Nie tylko Etna potrafi wybuchnąć. Imigracja najtrudniejszym problemem Europy?

Przed każdym barem w Mediolanie, przed każdym sklepem w Rzymie czy Bolonii, wszędzie stoi młody ciemnoskóry człowiek i czeka na datki. Spokojnie lub mniej spokojnie. Rośnie jego frustracja, ale też i rdzennych mieszkańców. Coraz częściej dochodzi do zatargów w autobusie czy metrze, w sklepie czy w parku. Nie ma dnia, aby nie było wiadomości o działalności przestępczej imigrantów. Sprawa jest złożona, a od lat nie ma żadnego sensownego programu aby się z nim zmierzyć i uporać.

Wielki kryzys migracyjny i postawa Unii Europejskiej – przymusowe kwoty relokacji uchodźców – pokazały, że Europa sobie z tym problemem nie poradziła...

Widmo kryzysu humanitarnego jest jednym z największych wyzwań, przed jakim stoją politycy i my wszyscy. Zgodnie z przewidywaniami ludność wielu afrykańskich krajów podwoi się w ciągu najbliższych 30 lat. Jak pokazują raporty organizacji humanitarnych, obecnie nawet 80 proc. młodych ludzi na tym kontynencie nie ma pracy czy szans na „normalne” życie.

Oskar, stojący przed COOP-em (supermarket) w Bolonii:

– Tak, mam nowe buty, ale co z tego? Miałem w nich mieszkać?

On i jego rodzina dostali jedno z 700 mieszkań komunalnych, które odebrano włoskim rodzinom, bo miały za duży dochód, on nie ma żadnego ani jego liczna rodzina.

Historie imigrantów często są na tyle podobne, że można by z nich ułożyć uniwersalną opowieść. Przedzierali się przez kilka krajów, po drodze pracując, żebrząc albo kradnąc. Docierali do Libii, gdzie pracowali w obozach za przysłowiową miskę zupy. I czekali na okazję aby przemytnicy, na których często składała się cała rodzina czy wioska zabrali ich  na morze – z dwudziestoprocentową szansą na utonięcie albo raj w postaci Europy. Jak już dotrą do swojego wymarzonego edenu, muszą mieć farta na kogo trafią. W Kalabrii raj ma postać pustych plaż z lazurowymi falami, klifów, antycznych ruin i średniowiecznych miasteczek, w których wiele domów stoi pustych. Mieszkańcy wyprowadzili się z braku pracy lub strachu. Tu rządzi  ‘Ndrangheta – groźniejsza od sycylijskiej lokalna mafia. Nie tylko zajmuje się nielegalnym wypasem bydła, ale też organizuje niewolniczą pracę imigrantów, handluje narkotykami. Dwa lata temu kalabryjska prokuratura aresztowała kilkadziesiąt osób, które prowadziły ośrodek dla uchodźców w Crotone. Kierowali nim ludzie z ‘Ndranghety, którzy przechwytywali dużą część unijnych funduszy przeznaczonych na jego prowadzenie. Bardzo ważne jest, kto pierwszy wyciągnie rękę do uchodźców. Drzemie w nich  potencjał, z którego może skorzystać cierpiąca na brak rąk do pracy Europa. Praca dla mafii nie może być ich jedynym wyjściem.

Próby zamknięcia granic Europy nie przynoszą pożądanych rezultatów. Najnowszy raport Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych mówi, że konieczne jest otwarcie legalnych kanałów imigracji w zamian za możliwość odsyłania nielegalnych imigrantów. Dodatkowo państwa europejskie powinny proponować wizy imigracyjne.  Do tej pory UE koncentrowała się głównie na zwiększeniu kontroli nad swoimi granicami morskimi i zmniejszeniu liczby uchodźców przedzierających się do Europy nielegalnymi drogami.Jak zauważa autor raportu Mattia Toaldo, specjalista ds. stosunków międzynarodowych Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, europejska polityka migracyjna opierająca się na zamykaniu granic przed imigrantami ekonomicznymi jest błędna. Potwierdzają to liczby. Do roku 2013 z Libii przybywało średnio od 30 do 40 tys. osób każdego roku. Mimo koordynacji polityk migracyjnych w ramach UE imigracja do Europy przez Libię nadal kwitnie. Jednocześnie gwałtownie wzrosła liczba ofiar śmiertelnych na Morzu Śródziemnym.

Różnorodne źródła podają, że blisko 22 mln obywateli państw trzecich mieszka w UE. Tylko w 2016 roku państwa członkowskie unii nadały obywatelstwo blisko 1 mln osób.

W samych Włoszech mówi się, że imigrantów ponad 5 milionów, w tym ponad 3,5 mln spoza unii. Stanowią oni ponad 8 procent mieszkańców Italii. Do tego trzeba dodać imigrantów niezarejestrowanych, oblicza się że jest ich do 400 do 600 tysięcy. To wszystko kosztuje, po odliczeniu środków jakie daje unia, państwo włoskie dokłada nawet ponad 4 miliardy do wydatków związanych z utrzymaniem, transportem czy zapewnieniem pomocy zdrowotnej a także kosztami administracyjnymi..

Imigracja zgodnie z definicją to czasowe przemieszczenie się do innego państwa w związku z dramatycznymi warunkami życia takimi jak wojny czy dyktatury.  Liderzy polityczni, jak np Donald Trump rozwiązanie widzą w zbudowaniu muru oddzielającego biedny Meksyk od bogatej części Ameryki. Papież Franciszek z kolej podkreśla, że ci co budują mury sami staną się więźniami w ich obrębie.

Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy zamknięcia granic nie pozostaną obojętni patrząc na zdjęcie Oscara Alberta Martinez i jego córki Angie Valerii, którzy zmarli przekraczając Rio Grande. Zmarli trzymając się w objęciach. Po drugiej strony rzeki została matka i żona…Oskar bał się, że nie utrzyma córki, więc włożył ją dosłownie pod swoją koszulkę. Tam też została, otoczona ramieniem ojca, który chciał dla niej godniejszego życia.

Takich przykładów, niestety jest więcej, nie wszystkie utrwalone w kadrze.

 Politycy podpisują w naszym imieniu pakty, jak choćby ten z 1990 roku z Dublina, który mówi, że opiekę nad emigrantem przejmuje pierwsze państwo, które go przyjęło. Pimpongują się hasłami mniej lub bardziej chwytliwymi wyborczo. Lampedusa staje się symbolem ludzkości i tak naprawdę to zasługuje na pokojową nagrodę  Nobla. Nadal w morzu giną ludzie, nadal toczą się spory do jakiego portu ma wpłynąć statek z imigrantami na pokładzie, bo od tego zależy kto musi się nimi zająć, zgodnie z już wspomnianym porozumieniem z Dublina. Włosi ostro przeciwstawiają się zawijaniu statków z emigrantami do ich portów, bo to powoduje, że cały koszt ponoszą oni.  Niedawno  Repubblica w swoim artykule pokazała system wysyłania z Niemiec do Włoch tzw. imigrantów dublińczyków: nafaszerowani środkami odurzającymi, zmuszani fizycznymi groźbami pakowani są do samolotów i przewożeni do Italii, jako państwa pierwszego kontaktu.

Wielki kryzys migracyjny trwa, Unia Europejska sobie z nim nie radzi. Problem staje się coraz bardziej palący. Nie tylko Etna potrafi wybuchnąć

Korespondencja: Ewa Trzcińska, ekspert biznesowy, doświadczony organizator eventów biznesowych i targowych, tłumaczka języka włoskiego. Kontakt ewatrz@poczta.onet.pl




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *