Zyta Misztal v. Blechinger: Do czego potrzebni są marzyciele

Ilu znacie pasjonatów? Prawdziwych. Takich z krwi i kości,  którzy nie tylko mówią ale też robią to, o czym mówią. Jak postrzegacie charyzmatycznych dziwolągów i nieznośnych uparciuchów?
Czy bierzecie ich za niegroźnych wariatów, którzy w imię realizacji pragnień pakują się w kłopoty ryzykując, narażając na śmieszność i nie rzadko ponosząc straty?
Pomyślcie. Ilu znacie takich ludzi?

Foto: Zyta Misztal v. Blechinger

Z iloma z nich siedzieliście przy jednym stole?
Co o nich wiecie?
A jeśli Wam powiem, że oni jednak są groźni. Rozsiewają zarazę – ciekawość. Pierwszy stopień do piekła. Kto raz zejdzie, kto raz się rozsmakuje,  już nie będzie żył „jak należy”. Będzie psocił i poszukiwał, może też namawiać innych do zmian. No i co wtedy? Pandemia?
Będzie więcej takich, co się nie boją, co schodzą z wytyczonych ścieżek,  brną pod prąd, nie dopasowując się do reszty. Do czego to doprowadzi?
Do rozwoju świata kochani.
Gdyby nie ludzka ciekawość, skłonność do ryzyka, wytrwałość i umiejętność mobilizowania innych do działania – nie byłoby dziś fotki z Marsa.
Rozbudzanie ciekawości wśród innych, to nie jedyne zadanie, które wykonują dla ludzkości szaleni marzyciele.

Czytaj więcej: Insediamento



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *