Katania: Relacja Polaka biorącego udział w niefortunnym incydencie

Poniżej publikujemy sprostowanie Polaka biorącego udział w niefortunnym wydarzeniu. Jego relacja jest odpowiedzią na artykuł pt. Katania: bójka dwóch Polaków w B&B i atak na policjanta, któremu złamano palec, który kilka dni temu ukazał się na naszej stronie.

Opiszę ten incydent. Przylecieliśmy do Katanii razem z Krakowa w ten niefortunny dzień. Po cało nocnej podróży (nie jesteśmy z Krakowa) zameldowaliśmy razem się w BB hostel. Od razu zaczęliśmy zwiedzać Katanię, plaże, wiele placów i ogólnie miasto Centrum. Zmęczeni dotarliśmy do naszego obiektu i usiedliśmy sobie na balkonie, bo jestem osobą palącą i zrobiliśmy sobie po drinku. Rozmawialiśmy planowaliśmy co będziemy następnego dnia zwiedzać. Niefortunnie zbiła się szklanka. Posprzeczaliśmy się kto ma to posprzątać, bo każdy uważał, ze to nie jego wina. Przewróciłem się, upadłem na szkło rozciąłem noge. Dlatego ta krew i poprzestawiany stolik. Pokłócilismy się i każdy wrócił do swojego pokoju. Wtedy przyjechała Policja, która zażądała od nas, żebyśmy opuścili obiekt, bo właściciel tego obiektu powiedział im, że nie chce nas tu widzieć. Każdy z nas był w osobnym pokoju rozmawiał z policją i kazano nam się spakować. U mnie zobaczono ślady krwi dlatego Policja wezwała karetkę na co nie wyrażałem zgody, ale karetka już była więc nie miałem wyjścia. Tej samej nocy pojechałem do innego hotelu. Rano dowiedziałem się, że kolega został zatrzymany przez Policję. Zacząłem go szukać po wszystkich komisariatach i sądach dowiedzieć co się dzieje z moim kolegą dzieje. Nie udzielano mi żadnej informacji, bo nie jestem rodziną mojego kolegi z którym pracuję i znam się od kilku lat. Przypadkowo spotkałem Polkę, która usłyszała gdy rozmawiałem przez telefon co się stało. Podała mi numer do prawnika , który mówi po polsku i spotkałem się z nim. Ustaliśmy, że kolega znajduję się w areszcie i że następnego dnia ma mieć sprawę. Byliśmy razem z prawnikiem następnego dnia w sądzie i okazało się że kolega dalej jest w areszcie. Spotkałem Polską tłumaczkę z urzędu, która opisała zeznania mojego kolegi co się naprawdę stało. Pani Tłumacz powiedziała, że tak piliście alkohol, pokłóciliście się, kazano wam opuścić obiekt. Kolega mówił po angielsku do Poicjanta, że prosi go o jego dane, bo jakim prawem nas wyrzucają z hostelu. Wyszła szarpanina gdzie policjant podobno dostał w twarz i policjanci go obezwładnili gdzie przy tym policjant sobie złamał palec. Tak wynika ze słów mojego kolegi gdy opisał to adwokatowi. Pracujemy razem, znamy się dobrze, to nie pierwsze nasze wspólne wyjazdy za granicę. Pokłóciliśmy się o głupotę, i wyszła tragedia gdzie nas opisano jak bandytów. Wydaję mi się, że ta cała sytuacja została za bardzo kolorystycznie przedstawiona tylko, dlatego że policjant złamał palec. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze dla mojego kolegi. Przyznam się był alkohol i kłótnia co niedobrze wróży, ale wiem że mój kolega to dobry człowiek i nie zasługuje na tak surową karę.




One thought on “Katania: Relacja Polaka biorącego udział w niefortunnym incydencie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *