłaszcza Juliana Tuwima i Jarosława Iwaszkiewicza, a także Leopolda Staffa. Podkreślano jej niezwykłą umiejętność ujmowania intensywnych uczuć w lapidarną, błyskotliwą formę. Współpracowała z najważniejszymi tytułami prasowymi epoki: „Bluszczem”, „Wiadomościami Literackimi” i „Tygodnikiem Ilustrowanym”.

W dwudziestoleciu międzywojennym opublikowała wiele tomików poetyckich, m.in. Niebieskie migdały (1922), Pocałunki (1926), Profil liryczny (1929) i Surowy jedwab (1932). Jej poezja była zapisem marzeń, tęsknot, zakochań i rozczarowań. Pawlikowska-Jasnorzewska była trzykrotnie zamężna i wielokrotnie przeżywała intensywne uczucia – znany jest choćby jej paryski romans z portugalskim poetą i lotnikiem Sarmento de Beiresem.

Wszyscy trzej jej mężowie pochodzili z utytułowanych rodzin. Po pierwszym – Władysławie Janocie-Bzowskim, oficerze armii austriackiej – oraz po drugim, Janie Gwalbercie Pawlikowskim, poecie, pisarzu i taterniku, największą miłością poetki stał się pilot Stefan Jerzy Jasnorzewski, zwany Lotkiem, młodszy od niej o dziesięć lat. Pobrali się w 1931 roku. Początkowo mieszkali pod Dęblinem, związanym ze szkołą lotniczą, a tuż przed wybuchem wojny przenieśli się do Warszawy.

Bez tych miłosnych doświadczeń trudno wyobrazić sobie jej najbardziej przejmujące wiersze. W tomiku Wachlarz(1927) pisała: „Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków… / Przecież ja jestem niebem i światem?”. A w słynnym utworze Miłość z Pocałunków (1926) wyznała: „Nie widziałam cię już od miesiąca. / I nic. Jestem może bledsza… / lecz widać można żyć bez powietrza!”.

.

Foto archiwum DlaPolonii.pl

.

Ten właśnie tekst – w interpretacji Ewy Demarczyk, do muzyki Zygmunta Koniecznego – stał się jednym z najważniejszych utworów polskiej piosenki literackiej. Wykonane po raz pierwszy w 1967 roku Pocałunki do dziś uchodzą za hymn niespełnionej miłości. Poezję Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej śpiewali także m.in. Czesław Niemen, Krystyna Janda, Katarzyna Groniec, Kayah oraz Sanah.

To jednak występy Demarczyk zapoczątkowały jej powojenny powrót do zbiorowej świadomości. Przez pierwsze dwie dekady PRL-u poetka pozostawała w kraju niemal przemilczana – z powodu emigracji, arystokratycznego rodowodu, namiętnej liryki i związku z pilotem RAF-u. Paradoksalnie jej miejsce w historii literatury przywrócił Jerzy Putrament, związany z komunistyczną władzą, domagając się uwzględnienia jej twórczości w pierwszej PRL-owskiej antologii poezji dwudziestolecia międzywojennego.

Pawlikowska-Jasnorzewska pisała także dramaty. Tragifarsa Baba-Dziwo z 1938 roku, będąca ostrą satyrą na Adolfa Hitlera i totalitaryzm, sprawiła, że po wybuchu wojny musiała natychmiast opuścić Polskę. W jej zapiskach wojenne samoloty stawały się symbolem złowrogich sił – „z przekorną siłą i wielką pychą”, jak notowała w Szkicowniku poetyckim.

Jej portret namalował Stanisław Ignacy Witkiewicz, ukazując poetkę z kryształowymi łzami spływającymi po policzkach. Obraz ten bywa odczytywany jako opowieść o jej egzaltacji, ale także o głębokiej empatii i niepokoju wobec świata.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska pozostaje jedną z najważniejszych prekursorek nowoczesnej polskiej poezji kobiecej – bezpośredniej w mówieniu o uczuciach, zakorzenionej w codzienności, a zarazem finezyjnej językowo i zaskakującej pointą. Jak w wierszu Zakochani: „W altance nad jeziorem siedzą dwie niemowy, / czekając, aby słowik niemoc ich wysłowił”.

Tekst Karolina PREWĘCKA, dziennikarka, publicystka i pisarka, autorka książek –  wywiadów-rzek i biografii, m.in. Bohdanem Łazuką i Stanisławą Celińską.

  • Projekt finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu pn. Polonia i Polacy za granicą 2023r. ogłoszonego przez Kancelarię prezesa Rady ministrów.

*Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Źródło: DlaPolonii.pl




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *