BOŻE CIAŁO – WIELKIE ŚWIĘTO KOŚCIELNE EUCHARYSTII

„Zróbcie mu miejsce, Pan idzie z Nieba!
Pod przymiotami ukryty chleba.
Zagrody nasze widzieć przychodzi
I jak się dzieciom Jego powodzi…”
(Franciszek Karpiński)

BOŻE CIAŁO – WIELKIE ŚWIĘTO KOŚCIELNE EUCHARYSTII

Boże Ciało zawsze obchodzi się w czwartek – jedenastego dnia po Zesłaniu Ducha Świętego – Zielonych Światkach, między 21 maja a 23 czerwca.


Boże Ciało ustanowione zostało w 1264 r. kiedy to papież Urban IV, specjalną bullą, wprowadził je do kalendarza liturgicznego, obowiązującego w całym Kościele powszechnym. Zgodnie z intencją Kościoła święto to miało rozwijać kult Chrystusa w Eucharystii.


Od tego czasu po dziś dzień procesja wychodzi z kościoła i udaje się do czterech ołtarzy ustawionych na zewnątrz. Przy każdym ołtarzu czytana jest Ewangelia i udzielane wiernym błogosławieństwo Przenajświętszym Sakramentem.

Foto Pixabay

W Polsce obchody Bożego Ciała odbyły się po raz pierwszy w 1320 r. w Krakowie. Kiedy Kraków był stolicą Polski najokazalsza procesja szła z Wawelu w kierunku Rynku. Uczestniczyli w niej duchowni, niezliczone zakony , bractwa kupieckie i cechy, profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego, rzesze wiernych. A za Przenajświętszym Sakramentem postępowali królowie polscy wraz z całym dworem. Przez cały czas trwania procesji biły dzwony we wszystkich kościołach, grały trąbki, dudniły bębny, a nad tłumami unosiły się baldachimy, chorągwie, feretrony.

Foto: Pixabay

Po przeniesieniu stolicy do Warszawy najwspanialsza procesja Bożego Ciała z udziałem króla szła z Katedry ku Krakowskiemu Przedmieściu. Procesja ta była starannie reżyserowana, o czym wspominają gazety z epoki., W 1736 r. przed Zamkiem Królewskim stanął jeden z ołtarzy, w którym „cztery kolumny wspierały baldachim przyozdobiony bogato; ten był aksamitny, karmazynowy, galonem i frędzlą złotą obszyty, na szczycie którego złożona była na poduszce karmazynowej aksamitna korona. Boki okryte szpalerami Rzpolitej, pawiment [pomost], na którym ołtarz bogaty piękną nader wystawiony symetryją, suknem karmazynowym obity, do którego gradusy [stopnie] zielonym suknem usłane, dwa wierzchnie czerwonym akomodowane, piękną czyniły proporcją. Wokół ołtarza festony w wazonach były lokowane. Kamienice wszystkie przyozdobiono pięknymi
obiciami, ulice umajone tatarskim zielem narzucono, regimenty dwa królewicza Ksawerego i gwardyji koronnej dwoma liniami po mieście całym rozstawiono. Królestwo procesyji asystowali, wojsko z ręcznej strzelby ogniem bieżącym, artyleryja z hukiem z armat kilkakrotny dała aplauz”.


W czasach saskich procesje te słynęły z uroczystych salutów. Na wiwat strzelało nie tylko wojsko, ale i konfraternie kupieckie czy czeladź .Ulice warszawskie w Boże Ciało i przez całą oktawę pachniały wręcz prochem, a niedzielę po Bożym Ciele nazywano „prochowniczą”. Dopiero król Stanisław August Poniatowski zakazał całkowicie tych wiwatów. Procesje straciły na swojej malowniczości, ale miasto odetchnęło przed zmorą pożarów i bijatyk wywoływanych przez czeladź.

Do dnia dzisiejszego polskie procesje Bożego Ciała są uroczyste, okazałe i piękne. Nadal tłumnie uczestniczą w nich wierni, dziewczynki w bieli sypią kwiatki, ministranci dzwonią. We wszystkich wsiach i miastach parafianie budują ołtarze , ustrajane kwiatami i brzózkami.

Foto: Pixabay

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na trasie przejścia procesji ustrojone były wszystkie bramy i okna. Sama pamiętam jak w latach pięćdziesiątych na warszawskiej Pradze pomagałam babci dekorować bramę i jak zawsze „nasz” obraz Matki Boskiej wisiał na kilimie, okrywającym bramę.. Teraz coraz rzadziej widać dekoracje w oknach i na balkonach. Ale nadal we wsiach Mazowsza – w Łowiczu, na Kurpiach, Podhalu i Sądecczyźnie tłumnie idą mieszkańcy w barwnych, regionalnych strojach i nadal umajają ołtarze. Jest tak jak w Wł. Reymont opisywał w „Chłopach”: „Szykowali się do kościoła, a dziewczyny, które miały nosić feretrony i sypać kwiatem przed dobrodziejem na procesji, biegały kiej oparzone, jedne do drugich, przymierzać stroiki, a czesać się i cudeńka wygadywać między sobą, a starsi na gwałt stroili ołtarze: stawiali u młynarzów, przed plebanią, zamiast u wójta, i przed Borynami . (…)Zaś w kościele zaraz po sygnaturce rozpoczęło się nabożeństwo, dobrodziej wyszedł ze sumą i organy zagrały, ale
snadź wnet po kazaniu uderzyły wszystkie dzwony, i huknęli takim śpiewaniem, jaże gołębie porwały się z dachów, i naród jął się wywalać wielkimi drzwiami, a nad nim wychodziły chorągwie pochylone,
światła gorejące i obrazy, niesione przez dziewczyny w biel przybrane, zaś w końcu wynosił się czerwony baldach, a pod nim ksiądz ze złocistą monstrancją w ręku wolniuśko zstępował ze schodów. A kiej się jako tako ustawili do procesji, czyniąc wskroś ciżby długą ulicę, obrzeżoną zapalonymi świecami, dobrodziej znowu zaśpiewał:


„U drzwi Twoich stoję Panie!…”


A wszytek naród odgruchnął mu w jeden ogromny, niebosiężny głos:

„Czekam na Twe zmiłowanie…”

Korespondencja Izabela Gass




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

36 − 29 =