Pacyfikacje

16 listopada 1930. Przyspieszone wybory do Sejmu, poprzedzone działaniami paraliżującymi opozycję, wzmacniają dyktat Bloku Współpracy z Rządem.

 

Związek ugrupowań centro-lewicowych definiuje stan państwa jako dyktaturę, bez usunięcia której niemożliwa będzie poprawa sytuacji Polski. W reakcji Józef Piłsudski wraca do roli szefa rządu, wymierza ciosy adwersarzom, wymusza rozwiązanie Parlamentu. Kampania wyborcza zostaje naznaczona aresztowaniem opozycjonistów, napadami bojówek na osobistych wrogów Marszałka, unieważnianiem opozycyjnych list wyborczych. Triumfuje Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem.

Równocześnie z bezwzględnym zduszaniem opozycji, następuje szeroka pacyfikacja ukraińskich obywateli Rzeczpospolitej. W odpowiedzi na działania terrorystyczne nacjonalistycznych grup ukraińskich, władze państwowe atakują frontalnie Ukraińców – jako mniejszość narodową. Spełniają tak założenia zamachowców: do buntu wobec Lachów ma dojrzewać cały okupowany w Polsce naród.

 

Z rezolucji Kongresu Obrony Prawa i Wolności Ludu, zorganizowanego przez przywódców Centrolewu (sojuszu klubów sejmowych Chrześcijańskiej Demokracji, Narodowej Partii Robotniczej, PSL „Piast”, PPS, PSL „Wyzwolenie”, Stronnictwa Chłopskiego)

Polska znajduje się od czterech lat pod władzą dyktatury faktycznej Józefa Piłsudskiego; woli dyktatora podlega również Prezydent Rzeczpospolitej; podważone zostało u podstaw zaufanie społeczeństwa do prawa we własnym państwie; […] odsunięto ludność od jakiegokolwiek wpływu na politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczpospolitej.

Kraków, 29 czerwca 1930

[Piotr Siekanowicz, Tajemnica twierdzy Brześć (dokumenty), Chicago 1989]

 

Felicjan Sławoj Składkowski (minister spraw wewnętrznych)

Komendant [Piłsudski, po powrocie z urlopu] kazał mi przygotować w najkrótszym czasie odpowiedzi na szereg zajmujących go pytań z zakresu życia politycznego Polski. Największy nacisk położył na toczące się dochodzenia w sprawie kongresu Centrolewu, odbytego w Krakowie 29 czerwca, którego uczestnicy występowali nie tylko przeciwko rządowi i Komendantowi, ale nawet przeciwko Prezydentowi Rzeczpospolitej. Stopień winy i obciążenia poszczególnych posłów Komendant objął ogólną nazwą „kondemnatek” [zaocznych wyroków] i kazał sobie możliwie szybko przygotować i szczegółowo zreferować owe „kondemnatki” wszystkich posłów Centrolewu.

Warszawa, 11 sierpnia 1930

[Felicjan Sławoj Składkowski, Strzępy meldunków, Warszawa 1988]

 

Z Kroniki działań terrorystycznych UWO [Ukraińskiej Organizacji Wojskowej], opublikowanej w „Surmie”, organie prasowym organizacji

30 lipca w południe koło Bóbrki członkowie UWO napadli na ambulans pocztowy, którym przewożono około 50.000 zł. Policjant Majewski, który eskortował wóz, został zabity. Po rozbiciu skrzynek sprawcy zabrali pieniądze i uciekli do pobliskich lasów. W czasie pogoni, […] policja natrafiła na jednego ze sprawców, studenta prawa H. Pisećkiego […]. Wywiązała się obopólna strzelanina, w czasie której Pisećkyj został ranny dwiema kulami; nie mając możności dalszej ucieczki i nie chcąc trafić w ręce lackich oprawców, Pisećkyj strzałem rewolwerowym odebrał sobie życie. […]

16 sierpnia poprzecinane zostały przewody telefoniczne i telegraficzne dookoła Lwowa, który od godziny jedenastej wieczorem do dziesiątej rano był odcięty od świata.

Kowno, sierpień 1930

[Wiktor Poliszczuk, Nacjonalizm ukraiński w dokumentach, Cz. 2, Toronto 2002]

 

Felicjan Sławoj Składkowski

Marszałek zapowiedział […], że za parę dni zamierza zostać premierem rządu, który będzie robił wybory. Po objęciu władzy, zamiarem Komendanta jest, po rozwiązaniu Sejmu, aresztowanie szeregu byłych posłów za ich „kondemnatki”.

Warszawa, 22 sierpnia 1930

 

Otrzymałem następujące instrukcje i rozkazy: […] Podpaleń, sabotaży, napadów i gwałtów w Małopolsce Wschodniej nie wolno traktować jako jakieś powstanie [ukraińskie]. Unikać rozlewu krwi, natomiast stosować, w razie dobrowolnego bądź niedobrowolnego popierania zamachowców przez ludność, represje policyjne, a gdzie to nie pomoże – kwaterunek wojskowy ze wszystkimi ciężarami, związanymi z nim. Sama obecność wojska uniemożliwi zamachowcom terroryzowanie ludności. Ludność musi wiedzieć, że ma słuchać władz, a nie zamachowców.

Warszawa, 1 września 1930

[Felicjan Sławoj Składkowski, Strzępy meldunków…]

 

Premier Józef Piłsudski na posiedzeniu Rady Ministrów

Na szczęście panowie prokuratorzy zastosowali ściganie byłych posłów. Co do mnie, to też przygotowałem część tej pracy, bo chcę, by byli karani. Nie mogę znieść, by taka banda byłych posłów była niekaralna i psuła moralność Polski. Ta bezkarność tego bydła przeklętego psuje całe państwo. Zastrzelę ich jak psów, gdy sądy nie osądzą. […] Wiecie, że w Warszawie kazałem zaaresztować dziewięciu posłów, natomiast na prowincji aresztują ich prokuratorzy.

Warszawa, 10 września 1930

[Piotr Siekanowicz, Tajemnica twierdzy…]

 

Herman Lieberman (były poseł PPS)

Komisarz przyskoczył do mnie i zaciśniętą mocno pięścią uderzył mnie tak gwałtownie w kark, że natychmiast runąłem na ziemię. W tej samej chwili przyskoczył do mnie żandarm i z leżącego na ziemi zdarł płaszcz, którym zakryto mi głowę. Komisarz ukląkł i poczułem jak jego kolana głowę mi przyciskają do ziemi. Zaraz potem ktoś zerwał ze mnie ubranie i poczęły spadać na moje ciało liczne razy, które mi sprawiały przejmujący ból. Narzędzie, którym mnie katowano, było widocznie z metalu, bo na ciele czułem nieustannie spadający, mrożący instrument.

W drodze do Brześcia, 10 września 1930

[Herman Lieberman, Pamiętniki, Warszawa 1996]

 

Warszawa, 26 października 1931 – 13 stycznia 1932. Oskarżony Herman Lieberman w towarzystwie sekretarki przybywa na rozprawę podczas procesu brzeskiego. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kordian Józef Zamorski (zastępca szefa Sztabu Głównego WP) w dzienniku

Nieco szczegółów o aresztowanych posłach. Otóż istotnie ostrzyżono im głowy, mieszkają po dwóch, jednak bez książek i żadnych udogodnień. Sami wynoszą nieczystości z cel, sami je szorują, szorują i zamiatają również korytarz. Sam siedzi tylko Lieberman, który cały czas leży na brzuchu, bo podobno jest tak skatowany w drodze, kiedy go wieziono. Biciem tym doprowadzono go do tego, że krzyczał „Niech żyje Piłsudski”.

Warszawa, 24 września 1930

[Kordian Józef Zamorski, Dzienniki (1930–1938), Warszawa 2011]

 

Prałat Tytus Wojnarowski (duchowny grekokatolicki) w memoriale dla Stanisława Łosia (pracownika MSZ, działacza na rzecz porozumienia polsko-ukraińskiego)

Zamiast wyławiania istotnych podpalaczy i oddawania w ręce sprawiedliwości winowajców zbrodni sabotażowych, akcja pacyfikacyjna zwróciła się z całą brutalnością przeciwko masom ludu ukraińskiego, przewyższając okrutnością szczegółów niekiedy nawet okropne przeżycia lat wojennych. […] W wyniku akcji tej, prowadzonej pod mianem pacyfikacji, masy ludności ukraińskiej miotane są obecnie uczuciami obłędnego strachu i przerażenia, lecz również szalonego rozgoryczenia i rozpaczy, która zawsze bywa złym doradcą.

Lwów, 22 października 1930

[Stanisław Łoś, Sprawa ukraińska we wspomnieniach, korespondencji i publicystyce: wybór pism, Kraków 2012]

 

Z artykułu w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”

Wybory [parlamentarne, 16 listopada] dały olbrzymie zwycięstwo Blokowi Marszałka Piłsudskiego. Z 372 mandatów okręgowych – z górą co najmniej 200 mandatów uzyskał Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem, podczas gdy opozycja polska, tak prawicowa, jak i lewicowa, łącznie z mniejszościami narodowymi, komunistami itd. niespełna 170 mandatów. […] Centrolew poniósł natomiast klęskę wręcz bezprzykładną, tracąc ponad połowę posiadanych mandatów.

Kraków, 18 listopada 1930

[„Ilustrowany Kurier Codzienny” nr 314/1930]

 

Stanisław Dubois (poseł PPS, były więzień Brześcia) podczas posiedzenia Sejmu

Pan [Zdzisław] Stroński [referent Komisji Administracyjnej] powiedział, że cała akcja pacyfikacyjna to było wzięcie ludności w opiekę, […] że rząd innej drogi nie miał. Jak to? Rząd, ten silny rząd, ten rząd dyktatorski nie ma środków na to, ażeby tę zbrodnię nielegalnego posiadania broni czy zbrodnię podpalania, czy zbrodnię sabotażu w normalnej drodze wymiaru sprawiedliwości ukarać? To rząd musi koniecznie wojsko do tego wysłać? […] Tu się kończy tragedia narodu ukraińskiego, tu się zaczyna tragedia narodu polskiego.

Warszawa, 26 stycznia 1931

[Sprawozdanie stenograficzne z 7 posiedzenia Sejmu Rzeczpospolitej dn. 26–27 stycznia 1931 r., Biblioteka Sejmowa, RPII/3/7]

Warszawa, 26/27 stycznia 1931. Nocne posiedzenie Sejmu, na którym poruszano sprawę procesu brzeskiego. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wincenty Witos (przywódca PSL „Piast”, były więzień Brześcia) w ostatnim słowie oskarżonego podczas procesu

Istnieje w tym społeczeństwie olbrzymia przepaść. Ktokolwiek dokonał tego niesłychanego podziału społeczeństwa, […] wyrządził narodowi i państwu olbrzymią krzywdę. Ten system policyjny, protekcyjny, zaglądający do każdej komórki, nie oszczędzający nikogo, zamierzający wykonywać wszystko przy pomocy aparatu państwowego, stał się niesłychanie szkodliwy.

Warszawa, 8 stycznia 1932

[Sprawa brzeska 1930–32, Katowice 1932]

 

Warszawa, 13 lipca 1933. Oskarżeni w procesie brzeskim Wincenty Witos i Kazimierz Bagiński podczas rozprawy apelacyjnej. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W/w materiały zostały przekazane przez Ośrodek KARTA w ramach programu Nieskończenie Niepodległa.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą.




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *