Roślina z pogranicza świata żywych i legend – tajemnice mandragory jesiennej z południa Włoch

Mandragora jesienna (Mandragora autumnalis), której korzeń przypomina człowieka, w zależności od włoskiego regionu bywa nazywana Mandragola, Bettonica, Appollinari bądź Mela canina, związana z terenem śródziemnomorskim, do dnia dzisiejszego jest jedną z najbardziej fascynujących i zarazem magicznych roślin (o wielu niezwykłych właściwościach), wywodzących się z europejskiego folkloru. W historii Włoch od wieków łączono ją z tutejszą medycyną, wierzeniami i lokalnymi opowieściami. Interesującym bez wątpienia jest fakt, że ową mandragorę, której fioletowe bądź niebiesko-fielotowe kwiaty potrafią oczarować każdego, można napotkać na terenie południowych Włoszech jeszcze pod koniec października, w najbardziej tajemniczym okresie w roku, gdyż pora jej kwitnięcia przypada na czas pomiędzy wrześniem, a listopadem.

.

.

Poszukiwanie mandragory na włoskich terenach należałoby rozpocząć w znacznie cieplejszej części tegoż kraju, głównie na południu. Mówi się tutaj przeważnie o wyspach Apulia (Puglia), szczególnie Salento, Sycylia (najważniejszy obszar jej występowania), Kalabria, Basilicata oraz Sardynia (bywa tu jednak ona rośliną rzadką). Uważa się, że pojawia się głównie w gajach oliwnych, kamienistych miejscach, na glebach wapiennych, opuszczonych polach uprawnych czy też na bardziej nasłonecznionych zboczach.

Według pewnej legendy, krzyk wyrywanej mandragory miał powodować szaleństwo lub śmierć każdego, kto by usłyszał ją pobliżu. Aby tego oczywiście uniknąć, należało wówczas szybko zatkać uszy i przywiązać roślinę do psa, który rzekomo miał ją dla człowieka wyciągnąć. Ponadto w zachowanych do współczesnych czasów wierzeniach wspomnianemu „człowieczemu” korzeniowi przypisywano nie lada właściwości miłosne (mandragorę uznawano bowiem bardzo długo za „skuteczny” afrodyzjak), wspomagający także płodność. Wierzono też dawniej, że owa roślina może także przynosić szczęście osobie stale ją przy sobie noszącej. Oczywiście wszystko to było jedynie pewnymi przekonaniami ludowymi przekazywanymi z pokolenia na pokolenie, aniżeli w pełni potwierdzonymi wówczas mocami nadprzyrodzonymi.

Mając jednak na względzie fakty, a nie tylko domniemane historie z dawnych czasów, medycznie mandragora zawiera w sobie dosyć toksyczne dla ludzkiego zdrowia alkaloidy, m.in. atropinę, skopolaminę oraz pokrewne im substancje. Z tego też względu może mandragora powodować bardzo ciężkie zatrucia, dlatego też jest ona bezwzględnie zakazana pod jakąkolwiek postacią, a nawet do samodzielnego sporządzania medykamentów (domowej roboty) czy też wyrywania jej korzeni.

Co ciekawe, magia mandragory zachowała się jednak nie tylko w europejskim folklorze, ale również we włoskiej literaturze pochodzącej z wieków dawnych. Tak o to w 1518 roku, wybitny pisarz, filozof i dyplomata doby renesansu, Niccolò Machiavelli, znany szerszemu gronu odbiorców jako autor Dell’arte della guerra, napisał także w swoim życiu pewną pięcioaktową komedię satyryczną Mandragola osadzoną fabularnie we Florencji. W komedii tej głównej bohaterce, pragnącej posiadać potomstwo, podaje się miksturę z tajemniczej mandragory, która to miała jej zapewnić płodność, co też jasno wskazuje dzisiejszym czytelnikom o bardzo silnym zakorzenieniu rośliny w kulturze tamtej epoki.

Dziś postać mandragory kojarzona jest najbardziej z uniwersum świata Harry’ego Pottera, stworzonego przez brytyjską pisarkę J.K. Rowling, która w drugim tomie serii przygód o młodym czarodzieju, w Komnacie Tajemnic, podczas lekcji zielarstwa z prof. Sprout, omówiła wydobywanie i przesadzanie mandragory.

Tekst Agnieszka Banaś




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *